Mam dla Ciebie zadanie. Podejdź do okna, odsuń firankę i znajdź kaloryfer. (Ten prawdziwy, a nie na brzuchu.) Widzisz zainstalowane na nim pokrętełko? Jeżeli masz grzejnik nowego typu jest to zapewne mały termostat.
Jak to działa? Nie mam pojęcia. Wiem jednak, że reguluje on ciepłotę całego urządzenia, a co za tym idzie – domu. Wyobrażam sobie, że jest to taki mały strażnik otwierający lub blokujący dopływ wody. Jego praca jest nieustanna i niezauważalna.
Jaki jest tego cel? Stała temperatura i komfort termiczny.

Już pewnie się domyślasz do czego zmierzam? Nasze ciało wyposażone jest w dokładnie taki sam mechanizm. Jest to nasz gadzi mózg, najstarsza struktura w naszej głowie, odpowiedzialna za najbardziej podstawowe funkcje ciała. Są ich tysiące i pisanie o tym nie ma sensu, ale wymieńmy kilka z nich dla rozeznania: ciepłota, produkcja hormonów, bicie serca, ruchy jelit, sen, jedzenie, waga ciała…
No właśnie, waga ciała. O tym jest ten post.

*

Czy miałaś kiedyś ambicję dobić do BMI 18, aby schudnąć 10 kg mimo że byłaś w prawidłowej wadze, aby zjeść do śmiesznie niskiego procentu tkanki tłuszczowej tak by pokazały się twoje z trudem wyrzeźbione mięśnie brzucha?
Wiem, że ją miałaś i wiem też że odniosłaś nieuniknioną porażkę. Przecież z jakiegoś powodu czytasz teraz Wilczą.
Główną przyczyną tego, jest niezawodne działanie twojego termostatu właśnie. Bardzo ważne jest abyś miała świadomość jego istnienia i jego kluczowej roli w przetrwaniu Twojego organizmu.

Bo to było tak:
Przeszłaś na pierwszą w swoim życiu dietę odchudzającą. Może tego potrzebowałaś, może nie – to już nie jest istotne. Zapodałaś sobie głodóweczkę (od 0 do 1600 kcal) i wszystko szło po Twojej myśli; kilogramy spadały jak szalone. Najpierw osiągnęłaś wymarzoną wagę. (Komplementy sypały się ze wszystkich stron.) Potem stwierdziłaś, że jeszcze kilogram w dół nie zaszkodzi. No dobra, jeszcze jeden. I jeszcze jeden. Tym razem ostatni…

Nie wiem do jakiej wagi dojechałaś. Może do wagi „szpitalnej”, może tylko do „Jezu, co Ci jest? Jesteś chora?”, ale byłaś w stanie utrzymać ją przez jakiś czas.
Jednak już wtedy, w momencie przekroczenia swojej prawidłowej masy, termostat się uruchomił. Twoje ciało zrobiło szybki skan i zaraportowało:

Uwaga, uwaga, do wszystkich jednostek. Jesteśmy w niebezpieczeństwie. Waga za niska. Możliwość wystąpienia problemów hormonalnych, zaburzeń elektrolitów, funkcjonowania narządów, omdleń oraz dalszych ubytków masy ciała.
W dalszej perspektywie możliwość śmierci głodowej.
Wprowadzamy stan najwyższej gotowości.
Cel: Natychmiast zwiększyć wagę i doprowadzić organizm do równowagi.
Strategia: wzmóc apetyt, wyostrzyć wszystkie zmysły zwłaszcza smaku i zapachu, skierować uwagę wyłącznie na jedzenie przez 24/7.
Plan działania: Non stop wysyłać sygnał „Widzisz produkt jadalny? Pakuj do ust!”
Danger. Danger.

To prastary mechanizm chroniący przed śmiercią naszych przodków w czasie kataklizmów i susz. Fajnie im służył, bo oni naprawdę nie chcieli przymierać głodem (jeszcze nie wynaleziono ideału piękna w rozmiarze 0 i Instagrama) i cieszyli się, że przez wyostrzony wzrok mogą dojrzeć jagódkę w lesie.
To samo stało się teraz z Tobą. Zaczęłaś więc odczuwać wieczny głód, widzieć jedzenie dosłownie wszędzie, myśleć o nim bez przerwy. Termostat próbował wykonać swoją pracę i podnieść masę ciała.
Czy odczuwałaś to jako walka z samą sobą? Tak? I prawidłowo, bo to właśnie jest to: walka ze sobą, ze swoim mądrym ciałem, z jego fizjologią.
I jak to się skończyło?
Nawet mi nie mów. Miałam to na co dzień przez piętnaście lat mojego życia.

Zrozum; Twoje ciało ma zaprogramowaną GENETYCZNIE idealną wagę (a raczej zakres tej wagi w obrębie kilku kilo) i zawsze będzie starało się do niej dążyć. Nigdy nie pozwoli Ci na życie w niedowadze. To przegrana sprawa. (Przeczytaj o tym więcej tu: idealna waga)
Tak, może Ci się to udawać przez kilka miesięcy lub nawet lat, ale to będzie się wiązało z nieustanną walką by nie jeść. To co to za życie?
A potem i tak skończy się wielomiesięcznym napadem i tyle z tego.

*

Jest także druga strona medalu; Twoje ciało nigdy nie pozwoli Ci ważyć więcej niż Twoja idealna waga.
Ale jak to? To skąd tyle otyłych ludzi w dzisiejszym świecie?
A to jest tylko i wyłącznie wina przetworzonego żarcia. Dokładnie pisałam o tym dokładnie tu: pseudojedzenie , ale przypomnijmy. Chodzi o to, że naszego ciała nigdy nie da się oszukać. Dziennie ma być tyle i tyle makro, tyle i tyle mikro i dopóki nie zostanie ono dostarczone, organizm będzie domagał się ich bez wytchnienia.
Przetworzone jedzenie nie zawiera wiele składników odżywczych, za to ma w sobie masę kalorii. To one odkładają się na naszych biodrach w postaci tłuszczu, podczas gdy organizm dalej woła głodem o makro składniki.
W końcu nawet na ciastkach i fastfoodzie dostarczysz sobie wszystkiego czego potrzebujesz (a raczej minimum tego), ale… kosztem kilku tysięcy kalorii.

Jeżeli będziesz jadła jedzenie w większości nieprzetworzone, nigdy nie zdołasz oszukać swojego termostatu. Z pomocą przyjdzie mechanizm sytości i powie stop; kiedy dostarczysz mu wszystkich składników odżywczych – a kalorii będzie powiedzmy 2000.
Będziesz więc szczupła i sprawna, czyli taka jaką chce widzieć Cię Matka Natura. No chyba że masz jakieś problemy hormonalne lub metaboliczne, ale to już inna historia.

*

Piszę to wszystko, bo często dostaje pytania w stylu: Czy mogę schudnąć do wagi 55 kg przy wzroście 176cm (lub 48 kg przy wzroście 163 cm itd. Itp.)
Odpowiedź brzmi; NIE, nie możesz. Twoje ciało nigdy na to nie pozwoli.

Minimalną wagę na jaką może zgodzić się Twój organizm (tak Pi razy oko) oblicza się następująco: wzrost – 112.
Np. 176-112 = 64kg

Uwaga, jest to waga MI-NI-MAL-NA a nie właściwa, do której powinnaś dążyć. I niech Cię ręka Boska broni!
Ja na przykład tyle nie ważę i nie mam takich ambicji.

Pamiętaj; ten termostat to Twój najlepszy przyjaciel, a nie wróg. Pomyśl jakim koszmarem byłoby Twoje życie gdybyś świadomie musiała kontrolować ilość snu, wdychanego powietrza czy przyjmowanego jedzenia. Yyyy… to chyba sama już wiesz.
Nie walcz więc z nim, bo i tak nie masz szans na wygraną.
Może Ci się naiwnie wydawać, że to przecież leży w Twojej gestii – wystarczy jeść mniej i już. Taki przekaz płynie zresztą cały czas z mediów. Nowa dieta 1500 kcal! Schudnij do lata!
NIE. To nie leży w Twojej gestii tak samo jak sen czy oddychanie. Jeżeli postanowisz sobie że będziesz rzadziej oddychać czy mniej spać, może i uda Ci się to przez jakiś czas, ale będzie to okres i bardzo krótki i naznaczony cierpieniem.

Zobacz inspirujący filmik na ten temat i przestań walczyć z wiatrakami już dzisiaj: