• za chwilę

Za chwilę

Wyobraź sobie taki wieczór:
Siedzisz w kinie, jesteś zupełnie sama. Gasną światła, a na ekranie pojawia się film o Twoim ostatnim dniu. Nosi on tytuł „Za chwilę”

Twoja kuchnia, na pierwszym planie lodówka. W kadrze pojawiasz się ty.
Widać, że jesteś cała spięta. Zbliżenie na twoją twarz-rozpacz i zmęczenie. O rany, czy to łzy?
Ocierasz je nerwowo. Nie czas na głupoty.
Teraz zrobisz to co zawsze, zjesz lody i poczujesz ulgę. Przynajmniej na chwilę.
Najazd kamery na Twoją rękę wyciągającą się w stronę lodówki i nagle wielkie
STOP.

Przerwa na reklamę.

Pomiędzy bodźcem a reakcją znajduje się mała chwilka, pusta przestrzeń. Od tego jak ją wykorzystasz zależy jakość twojego życia.
Wykorzystujesz ją nieefektywnie?
Oto rozwiązanie dla ciebie: klasyczny model zdrowego rozsądku, teraz podrasowany nowiutką samoświadomością!
Takie cudo dostępne tylko przez 99 milisekund.
Możesz je mieć już teraz!

Wystarczy zatrzymać się na chwilę i zadać sobie kilka pytań:
– Co będzie się działo za pięć minut, jak już pochłonę te lody?
– Czy naprawdę myślę, że tym razem uda się je zjeść bez przykrych konsekwencji?
– Czy to jedzenie jest rozwiązaniem mojego problemy czy wdepcze mnie jeszcze głębiej w kłopoty?
– Jakie inne metody na rozładowanie napięcia są w zasięgu mojej ręki? Może wyjdę z domu? Zadzwonię do kogoś? Usiądę i zacznę opisywać to co czuję? A może pomedytuję?
Podoba Ci się ta oferta? Dzwoń natychmiast pod dobry wybór!

Dla zdecydowanych mamy wspaniałe bonusy:
– Każdy akt powstrzymania się od kompulsywnego objadania, zwiększa szansę powtórzenia go kolejnym razem, przy mniejszym nakładzie silnej woli!
– Natychmiast wzrasta twój szacunek do siebie.
– Zyskujesz spokój ducha.

Pamiętaj! Ta wspaniała oferta dostępna jest tylko dziś! Tylko tego jednego dnia!

Już nie musisz używać jedzenia, do tego by poczuć się dobrze!

Tu kończy się reklama, a film rusza dalej. Co na nim zobaczysz?
To co sama wyreżyserujesz.
Możesz zrobić nudny film, gdzie ciągle powtarzają się te same toaletowe sceny, a akcja nie porusza się do przodu.
Albo może to być absolutne arcydzieło, o którym długo będą pamiętać.

Taśmę do dyspozycji masz tylko jedną, taką samą jak każdy.
Zrób z niej najlepszy użytek.
Aaaaaakcja!

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

wilczoglodna patronite

Jeżeli pomaga Ci to co piszę, wesprzyj mnie na Patronite i przyczyń się do dalszego rozwoju Wilczo Głodnej.

WSPIERAM

17 komentarzy

  1. Martucha Luty 15, 2016 w 10:31 am - Odpowiedz

    Mam wrażenie, że czytasz w moich myślach!
    Trafiłam na Twojego bloga jakieś 2 tygodnie temu, przeczytałam już wszystkie posty, jest świetny!
    Nie mam bulimii, „jedynie” kompulsywnie się obżeram. Na szczęście nie codziennie i nie w bardzo dużych ilościach, na szczęście mój żołądek nie jest w stanie dużo pomieścić. Ale to nie zmienia faktu, że obżeram się. Przeczytałam kilka Twoich postów, kilka wydrukowałam, wsadziłam do portfela, powiesiłam na lodówkę. Zaczęłam walkę. Każdego dnia zakończonego sukcesem pisałam w zeszycie, że tego dnia wygrałam walkę (nie wojnę oczywiście) z Wilkiem. Udawało się 5 dni. Kolejnego dnia coś pękło i 5 ostatnich dni obżerałam się (to chyba mój rekord). Nawet 2 razy próbowałam to zwymiotować, zwyczajnie, z przejedzenia. Ale chyba nie jestem w tym dobra…
    W każdym razie dziś jest nowy dzień i dziś zaczynam znowu tę wojnę!
    Pomyślałam dzisiaj o nowym sposobie – w momencie, gdy przychodzi atak, siadam i biorę do ręki zegarek lub stoper i odmierzam równo 5 min. W tym czasie mam się zastanowić, czy naprawdę jest mi to potrzebne. Dokładnie tak, jak piszesz w tym poście.
    Mam nadzieję, że tym razem wytrwam dłużej.
    Kurczę, samo napisanie tego komentarza poprawiło mi nastrój 🙂

  2. Beata Luty 15, 2016 w 11:50 am - Odpowiedz

    Sedno sprawy. Świetny post. Skorzystam!

    • Anka Luty 15, 2016 w 12:41 pm - Odpowiedz

      Raany, jak ja potrzebowałam takiego scenariusza!
      Aniu jesteś czarownicą- wilczycą, bo nie dość, że czytasz w myślach
      to za każdym razem,
      absolutnie zawsze kiedy jest u mnie słabo z motywacją- ratujesz mi życie:)

  3. Maja Luty 15, 2016 w 3:36 pm - Odpowiedz

    Ten post spadł mi jak manna z nieba. Nie będę się rozpisywać. Po prostu dziękuje:) Mam nadzieje, że zdajesz sobie sprawę, że ratujesz tak naprawdę życie innych osób tutaj przebywających. Jesteś wspaniała!

  4. Kasia Luty 15, 2016 w 10:39 pm - Odpowiedz

    Dziewczyny, chcialabym sie z Wami podzielić moetodą, którą wypróbowałam ostatnio dwa razy i mi pomogla. Czułam zbliżające się uczucie pt. „mam ochotę się najeść”. Jak zawsze, wiedzialam, że jest to związane z emocjami i bla bla bla. Wiedziałam jednak, że tak naprawdę nie chce tego robić. Co zrobiłam? Zamiast odpędzać od siebie to uczucie i z nim walczyć (wszak walka pochłania energię) postanowiłam spróbować przejść przez ten proces na papierze. Wzięłam zeszyt i zaczęłam sobie wyobrażać, co robię, jak wracam do domu. Po kolei. Gdzie siadam, jak sie czuje, po co sięgam najpierw, jakie mam wtedy doznania, co jem później itp. Zawsze w miarę rozkręcania się napadu moje napiecie rośnie. Zaczynam jeść coraz bardziej łapczywie, początkowa przyjemnośc znika, zaczyna rosnąć dyskomfort. Opisałam po kolei, co jem, jak jem, co wteyd robię i jak sie czuję. Aż doszłam do momentu, kiedy napięcie opadło i przyszły wyrzuty sumienia, frustracja, smutek, złość i ta ogromna chęć, aby cofnąc czas. Ale…to się nie wydarzyło. Doświadczyłam tego procesu trochę w swojej wyobraźni, aż doszłam do końca i mialam możliwość „cofnąć czas”.

    • Żaneta Luty 16, 2016 w 9:35 pm - Odpowiedz

      Kasiu ,dziękuję za to ,że dzielisz się swoim sposobem na pokonanie napadu , pozdrawiam ciepło. Żaneta 🙂

    • Ola Luty 25, 2017 w 7:34 pm - Odpowiedz

      Dzięki! Na pewno wypróbuję

  5. Anka Luty 16, 2016 w 8:28 am - Odpowiedz

    Bo myśli mają mega potężną moc.
    Dzięki za podzielenie się pomysłem na wilka:)

  6. Anet Luty 16, 2016 w 8:14 pm - Odpowiedz

    Ann, napisz proszę taki suchy post jak dokładnie wyglądało Twoje wychodzenie z wilczego głodu. Ile kcal jadłaś (ja wiem 1800, ale czy czasem więcej?), czy ćwiczyłaś codziennie i ile spalasz kcal w ciągu dnia na tych ćwiczeniach. A co z dniami kiedy się nie ćwiczy, jeść mniej? Po jakim czasie zaczęłaś chudnąc i jak często się ważyłaś, a może wcale, a może codziennie? Czy odczuwałaś frustracje kiedy czasem waga stała albo szła w górę tak bez powodu. Po jakim czasie doszłaś do swojej wymarzonej wagi i ile chudłaś w ciągu miesiąca. Co z napadami w tym czasie? Stopniowo ustępowały, czy może to było ciach ucięcie i już ich nie było, czy czasem przeholowałaś i zjadłaś jakieś 3 tys kcal.

    Ja wiem, ja jestem z tych co „chcą już” i to jest cholernie złe i mnie wykańcza, brakuje mi cierpliwości, wiem wiem. ..Ale jak Ty sobie radziłaś z tym że w pierwszych tygodniach skutki przejścia na lepszą stronę były wymierne?
    Czy u Ciebie może szło jak po maśle. Ja kiedy tylko widzę że jestem jakaś grubsza zaczynam panikować, do głowy przychodzą mi tylko myśli: „po co to robisz, przecież lepiej się nażreć i tak tyjesz i tak więc co za różnica”. Najgorzej ze miałam w tamtym roku jechać na wymarzoną wycieczkę, ale ją przeniosłam bo byłam za gruba. Chciałam jechać w kwietniu, ale jestem jeszcze grubsza i panikuję. Chyba przełożę ją „na nigdy”:(

    Jak będziesz tylko miała natchnienie na taki post to wal śmiało 😉 Dajesz ogromnego kopa Ann. Trzymaj się cieplutko ;*

    • Wilczo Głodna Luty 16, 2016 w 8:47 pm - Odpowiedz

      Kochana, zrobię więc taki filmik.
      Uważaj tylko żeby nie przełożyć swojego życia na nigdy. Drugiej szansy nie będzie.

      • Anet Luty 16, 2016 w 11:44 pm - Odpowiedz

        Staram się ze wszystkich sił, żeby tak nie było.
        Czekam na filmik, dzięki 🙂

  7. Ela Luty 16, 2016 w 8:14 pm - Odpowiedz

    Wspaniały post Aniu.
    PIĘKNIE .

  8. pix Luty 16, 2016 w 11:12 pm - Odpowiedz

    dobry post! dopasowałaś idealny sposob opisania „tych” sytuacji. czasem udaje mi sie zatrzymac na te 99milisekundy i podjac wlasciwa decyzje. dziekuje Aniu ze sie na tym tutaj skupilas.

  9. Kaśka Luty 19, 2016 w 11:02 am - Odpowiedz

    Fantastyczny post, trochę mnie uświadomił, trochę wstrząsnął. Przede wszystkim pokazał, że to JA decyduję o tym co zrobię, jak postąpię. Jesteś wielka i czekam na wyjście z klatki! Trochę się wrota uchyliły, ale jeszcze nie jestem w stanie się przecisnąć… Życzę Wam dziewczyny powodzenia i sobie! Dzięki Aniu!

  10. Anuszka Luty 28, 2016 w 8:10 pm - Odpowiedz

    Witaj Wilczyco…

    Czytam i czytam i tylko słyszę w głowie piosenkę Lux Torpedy „Wilki dwa”… Teraz ten wilk, którego karmię nabiera nowego znaczenia. Dziękuję Ci za to…

  11. Anka Marzec 7, 2016 w 3:48 pm - Odpowiedz

    dzisiaj moja córka zdecydowała się przyznać (o czym podejrzewałam od dłuższego czasu), że jest chora na bulimię. wiem, że to ciężka choroba dlatego proszę pomóżcie mi w jaki sposób mam się zachowywać żeby jej pomóc, ale niczego nie narzucać tak żeby nie dołować jej jeszcze bardziej. napiszcie co was denerwuje w zachowaniu bliskich, albo jakiej pomocy od nich oczekujecie. nie wiem czy to dobrze, że tutaj szukam porad, ale naprawdę nie wiem co robić żeby nie pogorszyć jaj sytuacji.

Zostaw komentarz