• znieczulenie

Znieczulanie się jedzeniem.

Pod ostatnim moim postem rozwinęła się bardzo ciekawa dyskusja pod komentarzem Marty. Pozwól, że zacytuję jego fragment.

Nie muszę się głodzić, żeby kilka razy dziennie „marzyć” o rzuceniu się w dawne nawykowe działania. Serio. Gdy mam momenty, gdy nie zależy mi na sobie, gdy nie mam komu się wyżalić albo po prostu nie mam celu i nie chce mi się działać, jedzenie jest jedynym, co przychodzi do głowy. Chcę transu, chcę się odciąć, chcę nie czuć. Chcę.
(…) nasz organizm to fabryka narkotyków (zapożyczone od Roberta Rutkowskiego), sam umie wyprodukować masę doznań – endorfin itp. (…)

Mam wrażenie, że ten temat wypływa bardzo często na naszych terapiach; Co pani kompensuje jedzeniem? Od jakich emocji pani ucieka? itd. Przerabiałaś? Ja tak.

Jak wiesz ja uważam bulimię za nałóg powstały z powodu błędnego koła diet i nie uważam że samo analizowanie tego może pomóc. Nie twierdzę jednak, że nie trzeba się tym aspektem zająć.
Trzeba, bo jest on jak najbardziej realny.

Przecież alkoholik też sięga po wódkę, aby się znieczulić i na przykład zapomnieć że ma długi czy że się wstydzi (jak Pijak z Małego Księcia).
I tak samo nasz nałóg; często służy nam by radzić sobie z życiem – taka emocjonalna proteza (jak to się stało pisałam tu)

No dobrze; fakt jest taki, że tak jak Marta, czasami traktujesz jedzenie jako regulator emocji. Ja także to dobrze znam. No i co teraz?
Moim zdaniem teraz wypada zadać sobie pytanie: Co jest do cholery takiego złego w złych emocjach?
To że są nieprzyjemne?
Ale chwileczkę, kto powiedział, że życie musi być zawsze kolorowe, a każdą plamę na tym kolorze trzeba od razu zaprać? Przecież to ludzkie czuć się czasami do dupy. Gdyby nie to, nie moglibyśmy czuć się też dobrze – na zasadzie kontrastu. Tak samo, gdyby wszystko było niebieskie, nie wiedziałabyś że istnieje i czerwone i żółte.

Ludzie od zarania dziejów borykają się ze śmiercią, chorobą, stratą, wypadkami, złym humorem czy złością. No i co? Jakoś przeżyliśmy jako rasa i nic nam się nie stało.
Dlaczego by więc tych emocji nie przeżywać? Tak po prostu? Popłakać się, osmarkać, obgryźć wszystkie paznokcie z nerwów. Odrosną, nie martw się.

Albo dlaczego by nie pójść jeszcze dalej i zająć się tą sytuacją: poszukać rozwiązania, użyć swojej kreatywności by się z niej wykaraskać.
Ja wierzę że każdy problem życiowy to nic innego jak tylko zadanie postawione przed nami aby uczynić nas silniejszym.
Tak szczerze; chciałabyś nigdy nie mieć problemów? Pomyśl kim byś wtedy była? Niedojrzałym, zepsutym dzieciakiem.
To właśnie pokonywanie przeciwności kształtuje nasz charakter.

No dobrze, przejdźmy do konkretów. Wyobraź sobie, że masz problem. Na przykład przeciekający dach. Co możesz zrobić?
Ano możesz działać zawsze tylko na dwa sposoby:

1. Usunąć usterkę ze swojego życia: zawołać ekipę remontową, spróbować naprawić to sama, wyprowadzić się.
2. Zaakceptować usterkę: podstawiać wiadro za każdym razem kiedy leje, chodzić po domu z parasolką, urządzić basen w sypialni.

Możesz także NIE działać na dwa sposoby:

1. Nie usunąć usterki przy jednoczesnym niezaakceptowaniu jej – całe życie marudzić, że to niesprawiedliwe i że jestem poszkodowana.
2. Naćpać się – leje się dalej, tylko że ja tego nie czuję.

Ci którzy działają, różnią się od tych którzy nie działają tylko jednym – braniem odpowiedzialności za swoje życie.
Tak, czasami to cholernie nieprzyjemne; naprawa dachu kosztuje i czas i pieniądze i dyskomfort zmiany. Zerwanie toksycznych relacji, zwolnienie się z beznadziejnej pracy, rzucenie nałogu – także.
Ale zaufaj mi; bardziej nieprzyjemne jest moknięcie całe życie i siedzenie w zatęchłym pomieszczeniu. Bo kiedy się odurzasz, przez moment wydaje Ci się że to piękny pałac, ale nie zmienia to faktu, że żyjesz w norze.

Żeby nie było że się wymądrzam, a nie wiem o czym mówię; ja żyłam tak całe moje dorosłe życie. Mogłam coś ze sobą zrobić, być kimś, wykorzystać swoje talenty, a tylko wegetowałam. Największym zmartwieniem było dla mnie czy wyleczę kaca do wieczora by móc znowu się napić i za co kupię żarcie.
W moim narkotycznym śnie wydawało mi się że jestem przedsiębiorczą właścicielką młodej firmy (miałam swoją działalność gospodarczą), prowadzącą bujne życie towarzyskie (grupa znajomych poznaną w hipsterskiej knajpie), a byłam ledwo wiążącą koniec z końcem bulimiczką i alkoholiczką. To była prawda, która wyzierała na wierzch gdy znieczulenie przestawało działać.

Dopiero kiedy życie zwaliło mnie na kolana – i to dosłownie, bo przez jakiś czas musiałam myć kible w Belgii – wytrzeźwiałam. Bolało? Tak, cholernie. Utrata złudzeń i odcięcie sobie drogi ucieczki zawsze boli. Widzisz wtedy, że faktycznie leje się na łeb strumieniami, ale już dłużej nie da się tego ignorować. Trzeba wyleźć na ten dach, zrobić coś, dzwonić po pomoc, naprawić.

Spójrz więc też swojej prawdzie prosto w oczy. Z czym się w istocie rzeczy borykasz? Nazwij ten problem; związek, praca, pieniądze? Tak zawaliłaś, zjebałaś, byłaś ofiarą, dałaś się wykorzystać, nie przypilnowałaś, zmarnowałaś, zniszczyłaś. Jak brzmi to od czego tak uciekasz?
A teraz weź odpowiedzialność za swoje życie i zmień to. W głębi serca od dawna wiesz co robić. A jak nie wiesz, to – zapewniam i uwierz mi – znajdziesz rozwiązanie. Ono przyjdzie samo, gdy nie będziesz fruwać po sztucznych rajach z czekolady.
Odwagi kochana, będzie dobrze.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2018-07-24T14:47:17+00:0024 Lipiec, 2018|Kategoria: Psychologiczna rozkminka|Tagi: , |

32 komentarze

  1. Kasia Lipiec 24, 2018 w 3:52 pm - Odpowiedz

    A co Aniu gdy się ma depresje? Gdy zły nastrój nie odstępuje ani na minutę, kiedy non stop jest się przepełnionym lękiem i smutkiem, kiedy w każdej sekundzie życia ma się oczy pełne łez, kiedy boli każdy oddech, boli to że musi się żyć, że trzeba rano się podnieść i coś robić.

    Jem odpowiednio swoje zapotrzebowanie, ćwiczę żeby choć trochę tych endorfin wytworzyć a mimo to nadal borykam się z depresją. Już od dawna jej nie zajadam bo wiem że to bez sensu, ale Aniu mówisz, że złe emocje trzeba przeżyć tylko że one są czasem tak silne, że ścinają z nóg. W takich momentach ma się tylko ochotę leżeć i nawet nie płakać ale wyć.

    Wydawało mi się że jak nie będę się objadać, głodzić to wszystko będzie dobrze a tu życie zgotowało mi niespodziankę i po ED została wielka depresja, gdzie już od pewnego czasu leki nie pomagają i jedyne o czym czasem marzę to umrzeć, żeby się już nie musieć męczyć.

  2. Joanna Lipiec 24, 2018 w 4:02 pm - Odpowiedz

    Kasiu, leczysz swoją depresję?

    • Kasia Lipiec 24, 2018 w 4:44 pm - Odpowiedz

      Tak Joasiu biorę już od pół roku leki, które na początku działały ale od jakiegoś miesiąca pomimo leków depresja jakby wróciła ze zdwojoną siłą.

  3. Joanna Lipiec 24, 2018 w 5:22 pm - Odpowiedz

    A na terapię chodzisz? Ja na depresję leczę sie od 2007 roku, więc rozumiem, co czujesz.

    • Kasia Lipiec 24, 2018 w 6:51 pm - Odpowiedz

      Chodziłam przez pewien czas ale nic mi to nie pomagało. Nie wiem czy po prostu trafiłam na złego psychologa czy może to dlatego że to była moja pierwsza terapia i nie potrafiłam się do końca otworzyć, bo ja ogólnie jestem bardzo skrytą osobą.

      Ale jakiś czas temu jak byłam u psychiatry poprosiłam o nowe skierowanie i zapytałam gdzie znajdę dobrego terapeutę. Zapisałam się tam gdzie mi polecił i czekam teraz bo jest duża kolejka osób oczekujących.

      Joasiu a jak ty sobie z tym dajesz radę?

    • biedronkaA Lipiec 25, 2018 w 12:06 pm - Odpowiedz

      Kasiu, czyli u ciebie to ED zapoczątkowało depresję?

  4. Edyta P Lipiec 24, 2018 w 7:22 pm - Odpowiedz

    Ja zajadam stres,nudę,jak wiem,że następne dni będę dokładnie takie same jak poprzednie (mimo,że bardzo się staram ,żeby nie były). Zajadam wiosnę,lato…jestem typową meteopatką i dosłownie fatalnie się czuję w tym okresie .Czuję niepokój,lęk,stres a każdy taki na luzie mi się wydaje.Stresują mnie rzeczy i sprawy,które nie wywarły by na mnie takiego wrażenia jesienią czy zimą.Wtedy się rzadziej objadam i mam w sobie dużo więcej spokoju.mam wrażenie,że jestem z tym sama i się strasznie męcze w tym okresie.pod każdym względem.Zajadam też chore emocje,które we mnie siedzą i też czasami myślę,że świadomie wybieram drogę na skróty-żeby sobie coś ułatwić jak i tak jest mi wystarczająco trudno.Słyszę wtedy taki głos w swojej głowie:biedna dość,żę tak przeżywasz tą czy tą sytuacje to masz teraz jeszcze jedzenia pilnować i tym sobie dokładać???smutne,ale tak mam.

    • Ren Lipiec 28, 2018 w 11:05 am - Odpowiedz

      Edyta, może chcesz pogadać?

  5. Edyta P Lipiec 24, 2018 w 7:31 pm - Odpowiedz

    Kasia teraz depresja jest często spotykana,szukaj pomocy u specjalistów i w końcu trafisz na odpowiedniego.Może to taki etap w życiu,może ten smutek wcześnie zajadałaś i teraz widzisz że może nie jest Ci za dobrze w życiu?zadaj sobie parę prostych pytań:co mogę zrobić,żeby poczuć się lepiej (nie na chwilę,ale tak na dłuższą metę),nikt tak dobrze jak Ty nie wie czego chcesz.Zastanów się,pomyśl.Jestem pewna,że jest coś takiego.Może tkwisz w jakiejś toksycznej relacji,może jest coś co Ci ciąży?nie jesteś sama i na pewno jest jakieś rozwiązanie tylko szukaj go cierpliwie;*

    • k Lipiec 24, 2018 w 8:19 pm - Odpowiedz

      Edytko, doceniam, że chcesz pomóc, ale ja jako również chorująca powiem – depresja to zaburzona chemia w mózgu. Tutaj na nic zda się solidny plan, racjonalizacja, szukanie dziury w życiu. Owszem, terapeuta zrobi dla nas wiele pięknych rzeczy, ale nie podniesie nam magicznym sposobem kulejącej serotoniny. Mocno współczuję Kasi i radziłabym poza dobrym terapeutą szukać też dalej w farmakologii. Nam jest źle bo jest. Wierz mi, większość z nas gdyby wiedziała dlaczego – zrobiłaby coś z tym. Wielu z nas nie ma żadnych traum. Nie tkwi w złych relacjach. Na pozór nawet nasze życie wygląda okej – żyjemy, karmimy psa, pracujemy. Tylko w środku coś nie gra. I pytanie samego siebie, co mogę zrobić, żeby było lepiej (nic nie mogę, bo depresja to nie moja wina, sama w to nie weszłam i sama nie wyjdę) brzmi dość banalnie i myślę, że każdy chory z miejsca je skreśli :((

  6. Joanna Lipiec 24, 2018 w 8:46 pm - Odpowiedz

    Kasiu, poszukaj terapeuty poznawczo-behawioralnego. To są specjaliści, którzy zajmują się leczeniem zaburzeń nastroju. Mnie osobìście taka terapia pomogła. Jest tzw. krótkoterminowa, co oznacza, że nie trwa latami tylko przez określony czas, który ustalasz z terapeutą. Ustalasz z terapeutą, co jest dla Ciebie ważne i razem tworzycie program terapii. Jakbyś chciała pogadać, daj znać. Moi przyjaciele i dobrzy znajomi zawsze dziwili się, że biorę psychotropy, bo jestem wiecznie uśmiechnięta, przebojowa i towarzyska. I wiecznie zmęczona, śpiąca, bez poczucia sensu.

    • Kasia Lipiec 24, 2018 w 9:44 pm - Odpowiedz

      Joasiu poszukam pewnie teraz takiej terapi.
      Bo już sama nie mam pomysłu co robić.

      A bierzesz nadal leki? Mogę zapytać jakie bierzesz lub brałaś?

  7. Kasia Lipiec 24, 2018 w 9:40 pm - Odpowiedz

    Dziękuję wam wszystkim za odzew :*

    I tak Edytko niestety k ma rację. Ja mam cudowne życie bo chodzę do pracy którą zawsze chciałam mieć, studiuję wymarzony kierunek, mam przyjaciółkę która zawsze mnie wspiera, mam kochającego chłopaka i jakby ktoś popatrzył z boku to moje życie jest fajne.

    Tylko co mi z tego jak ja nie potrafię się tym cieszyć kiedy depresja jest obok. Ona siada koło mnie i przysłania to wszystko. Kiedy ona jest przy moim boku nawet wstanie z łóżka jest wyzwaniem ponad moje siły, pragnę wtedy tylko śmierci, i to nie jest tak że się poddaję i leżę i nie wstaję cały dzień. Ja walczę codziennie od rana do wieczora, w każdej sekundzie życia walczę żeby jednek wstać i coś zrobić, żeby się uśmiechnąć, pogadać z kimś.
    Ale ile można walczyć? Ja już po prostu nie mam siły. Czasem to wszystko jest tak trudne że uginam się pod tym ciężarem i leżę, płaczę tak to wszystko boli. Proszę Boga o śmierć, żeby mnie zabrał, żebym już nie musiała cierpieć.
    Życie z depresją to po prostu męka.

  8. Joanna Lipiec 24, 2018 w 9:54 pm - Odpowiedz

    Koniecznie wybierz się na terapię. Na pewno nie zaszkodzi, a może nawet pomoże. Też mam fajne życie. Obecnie biorę Eliceę i Tritico na sen, ale działa też przeciedepresyjnie. Wcześniej brałam Venlafaksynę, ale po Elicei lepiej funkcjonuję pod względem myślenia, myślę szybciej, mam mniejsze zaburzenia koncentracji, na dłużej mogę się skupić, mam też mniejsze bóle mięśniowo-stawowe spowodowane depresją i rzadsze migreny. Miałaś myśli samobójcze lub podejmowałaś próby samobójcze?

    • Kasia Lipiec 25, 2018 w 10:14 am - Odpowiedz

      Czekam właśnie z niecierpliwością kiedy się do mnie odezwą że zwolniło się miejsce na terapię.
      Ja od jakiś 3 miesięcy biorę Depralin i właśnie przez dwa miesiące było super a od początku lipca jest tragedia, jakby lek przestał działać.
      Myśli samobójcze to u mnie codzienność. Nie ma dnia żebym nie myślała że chcę już zniknąć i nie żyć. Cokolwiek robię mam nadziej, że za chwilę umrę. Idąc przez ulice celowo się nie rozglądam i czekam tylko żeby coś mnie przejechało, jadąc autobusem marzę żeby był wypadek i żebym zginęła na miejscu i tak w kółko.
      Prób samobójczych jeszcze nie miałam jedynie w najgorszych momentach kiedy już nie mogłam znieść tego wszystkiego zaczęłam się ciąć z nadzieją że przebiję sobie żyłę i umrę. Bo uważam że nie zasługuję na to by żyć, jestem zbyt beznadziejna, nic nie warta, wszystkim tylko sprawiam problemy dlatego uważam że dla wszystkich było by lepiej jak by mnie nie było.

  9. Joanna Lipiec 25, 2018 w 11:28 am - Odpowiedz

    Kochana, wcale tak nie jest, ale na tym właśnie m.in. polega depresja. Jak najszybciej wybierz się na terapię i skonsultuj się z psychiatrą odnośnie leczenia. Gdybyś chciała o coś zapytać, pogadać lub cokolwiek innego, daj znać:)

    • Kasia Lipiec 25, 2018 w 6:16 pm - Odpowiedz

      Dziękuję Joasiu :*
      Bylam dziś u psychiatry i zwiększył mi dawkę leku, zobaczymy jak będzie dalej powiedział, że jak nie będzie poprawy to grozi mi szpital.

      Kochana mogłybyśmy gdzieś pogadać na priv? Prze emaila czy facebooka ?

  10. Joanna Lipiec 25, 2018 w 6:29 pm - Odpowiedz

    Oczywiście. Jak nie będzie poprawy, pamiętaj, że zanim pójdziesz do szpitala, zawsze możesz jeszcze zmienić leki. Wybór jest duży. Mój mail: annaoj90@gmail.com. Zgadamy się wtedy na messengera.

  11. Edyta P Lipiec 25, 2018 w 7:13 pm - Odpowiedz

    Kasia rozumiem Cię dobrze mimo,że nie mam depresji.Ma ją moja siostra z którą dużo rozmawiam i wiem jak to wygląda.Ona ostatnio jak była u lekarza to rozmawiała z kobietą która bierze leki od 20 lat i mówi,że jak bierze się leki „pod siebie” to naprawdę można z tym żyć.Nie poddawaj się,nie jesteś sama i takie myśli ma każdy kto ma depresje.Jestem pewna,że powolutku staniesz na nogi i nauczysz się z tym żyć.Na wszystko jest sposób.Mocno wierze,że znajdzie się rozwiązanie.To już nie jest przypadek,że się tu odezwałaś i spisałaś z Joasią,która zna ten problem;)

  12. Samira Lipiec 25, 2018 w 9:01 pm - Odpowiedz

    Ja już nie wiem co robić, żeby było lepiej. Udało mi się nie mieć napadów kompulsywnego żarcia przez rok. Teraz wszystko wróciło, z podwójną siłą.

  13. Joanna Lipiec 25, 2018 w 10:13 pm - Odpowiedz

    Z depresją owszem da się żyć. Ale nie chodzi o to, źeby to życie było nieustanną walką. Depresja niestety wiele zabiera i niestety części nie chce później zwrócić. Nie spotkałam jeszcze nikogo, kto z depresji wyszedłby bez uszczerbku na zdrowiu.

  14. Joanna Lipiec 25, 2018 w 10:14 pm - Odpowiedz

    Samira, zastanów się dlaczego w ogóle wróciły.

  15. Aru Lipiec 26, 2018 w 9:16 am - Odpowiedz

    Genialny wpis. Naprawdę świetny, trochę inne ujęcie niż zwykle. Dziekuje.

  16. vandeloppa Lipiec 26, 2018 w 9:28 am - Odpowiedz

    A ja jeszcze do Kasi słówko….ja też od ponad dwudziestu lat leczę się na depresję…i rozumiem i wiem co czujesz i mam za sobą próby samobójcze… Od niedawna jest dobrze, od momentu gdy zaczęłam leczyć hashimoto…nie miałam pojęcia że choruję. Wcześniej regularnie zmieniałam leki bo ciągle nie działały… Odkąd zaczęłam się leczyć na tarczycę i po kilku miesiącach hormony zaczęły działać to depresja jest opanowana. I od tego momentu miałam też siły zająć się bulimią. Teraz, po prawie 25 latach życia z ED czuję się wolna, normalna, czuję spokój i sens życia… Kasiu, może i Tobie kochanie coś się dzieje od strony zdrowia fizycznego a to ma ogromny wpływ na psychikę. Idź na badania, i to pod różnym kątem… Ja tak miałam dość wszystkiego że postanowiłam ostatecznie poszukać w innych miejscach przyczyny tego samopoczucia. Pomogło. Może Tobie Kasiu też ten pomysł pomoże albo komuś innemu… Cieplutko Was Wilczki pozdrawiam!!!!!

  17. Edyta P Lipiec 26, 2018 w 12:45 pm - Odpowiedz

    Zgadza się.Ja akurat też leczę tarczyce i zanim się dowiedziałam o tym chodziłam po psychologach,bo byłam tak nieszczęśliwa.Teraz każdy dobry psycholog pyta na wstępie:”robiła Pani tsh?”każdy przypadek jest inny,ale badania na pewno trzeba zrobić chociażby po to,żeby pewne sprawy wykluczyć.

  18. Kasia Lipiec 26, 2018 w 5:49 pm - Odpowiedz

    Dziękuję wam dziewczyny za tak za każde dobre słowo :*
    Nie wyobrażałam sobie nawet że dostanę tu aż tak wielką pomoc.
    Jesteście cudowne :*
    Trzymam kochane za was kciuki żeby już wszystko zawsze było dobrze 🙂
    I na czasie pierwsze co zrobię to zbadam tarczycę 🙂

  19. K Lipiec 27, 2018 w 8:12 am - Odpowiedz

    Widzę że moją podstawową przyczyną bed jest właśnie znieczulanie się jedzenie, a nie jakiś niedobór kalorii…. jak żyć?

    • Monika28Lat Lipiec 29, 2018 w 10:29 pm - Odpowiedz

      Mam identycznie. Od roku jem powyżej swojego zapotzrebowania i całkiem zdrowo a to dziadostwo nie przechodzi 🙁

  20. Joanna Lipiec 29, 2018 w 8:07 am - Odpowiedz

    Nauczyć się radzić sobie z emocjami i pozwolić im płynąć.

  21. Joanna Lipiec 29, 2018 w 8:09 am - Odpowiedz

    A apropo tsh. Gdy miałam niedoczynność nadnerczy również miałam nasilone objawy depresji.

  22. Monika28Lat Lipiec 29, 2018 w 10:28 pm - Odpowiedz

    I ja nieustannie znieczulam się jedzeniem. Kończe z tym na kilka dni i znów wracam 🙁 Czy jest tu jakaś dziewczyna/kobieta 😉 z Warszawy która chciałaby spotkać się z 28 letnią objadającą się okresowo Warszawianką i razem wspierać się w dążeniu do całkowitego wyzdrowienia? Ja często objadam się bo mi się nudzi, nie mam z kim pogadać, brak mi celu…. Proszę o kontakt osoby, które chcą pomóc mi i sobie 😀 Mój email: Monia_2416@wp.pl

  23. Patrycja Sierpień 3, 2018 w 11:51 pm - Odpowiedz

    5 miesiecy temu myslalam, ze zawsze bede pocieszać sie jedzeniem, podsycać nienawiść do swojego ciała i samej siebie. Dzis? Dziekuje za to, ze wpadłam na tego bloga! Chce mi sie plakac ze szczescia. DOSŁOWNIE. Kocham zycie. Nauczyłam sie i nadal sie ucze zyc ze soba a nie gdzies w chmurach. Rozmawiam ze soba i wreszcie słucham siebie, daje sobie przyzwolenie na odczywanie emocji nawet tych negatywnych ale nie daje sobie przyzwolenia na objadanie sie z tego powodu bo do jasnej cholery! Po co mi to? Po co mi pizza z podwójnym serem i tabliczka czekolady zapita kawa i chęć dalszego obżarstwa skoro moge byc wolna? Bo taka sie czuje dzis. WOLNA. Pierwsze wakacje za mna, all inclusive oznaczało dla mnie do tej pory górę jedzenia i nielimitowany alkohol. Ostatnie wakacje były inne bo jadlam normalnie, jadlam jedna porcje obiadowa a nie 3 , owoce na deser a czasem lody 🙂 niczego sobie nie odmawiałam i pizze tez zjadłam i to nie raz ale potrafiłam zostawic nawet polowe bo bylam juz pełna.
    Bo to jest normalne. Cieszyłam sie wakacjami a nie tylko i wyłącznie ŻARCIEM, a co z waga ? Wazę sie wtedy kiedy mi sie przypomni a po wakacjach 1kg mniej lol szok i niedowierzanie bo zawsze bylo 3kg+ przez napady . Z kazdym dniem chce byc dla siebie lepsza bo tyle czasu straciłam na to byc kims innym. Nigdy wiecej!

Zostaw komentarz