• postanowienia

Wilcze postanowienia

Hej Noworoczna Panienko!
Masz kaca i konfetti we włosach, czy tylko konfetti?
Poległaś wczoraj na całej linii, czy dałaś radę?
Jeżeli jesteś tym pierwszym przypadkiem, to mam dla Ciebie wspaniałą wiadomość!

Rozdaję Noworoczną Dyspensę!

Każdemu, kto przeczytawszy te słowa zrobi 3 przysiady, anuluje się wczorajsza zawalona noc i rok zaczyna liczyć się od
TERAZ
Masz więc jedyną, niepowtarzalną szansę zacząć i przeżyć cały 2016 na czysto!

Skorzystaj z niej. Hop, trzy przysiady i realizujemy plan A.

Po tym optymistycznym wstępie nastąpi właściwa treść posta (no halo, koniec głupot), która może się okazać pomocna w tym zadaniu.

A więc, czy zrobiłaś już listę postanowień noworocznych?
Pozwól mi, że zgadnę co na niej jest.
Od Nowego Roku nie objadam się i nie przeczyszczam?
Bardzo dobrze.
Ale czy idzie za tym jeszcze: uprawiam regularnie sport, jem zdrowo, uczę się nowego języka, nie obgryzam paznokci?
Wszystkie te zmiany wprowadzasz w życie od pierwszego stycznia, a strategia ich wykonania jest taka: 

  1. Po prostu to robić (lub nie).
  2. Jeżeli zajdzie konieczność, użyć silnej woli.

Tak?  No to jak co roku, szykuje się klapa. W głębi serca sama dobrze o tym wiesz. Jeżeli coś nie udawało się rok po roku, to dlaczego teraz ma się udać?

No dobra, to znaczy, że postanowienia noworoczne to jedna wielka ściema? Niekoniecznie.
To doskonała okazja do zmian; jesteś pełna entuzjazmu i optymizmu. Poza tym, wszyscy wokoło także unoszą się na pozytywnej chmurce.
Robić je czy nie?

Ja je robię. I wiesz co? Większość z nich udaje się zrealizować.
Trzymam się kilku prostych zasad:

  1. Uważaj na ilość zmian, bo co za dużo, to niezdrowo. Pisałam o tym szerzej w poście:„Silna wola i bieganie maratonów w kapciach”  Twoja słaba silna wola nie udźwignie zbyt wiele na raz.
  2. Zapisz na kartce papieru tylko te zmiany, które są dla ciebie absolutnym priorytetem. W tym roku na mojej liście figurują dwie pozycje.
  3. Ustal ramy czasowe dla tych zmian. Schudnąć 10 kg w miesiąc? Może jednak bardziej realistycznie?
  4. Ustal jaki jest pierwszy krok dla danej akcji i zrób go jak najszybciej. Chcesz zrobić w tym roku prawo jazdy? Znajdź dobrą szkołę i zadzwoń tam. Natychmiast. Chcę zacząć biegać? Ubieraj buty i leć trzy razy dookoła bloku. Na strategie biegania, zaopatrzenie się w suplementy i gadżety przyjdzie czas później
  1. Upewnij się, że lekcje jazdy nie pokrywają się z czasem na bieganie, a to z kolei nie zazębia się z lekcjami hiszpańskiego. Tydzień ma tylko 7 dni. Sprawdź czy dasz radę to wszystko zrealizować, bez zajechania się. Nie? To może kurs prawka przełożymy na marzec?

A co z celami sztywnymi, takimi jak: Nie objadam się. Przecież, albo się objadam, albo nie i nie da się tego rozbić na żadne kroczki.
Te cele radziłabym zamienić na cele nowodzienne – zamiast noworocznych.
Codziennie na nowo postanawiam się nie objadać. Czy to jest pierwszy stycznia, piąty marca, czy dwunasty października. Każdy dzień jest do tego dobry, i tak naprawdę każdy dzień liczy się osobno. To nie jest jakiś proces, który ma początek i koniec.
To styl życia; dzień po dniu.

Dzięki takiemu podejściu unikniesz porażki. Bo co będzie jeżeli złamiesz się siódmego stycznia? Kolejne kilkaset dni psu w de?
Składaj sobie takie uroczyste zobowiązanie każdego dnia w lusterku: Zrobię wszystko co w mojej mocy, aby nadchodzący dzień przeżyć czysto. A potem dotrzymuj słowa, godzina po godzinie.

Albo składaj je innym. Wybierz zaufaną osobę i zobowiązuj się przed nią do tego codziennie od nowa. Uczyń z tej osoby swojego sojusznika, który nie puści płazem faktu, że właśnie wróciłaś do domu z siatą słodyczy.

Możesz się do tego zobowiązać także tutaj, przed Wilczym Stadem, w komentarzu pod tym postem, lub wysyłając mi maila na wilczoglodna@gmail.com.
Możesz wysyłać mi takiego maila codziennie przez cały rok, dzień po dniu.

Ale pamiętaj o jednym, to nie jakieś pitu pitu. Takie zobowiązanie nieodwołalnie nakłada na ciebie poważny obowiązek:
W 2016 czeka cię codzienna praca nad sobą. Nie można wziąć od niej wolnego.
Zresztą, chciałabyś? Ja nie.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

wilczoglodna patronite

Jeżeli pomaga Ci to co piszę, wesprzyj mnie na Patronite i przyczyń się do dalszego rozwoju Wilczo Głodnej.

WSPIERAM

10 komentarzy

  1. R. Styczeń 1, 2016 w 3:12 pm - Odpowiedz

    Aniu, dzisiejszy dzień rozpoczęłam od treningu i to pierwszy mój krok ku zdrowszemu życiu. W okresie świątecznym przeczytałam Twoją książkę i wierzę, że to czego mi potrzeba, to właśnie samodyscyplina i konsekwencja w działaniu. Poniekąd mam samozaparcie i upór by pokonać bulimię, uporządkować swoje życie na wszystkich płaszczyznach i zacząć osiągać swoje marzenia, ale… no właśnie, jest ciężko. Obecnie mam dużo rzeczy do zrobienia na uczelnię, dużo materiału do opanowania i zwyczajnie mi to nie idzie… Trening wykonałam w ciągu pół godziny, a dalej jest ta walka by nauczyć się choć jednego słówka, przerobić jedną stronę… A tego wszystkiego jest oczywiście znacznie więcej. I tak właśnie mija mi cały dzień…

    Chcę być silną, wytrwałą, realizującą się kobietą, a czuję się bardzo kiepsko. Przecież są na tym świecie osoby, które robią wielkie piękne rzeczy. Ty uświadamiasz mi, że mogę być jedną z tych osób. Tak jak wspominałaś: Miesiące i lata pracy. Kap kap.

    Co mam zrobić? Każda minuta to w moim przypadku jedna wielka bezowocna męka…

    • Wilczo Głodna Styczeń 1, 2016 w 4:24 pm - Odpowiedz

      Kochana, to jest ciężkie, ale tylko na początku. Rozpędzenie każdej rakiety wymaga wielkiego wysiłku początkowego. A potem już leci. Na serio.
      Ale w jednym się z Tobą nie zgodzę. Że to bezowocna męka. Właśnie nie! To, że nie widzisz owoców nie znaczy, że ich nie ma! Czy jak zasadzisz jabłoń w środę to wybierzesz się na zbiory jabłek w piątek?
      Na owoce trzeba czekać! Pracować, codziennie, wytrwale, z poczuciem celu.
      Aż spojrzysz za siebie i zobaczysz, że za plecami cała lista osiągnięć. Tak było ze mną.
      Najważniejsze to nie zniechęcać się!

      • R. Styczeń 1, 2016 w 4:57 pm - Odpowiedz

        Bardzo dziękuję za odpowiedź, naprawdę wiele dla mnie znaczy.

        Zastanawiam się czy to nie rodzaj jakiejś depresji… Albo jednak usposobienia, wewnętrznej słabości. Czuję w sobie taki ciężar, nie mogę się za nic zabrać, a jak już mi się to uda to nic mi zupełnie nie wchodzi. Mam tak bardzo często, w zasadzie cały czas. Cały czas czuję, że moje życie to jedna wielka walka, a nie robię pewnie nawet połowy tego co niektórzy. Każdy krok to walka. Co ze mną jest nie tak?…

        • Wilczo Głodna Styczeń 1, 2016 w 10:21 pm - Odpowiedz

          Kochana, to powinnaś udać się do terapeuty. Całkiem możliwe, że masz depresję. Ale to nie jest tak, że to z Tobą jest coś nie tak. To jest choroba, na którą się zapada mimo woli. To nie żadna fanaberia.
          Spróbuj. I tak już gorzej nie będzie, może być tylko lepiej.

  2. Patka Styczeń 1, 2016 w 8:47 pm - Odpowiedz

    Uwielbiam cię Aniu ❤ dziękuję ci za każde słowo które piszesz. Dajesz takiego pozytywnego kopa ! Dziękuję ci ze jesteś ????

  3. Kara Styczeń 1, 2016 w 10:45 pm - Odpowiedz

    O pół czekolady i garść cukierków za późno przeczytałam Twój post. Ale zrobiłam przysiady i postanawiam, że 2 stycznia będzie na czysto. A rano bieganie albo trening 🙂

  4. D Styczeń 5, 2016 w 9:07 pm - Odpowiedz

    Ja realizuję to postanowienie.. miesiąc przed Świętami odszedł ode mnie mój mąż, powód mego powrotu do b..
    i o dziwo nie wymiotuję, owszem zdarzyło się, że miałam myśl, co by tu kupić, co zjeść… ale postanowiłam sobie, o nie.. jestem sama, mam syna. Mam o kogo walczyć… tak zamierzam wrócić do biegania, jak na razie ćwiczę jak czuję stres przed TV i jakoś mija.. wiem, że jeszcze dużo przede mną, ale ktoś powiedział, najważniejszy pierwszy krok… mam nadzieję, że w tym przypadku już nie upadnę…

    • Wilczo Głodna Styczeń 6, 2016 w 8:51 am - Odpowiedz

      Kochana, tak mi przykro… Trzymaj się, nie wiesz nigdy co czeka za zakrętem, ale będzie to coś dobrego. Zobaczysz. :*

      • D Styczeń 6, 2016 w 4:30 pm - Odpowiedz

        Mam taką nadzieję, że to będzie w końcu coś radosnego, pięknego 🙂 chciałabym bardzo.. dziękuję za te pozytywne słowa.. :*

Zostaw komentarz