Pozwól, że rozpocznę sławnym cytatem: „Nadejszła wiekopomna chwiła… „
Ano nadejszła, bo w końcu, po tylu latach zdecydowałam się na kolejny wielki krok w mojej działalności. Organizuję warsztaty. Tak, takie prawdziwe, intensywne, stacjonarne warsztaty! Zaraz będzie o szczegółach, ale najpierw opowiem jak do tego doszło.

Nie raz pisałam i mówiłam o moim introwertyźmie, pamiętasz prawda? Jestem jaskrawym przykładem tego spokojnego, żyjącego we własnym świecie gatunku ludzia – homo introvertus. Jako, że występuje on w przyrodzie w stosunku 1 do 3 (na jednego introwertyka przypada trzech ekstrawertyków), można poczuć się trochę nieswojo.
No więc przez całe życie tak się czułam, przekonana o tym, że jestem dziwna i pewnie nikt mnie nie lubi. Trwało to do momentu, aż przeczytałam książkę „Introwertyzm to zaleta” i pogodziłam się ze swoim biologicznym uwarunkowaniem, na które i tak nic nie poradzę, choćbym pękła.

No dobrze, ale teraz widzę, że troszeczkę ukryłam się za tym konceptemm; „Jej, jestem introwertykiem, a więc nie muszę wychodzić do ludzi, starać się i czasem trochę wysilać. A już na pewno nie muszę organizować żadnych warsztatów i wykładów, o które byłam wielokrotnie proszona. Miejsce introwertyka jest w domu, za komputerem i basta.”
Hmmm, czyżby?

Niedawno, będąc na innych warsztatach jako uczestniczka, usłyszałam zwierzenie jednej z kobiet, która powiedziała coś takiego: „Stałam się więźniem swojej persony”. Te słowa były dla mnie jak kubeł zimnej wody, bo nagle zdałam sobie sprawę z tego, że… ja także jestem w ten sposób zniewolona.
Oooo nie! – pomyślałam – czas to zmienić! Jeżeli planuję rozwinąć działaność, to muszę przestać się chować za ekranem laptopa, wyjść ze strefy komfortu i spotkać prawdziwe kobiety z krwi i kości – moje czytelniczki.

Zaczynam więc od zorganizowania pierwszych weekendowych warsztatów, które odbędą się w dniach 26-27 stycznia 2019 w Warszawie. Na razie jest to pilotażowy projekt i – uprzedzając pytania – nie wiem czy będę go kontynuować i organizować w innych miastach. Mam jednak nadzieję, że tak.
Czuję i zawsze czułam, silną potrzebę dzielenia się z wami moją wiedzą, także na żywo. Do tej pory jednak hamowało mnie własnoręcznie stworzone ograniczenie. No to już nie hamuje. Postanowiłam działać według genialnego hasła latającej szkoły „Bój się i rób”. A więc z duszą na ramieniu startuję z kolejną przygodą.

A teraz o warsztatach. Tematem przewodnim wydarzenia będzie „Pokonaj wilka – pokochaj siebie”. Już sam tytuł zdradza ich treść i cel, ale zobaczmy dokładnie co będziemy tam robić.

W programie pragnę poruszyć kilka ważnych zagadnień:

• Jak się nie objadać i co robić… zamiast tego.
• Co i jak jeść bez liczenia kalorii i ważenia jedzenia, tak aby było dobrze.
• Jak powrócić do elastyczności i spontaniczności w posiłkach.
• Jakie trudności możemy napotkać na swojej drodze do wolności i co z nimi począć.
• Jak zaakceptować, a z czasem pokochać siebie.
• Co zrobić z pustką po wilku i jak odnaleźć sens życia.

To jest esencja tego, czego chcę Cię nauczyć. Chcę dać Ci narzędzia, dzięki którym poradzisz sobie w każdej sytuacji, zaakceptujesz to kim jesteś i jaka jesteś oraz ruszysz do przodu ze swoim życiem.

Już wymyśliłam kilkanaście fajnych ćwiczeń i zadanek, które wspólnie zrobimy. No po prostu się jaram!

Warsztaty będą odbywać się w kameralnej atmosferze, ilość miejsc jest więc ograniczona. Jeżeli chcesz dołączyć do grupy, zrób to już teraz: ZAPISY. Wszelkie szczegóły wyślę Ci potem na adres e-mail.

Mam nadzieję, że Ty, tak jak i ja, także decydujesz się na wyjście ze strefy komfortu i w końcu zaczniesz wykorzystywać w pełni swój potencjał. Wierzę, że razem możemy więcej.