• trzy zasady

Trzy zasady szczupłej koleżanki

Wczoraj nagrałam filmik na ten temat, ale sprawa jest na tyle ważna, że powtórzę to tutaj dla osób, które nie śledzą mnie na YouTube.

No bo chyba każdy uwielbia proste i jasne wytyczne podane w punktach i gotowe do zastosowania w życiu, prawda?
Ja właśnie się nad tym zastanowiłam, kiedy mój niemówiący po polsku chłopak zapytał o czym tak właściwie jest ta moja najnowsza książka (haha, obudził się rychło w czas!)
Pomyślałam chwilę, po czym powiedziałam, że książka dotyczy trzech najważniejszych zasad, których trzeba przestrzegać by być i szczupłą i szczęśliwą.
Doprawdy? No to jak one brzmią?

Pierwsza zasada:

Twoje ciało nie jest przeciwko Tobie.
Nigdy nie było i nigdy nie będzie. Ono jest Twoim przyjacielem i tak jak Ty, chce być szczupłe i sprawne.
Skąd to wiem? Z obserwacji natury. W niej nie ma miejsca na otyłe zwierzęta czy rośliny. Twój fikus nie myśli sobie „ Ooo taki pyszny ten chlorofilek, zjem go sobie jeszcze trochę”. Nie ma czegoś takiego! Każda roślina czy zwierzę trzyma swoją prawidłową „wagę”. A przecież one nie znają się na kaloriach i dietach. To jak to niby robią? Po prostu słuchają swojego organizmu.
Nawet nie wiedzą, że można inaczej (na przykład z powodu nieposiadania mózgu).

My zaś, jako jedyny gatunek na Ziemi, walczymy ze swoim ciałem o dobry wygląd i jako jedyny gatunek mamy nadwagę.
Cały problem wziął się właśnie stąd, że poczuliśmy się tak bardzo wyjątkowi i lepsi. Odcięliśmy się od prostej natury i zaczęliśmy kombinować – a może tylko białko, a może tylko tłuszcz, a może tylko połowa kalorii i kawa z kostką cukru na śniadanie? Kto zaliczył Kopenhaską ten wie o czym mówię.

Efekt mamy taki, że ciało faktycznie walczy – ale nie z nami, tylko z naszą pychą i głupotą. No bo jak inaczej nazwać przekonanie że wie się LEPIEJ niż miliony lat ewolucji???

Ale pamiętaj,  ono nie walczy by zrobić nam na złość. Ono robi to by przeżyć.
Poddaj się więc, złóż broń, a wszystko wróci do normy.
Tak samo? Tak, gdy będzie przyświecała Ci

Druga zasada:

Skoro jesteś częścią natury, jedz to co natura dla Ciebie przygotowała.
Wracając do analogii zwierząt; zastanów się, które z nich bywają otyłe? Tylko te karmione przez ludzi nienaturalnym jedzeniem.
Na wolności NIE MA takiego problemu, bo zwierzaki jedzą 100% jedzenia nieprzetworzonego, wtedy kiedy są głodne. Kiedy się nasycą, przestają jeść.
I my ludzie też żyliśmy w ten sposób, przed tysiącami lat. Zapewniam Cię, że wówczas nie było ani jednego grubego człowieka na całym globie.
Potem nauczyliśmy się gotować, piec, smażyć i konserwować jedzenie. To samo w sobie nie jest złe. Antropolodzy przypisują tej umiejętności oszałamiający sukces naszej rasy. Zamiast siedzieć i żuć cały boży dzień, mogliśmy zjeść tą samą ilość kalorii w szybko przyswajalnej zupie i zająć się wymyślaniem koła.

Sprawa skomplikowała się jednak kiedy zaczęliśmy produkować cukier na skalę przemysłową (XVIII wiek), a potem przetwarzać jedzenie na tysiące sposobów. Teraz jedzenie przetworzone, w nienaturalnych kolorach jest zupełnie naturalną częścią naszego życia.

A jak się tak zatrzymać i zastanowić to czy naprawdę czarny napój i niebieski glut to coś, co wygląda jak odpowiednie dla człowieka pożywienie? Przecież to nie rośnie ani w ziemi ani na drzewach, a w składzie ma substancje o których filozofom się nie śniło.

Co więc robić? Jeść jak najwięcej jedzenia nieprzetworzonego. Oczywiście, jako że jestem realistką, a nie perfekcjonistka (już nie!) zalecam aby było go przynajmniej 80%.
Te 20% to margines na normalne życie, gdzie zdarzają się wypady na lody, pizzę, piwo czy po prostu nie ma czasu, albo chęci na gotowanie.
Zasada jest prosta; im więcej nieprzetworzonego jedzenia, tym szybciej nasze ciało wraca do równowagi.
No właśnie, równowaga. To moja

Trzecia zasada:

Pozostawać w równowadze – nie przeginać z żadną ze stron – ani ze zdrową dietą (wiesz o czym mówię, bo już to przerobiłaś), ani z ilością jedzenia, ani z siłownią, ani z niczym, tak naprawdę.
Umiar we wszystkim to podstawa. Gdy ciało złapie balans, poczujesz go też w duszy. Jesteś całością stworzoną do życia w harmonii.

 

No i właśnie o tym jest Super Laska.
Mówię tam dużo o „szczupłej koleżance” czyli osobie, która właśnie tak żyje – zupełnie naturalnie, bez spiny – je co chce, nie liczy kalorii, nie stresuje się „niezaliczonym treningiem”, a mimo to jest szczupła.
Masz pewnie taką znajomą, prawda?
To uwaga, bo teraz zdradzę Ci jej sekret. Ona nie jest szczupła mimo swojego luźnego podejścia. Ona jest szczupła właśnie DLATEGO!
Jeżeli chcesz poznać jej inne sekrety, zapraszam do lektury.

*

Dzisiaj rozmawiałam z moim wydawcą i on mówi mi tak: Ania, Twoja książka jest naprawdę świetna.
Wspinamy się na TOP 10 Empiku. Wierzę w to, że to będzie twój trzeci bestseller, ale musisz powiedzieć swoim dziewczynom, żeby zrobiły szturm na księgarnię.
No dobrze, przezwyciężam więc po raz kolejny moją wrodzoną skromność (bo ja wcale się nie czuję jak wielka pani autorka czy coś) i zachęcam do szturmu tu: http://www.idz.do/super-laska-empik

I do wzięcia udziału w konkursie, gdzie można wygrać moje książki, jadłospisy i kurs online:
http://www.idz.do/super-laska-strona

Z góry dziękuję za Twoje wsparcie, pomoc i zaangażowanie. Bez Ciebie nie byłoby Wilczo Głodnej. Mówię zupełnie serio.

2018-07-17T14:25:15+00:0017 Lipiec, 2018|Kategoria: Psychologiczna rozkminka|Tagi: , , , , |

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

17 komentarzy

  1. HANNA Lipiec 17, 2018 w 5:05 pm - Odpowiedz

    Z niecierpliwością czekam na kuriera :))).Pozdrawiam Aniu :***(

  2. Magda Lipiec 17, 2018 w 8:27 pm - Odpowiedz

    Nie ma to jak przedsprzedaż – ja już książkę mam. Polecam !!! To jest to, co Ania nam wciąż przekazuje i to podane w formie lekkiej, łatwej i przyjemnej. Właśnie tego potrzebowałam. Właśnie tak – po przyjacielsku, fajnie ilustrowane mądre i dobre teksty. Co ja tu gadam…to trzeba zobaczyć 🙂

    • Wilczo Glodna Lipiec 18, 2018 w 7:18 pm - Odpowiedz

      Dziękuję 😀

  3. Kate Lipiec 18, 2018 w 2:07 pm - Odpowiedz

    ANIU, gdzie premiera 1 sierpnia ? będziesz w Warszawie może?

    • Wilczo Glodna Lipiec 18, 2018 w 7:18 pm - Odpowiedz

      TaK! Dam znać jeszcze 🙂

  4. Gosia Lipiec 18, 2018 w 9:41 pm - Odpowiedz

    Z czystym sercem polecam tę książkę! Aneczko, stworzyłaś przewodnik po życiu, a nie książkę o odchudzaniu! Jeśli ktoś uczynił z jedzenia swojego boga, po przeczytaniu „Super laski” stanie się żywieniowym „ateistą”, tzn. stwierdzi, że ten problem już dla niego nie istnieje. Książka Ani uzbroi każdą laskę w potrzebną wiedzę i oduczy chorych nawyków, by w końcu mogła skoncentrować się na życiu, nie na dietach. „Prawdziwa przyjemność w życiu to ta płynąca z osiągania swoich celów i stawania się lepszym człowiekiem, a nie ta z jedzenia!” – takie zdanie widnieje na jednej z końcowych stron publikacji. Jeśli którąś z Was one przekonują, niech nie waha się kupić „Super laskę”. Zaręczam, że warto.

    • Wilczo Glodna Lipiec 19, 2018 w 9:51 am - Odpowiedz

      Wow! Dziękuję bardzo za taką opinię! Jestem szczęśliwa! 😀

  5. Aga Lipiec 19, 2018 w 8:30 am - Odpowiedz

    Hej! Książkę dopiero zamawiam, ale jakoś nie chce mi się wierzyć w to, że po jedząc „normalnie” i nie zwracając uwagi będę szczupła … przecież zanim zaczęłam mieć problemy z jedzeniem jadłam tylko domowe posiłki, a od zawsze miałam lekką nadwagę. Teraz przy 4 treningach w tygodniu i jedzeniu na oko 80/20 co prawda wyglądam okej, ale nie tak szczupło jak bym chciała.. ciągle za dużo tu i tam. Kupuję książkę z nadzieją,że może coś się zmieni. Buziaki, bądźmy silne

    • Wilczo Glodna Lipiec 19, 2018 w 9:50 am - Odpowiedz

      Kochana, ale czy to na pewno była nadwaga, czy może dążenie do nierealnej sylwetki. JEżeli nadwaga, to spokojnie znajdziesz odpowiedź na pytanie co robić. :*

    • dziewczynka z sąsiedztwa Lipiec 19, 2018 w 3:30 pm - Odpowiedz

      Hej, ja myślę, że niestety nie wszystko zależy od nas: tez od dziecka byłam pulchna, bo babcia mnie przekarmiała. Nie zjesz? Nie wyjdziesz na dwór.
      Potem to samo z rodzicami (jak byłam nastolatką): nie zjesz? Nie pójdziesz na randkę/do przyjaciółki/na basen czy cokolwiek. Dlatego w dorosłym życiu czasami przydaje się terapia, żeby zrozumieć, czemu wciąż mamy w sobie to biedne, utuczone dziecko 😀
      U mnie zaczęło się od depresji (mam stwierdzoną dwubiegunówkę i borderline), potem doszła fiksacja na ciele (miałam nadwagę, więc chciałam się jej pozbyć). Rodzicom już wybaczyłam, bo za stara jestem na żale. Ale szkoda mi tych wszystkich młodych dziewczyn(ek), które katują się i dążą do jakichś nienormalnych ideałów.
      Sama dość długo chciałam być chuda (po tym, jak zwrzuciłam nadwagę i byłam szczupła), bo to było takim wyzwaniem, celem (po co? nie mam pojęcia), chciałam się poczuć „po drugiej stronie barykady”. Taki eksperyment mentalny. Słuchałam zachwytów (ale ty jesteś chuuuuda!) oraz miałam bekę z głosów obrzydzenia (kościotrup, kości ci wystają, zero cycka, żaden facet cię nie zechce).
      Zawsze wracałam do mojej normalnej wagi, choć dalej twierdzę, że lubię eksperymentować z ciałem. Kolczyki, piercing, tatuaże, rózne dziwne fryzury, jakieś rockowe poprzecierane ciuchy i ogólnie szokowanie społeczeństwa. Mimo 30tki na karku wciąż mam potrzebę buntu.
      Życie bez tego byłoby nudne. 🙂

      A co chciałam napisać? Otóż to, że nie każdy jest naturalnie szczupły i nie zawsze ciało dąży do wagi idealnej. Są osoby chore (obecnie coraz częściej: cukrzyca, tarczyca, jajniki, nadnercza itd), które muszą walczyć o każdy kilogram mniej.
      Ale rodzi się też kolejne pytanie: czemy wszyscy muszą być szczupli? Kto tak powiedział?
      No właśnie. Nie tylko media.
      Zjawisko seksizmu wobec kobiet mnie przeraża, niby mam XXI wiek, a dziewczyny (coraz młodsze!) ciągle skupiają się na wyglądzie, ciele, odzywianiu. Jesteś gruba? Żaden facet cię nie zechce. A kto powiedział, że każda kobieta musi mieć faceta?
      Ja dość długo w ogóle nie chciałam związku.
      No i u mnie ED wzięło się z chęci bycia chudą. Czemu? B nie chciałam być „kobieca”. dopiero gdy odkryłam, że nie jestem hetero (nie jestem homo), uspokoiłam się i zaakceptowałam siebie.

      • Monia Lipiec 20, 2018 w 3:15 pm - Odpowiedz

        Czytam to i część z tego rozumiem. Ja właśnie też mam ten problem – generalnie jestem szczupła, ale chciałabym być bardzo, bardzo drobna. Wstydzę się kobiecych kształtów, niestety moje ciało jest z natury bardziej zaokrąglone. Nawet długotrwałe głodówki nigdy nie wychudziły mnie do sylwetki ,,kościotrupa”. Strasznie cierpię z zazdrości, że inne dziewczyny mają takie piękne, chude nogi. Ja tak bardzo się wstydzę swojego ciała. Mimo tego, że praktycznie nie mam już napadów, walczę z tym i jem zdrowo, tyle ile powinnam nie mogę pozbyć się tego uczucia. Niestety nie wiem, jak zaakceptować siebie i pozbyć się dążenia do bardzo nierealnej dla mnie, ale idealnej moim zdaniem figury. Wciąż porównuje się do innych dziewczyn i czuję się nieszczęśliwa, że nie mam tak łatwo jak one.
        Mam nadzieję, że książka mi pomoże 🙂 Juz i tak dokonałam dużej zmiany dzięki Tobie Aniu! Jesteś dla mnie prawdziwą inspiracją. Dziękuję Ci, za wszystko co robisz.

  6. Miu Lipiec 21, 2018 w 3:32 pm - Odpowiedz

    ‚Pyszny chlorofilek’? Co to ma oznaczać, rośliny nie żywią się chlorofilem jeśli o to miało chodzić, rozumiem, że to żart, ale trochę obnaża brak elementarnej wiedzy biologicznej i jak dla mnie to było tak niemądre, że odechciało mi się dalej czytać. Fajnie, że próbujesz pomóc ludziom, ale puste frazesy typu ‚Twoje ciało nie jest przeciwko Tobie’ to trochę za mało, powinnaś się trochę doedukować i może poprzeć te słowa jakąś wiedzą z zakresu metabolizmu i fizjologii? Ta strona zdaje się nie być czymś, co motywuje ludzi, tylko bardziej forum do napisanie ‚O jak ja to dobrze znam, też tak mam ojojoj’, a potem te dziewczyny dalej jedzą i wymiotują. Daj im jakieś narzędzia do walki z chorobą, a nie motywacyjne gadanie.

    • Wilczo Glodna Lipiec 22, 2018 w 1:07 pm - Odpowiedz

      Tak to był żart kochana.
      A Ty się nie bój.

  7. Joanna Lipiec 22, 2018 w 7:51 am - Odpowiedz

    Miu, przemawia przez Ciebie złość czy nienawiść? Ania ma ogromną wiedzę, jest oczytana, mądra i robi wszystko, co potrafi na bazie swojej wiedzy i doświadczenia, aby pomóc osobom z zaburzeniami odżywiania. A tak poza tym…. nie wierzę w cud, że kiedykolwiek schudnę. Jedząc zdrowo mam taki sam efekt jak na różnych obrzydlistwach i nie wiem, co powinnam zrobić, żeby zrzucić nadwagę. Z desperacji jadłabym chyba szkło.

  8. Patrycja Lipiec 23, 2018 w 12:28 pm - Odpowiedz

    Kochana Aniu :* ! Ja już mam swój egzemplarz i taka forma mi odpowiada w 1000% !! Gratuluję i dziękuję :*

  9. Miu Lipiec 24, 2018 w 12:39 pm - Odpowiedz

    To raczej Ty się boisz, skoro tylko tyle byłaś w stanie powiedzieć. Jestem jak najbardziej za tym co robisz jeśli ma być to motywacja i inspiracja, bo Tobie się udało, ale przede wszystkim powinnaś te dziewczyny zachęcać do kontaktu ze specjalistami, bo zaburzenia odżywiania to zaburzenie psychiczne i uogólnione słowa rzucane na lewo i prawo nie pomogą, jeśli problem jest głęboko zakorzeniony i powinien nim się zająć terapeuta albo nawet psychiatra. To nie jest hejt, po prostu nazywanie się ‚mentorką’ jest mocno przesadzone i trochę mi konstrukcja tej całej społeczności przypomina sektę i jeśli chcesz naprawdę pomóc – kieruj dziewczyny (i chłopaków) do specjalistów.

    • Mama Dominiki i Wojtka Lipiec 24, 2018 w 7:32 pm - Odpowiedz

      Droga Miu !Moja kochana nieżyjąca już córeczka miała anoreksja bulimiczna i wyobraź sobie że chodziła do fajnej psychiatry brała różne leki chodziła też do różnych psychologów (ostatniego bardzo bardzo lubiła i oceniła i miała z nim świetny kontakt)próbowała też różnych terapii między innymi behawioralnej gdzie zwalcza się różne traumy chodziła to super dietetyczki a nikt absolutnie nikt z nich nie zmotywowal ja na tyle do leczenia żeby chciała wyjść z tego .Pewnego dnia rok temu mając niespełna 18 lat poszła spać i się po prostu nie obudziła ..bardzo ale to bardzo żałuję że nie skorzystała z wiedzy Ani z jej doświadczenia i motywacji jaka daje chorym dziewczynom .Myślę że ona jest jedyną osobą która mogłaby wyzwolić w moim dziecku chęć leczenia -specjaliści nie wszyscy mają wiedze jak leczyć zaburzenia odżywiania..A Ania wie ..wie jak funkcjonuje wilk .Mówi prostym jasnym językiem który do każdego trafia. Ja w mojej tragedii również bardzo dużo od niej otrzymałam.Aniu jesteś cudowna tak trzymaj całuje Cię mocno .

Zostaw komentarz