Kochani,

Zaplanowany na dzisiaj post będzie opublikowany w piątek.

Obecnie próbuję się wydostać z Indonezji, co w zaistniałej sytuacji jest coraz trudniejsze. Turyści przebukowują swoje bilety (tak jak my), lotniska pełne zdezorientowanych ludzi.

Sami mieliśmy ogromne szczęście, że załapaliśmy się na ostatnią możliwość przebukowania oraz na ostatni prom na Bali, gdzie jest nasze lotnisko. Od wczoraj ruch morski między wyspami ustał.

O łutach szczęścia jakie przytrafiły nam się w ostatnich dniach mogłabym napisać długi artykuł – naprawdę upiekło nam się kilka razy, a raczej to ja – kierując się intuicją – podjęłam akcje, które okazały się właściwe.

A więc, po raz kolejny powtarzam: trzeba ufać intuicji. Od lat, kiedy tylko otworzę rano oczy mówię zdanie „Prowadź mnie”. A więc teraz daję się prowadzić i głęboko słucham przeczuć.

Obecnie mam tylko nadzieję, że mój lot wyleci, tak jak zaplanowano. Śledźcie mnie na Instagram stories @wilczoglodna, aby zobaczyć czy faktycznie się udało.

Dzisiaj jeszcze pocieszę się słońcem, jak gdyby nigdy nic, a od jutra kwarantanna. Może to nie najprzyjemniejsza rzecz na świecie, ale przynajmniej w bezpiecznym miejscu; w domu.
Dbajcie o siebie!

*

W kolejnym poście napiszę o różnicy jaką widzę pomiędzy moją podróżą do Indonezji 5 lat temu, a teraz.
5 lat temu świeżo wyszłam z bulimii i zachowywałam się oraz wyglądałam zupełnie inaczej (będą dość szokujące zdjęcia).

W jeszcze następnym artykule odpowiem na najbardziej palące pytanie Wilczego Stada (Facebook) – jak nie utuczyć się na kwarantannie i czy to w ogóle możliwe.