Dzisiaj kolejny post z serii „dziwię się, że jeszcze o tym nie napisałam” – post o snach w trakcie wychodzenia z zaburzeń odżywiania.

*

Sytuacja z życia wzięta: Od dłuższego czasu jesteś „czysta”. Stosujesz się do moich rad, jesz normalnie, nie objadasz się, nie głodzisz i powoli zapominasz, jak to było mieć bulimię.
A tu nagle BUM! Przychodzi sen o tym jak to się obżerasz, wymiotujesz, niszczysz wszystko co do tej pory zbudowałaś. Wrażenie jest tak realne, że gdy w końcu otwierasz oczy, długo nie możesz zrozumieć, że to nie było naprawdę. Miałaś tak? Ja też.

Pamiętam, że te sny męczyły mnie cyklicznie, do pół roku po definitywnym zaprzestaniu objadania się. Potem pojawiały się jeszcze od czasu do czasu. Teraz zaś już od kilku lat, nie nawiedzają mnie zupełnie.
Pamiętam też jakie to uczucie; budzisz się cała przerażona, z rozdzierającą serce świadomością porażki: „Nie, błagam nie!” A potem fala ulgi – O Jezu, to był tylko sen.

Na początku obawiałam się tych snów. Myślałam, że to znaczy, że nałóg wraca, że moja głowa jest jednak nieodwołalnie zepsuta i że już nigdy nie będzie normalnie.
Potem jednak zauważyłam, że takie sny są powszechne wśród moich podopiecznych i dziewczyn, które do mnie piszą. Pogrzebałam więc w Internecie i na stronach takich jak na przykład „Psychology Today” oraz w książce „The Biology of desire” znalazłam wyjaśnienie tego fenomenu.

Po pierwsze mam dla Ciebie wspaniałą wiadomość: wszystko jest tak, jak powinno być!
Nasze ciało, w swojej ogromnej mądrości, zawsze dąży do równowagi i zdrowia. Jeżeli skaleczysz się fizycznie, rana się zagoi, prawda? I to bez Twojej świadomej interwencji.
Jeżeli skaleczysz się psychicznie, to zgadnij co się stanie? To samo. Twój mózg będzie starał się to skaleczenie uleczyć.
I w tym procesie bardzo pomagają sny.

Oczywiście pełna ich rola nie jest jeszcze znana, ale z tego, co mówią ich badacze, sen przynosi oczyszczenie uzależnionego mózgu na dwóch poziomach:

1. Przypomina, jakie to było straszne.

Organizm niejako upewnia się, że dobrze zapamiętasz koszmar w jakim żyłaś i nie zaczniesz po cichu idealizować tamtych czasów. „O, ale było fajnie jeść bezkarnie co się chciało.”
Jak to bezkarnie!? – przypomina głowa – to było przecież okropne! Poczuj to jeszcze raz i zobacz jaka jest różnica pomiędzy Twoim życiem teraz, a wtedy.

2. Mózg spycha do podświadomości działania, których nie może wykonać na jawie.

Twój nałóg karmił się silną mentalną energią przez całe lata – myśl, czyny, konsekwencje, myśli, czyny, konsekwencje… I tak w kółko.
I teraz co się dzieje z tą energią? Ona nadal – jeszcze z rozpędu – jest produkowana, ale nie ma już przełożenia na realne działania. Schodzi więc do podświadomości i tam znajduje ujście. W końcu jakoś ta naładowana bateria musi się rozładować.
Potraktuj więc te koszmary, jakkolwiek nieprzyjemne, jako ostatnie podrygi konającego wilczura.

Najważniejsze jest jednak to, co czujesz po przebudzeniu z takiego snu. Jeżeli nie jest to żądza by faktycznie iść się objeść, a zamiast tego odczuwasz ogromną ulgę i szczęście – wszystko jest ok i właśnie tak, jak ma być. Jesteś na dobrej drodze, nie martw się.

Jeżeli kolejny raz przyśni Ci się taki koszmar, podziękuj mu, bo budzisz się w ten sposób do życia w wolności.

*

Przypominam o naszych wilczych warsztatach! Są jeszcze miejsca.

Zapisy tu