Dzisiaj, tradycyjnie już, przedstawiam książki, które przeczytałam w ubiegłym roku. Tym razem nie będzie to litania wszystkich pozycji, ale krótka prezentacja tych najbardziej wartych uwagi.
W 2018 uzbierało mi się 56 książek, czyli marny wynik (tak, wiem, żartuję), w porównaniu do ponad stu książek w 20162017.
Jednak na początku zeszłego roku, dostałam takiej awersji do czytania, że podchodziło mi wszystko do gardła na myśl o kolejnej lekturze. Po prostu przesadziłam – zaczytałam się po dziurki w nosie i potrzebowałam przerwy.

Z tych 56 książek wybieram 10 najważniejszych. Przedstawię je w kolejności w jakiej na nie trafiłam. Tytuły podaję w języku mojego egzemplarza.

1. Opowieści podręcznej. Margharet Antwood
To wspaniale napisana powieść, wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do końca.
A na koniec… daje mocno do myślenia.
Jako że prawie nie czytam fikcji, będzie to jedyna taka pozycja tutaj.

2. Człowiek o 24 twarzach. Daniel Keyes
Książka ta wpadła mi w ręce zupełnie przypadkiem. Złapałam ją na lotnisku, pędząc na samolot z Warszawy do Brukseli i co tu dużo mówić, podróż zleciała mi raz dwa!
To prawdziwa historia człowieka cierpiącego na osobowość wieloraką czy roz…dwudziestoczteroczwożenie jaźni. Opowieść wciska w fotel bardziej niż samolotowe turbulencje.

3. Women Who Love Too Much. Robin Norwood
Przeczytałam ją z myślą o moich podopiecznych. Często widzę dziewczyny, które oprócz tego że mają problemy z jedzeniem, trwają w toksycznych, destrukcyjnych związkach. Chciałam zrozumieć, dlaczego tak się dzieje i myślę, że autorka tego poradnika, wyjaśniła sprawę dostatecznie.
Jeżeli Ty, raz po raz wpadasz w niszczące Ciebie związki, maszeruj po niego do księgarni.

4. Sapiens. Yuval Noah Harari
Zapierająca dech w piersiach historia gatunku ludzkiego. Ta książka naprawdę połączyła dla mnie wiele kropek – od wiadomości z zakresu psychologii, budowy mózgu, socjologii, duchowości i wielu innych. Wszystko nabrało nowego sensu. Wspaniała!

5. Educated. Tara Westower
Jeżeli zdarzyło Ci się narzekać, że Twoi rodzice nie wysłali Cię do szkoły muzycznej albo nie zapłacili Ci za kurs hiszpańskiego i przez to masz przerąbane w życiu (ja tak czasem narzekałam), zajrzyj do autobiografii Tary.

Gdybym nie wiedziała, że to prawdziwa historia, stwierdziłabym że to jakaś naciągana bzdura. Autorka wspomnień urodziła się i wychowała w bardzo ortodoksyjnej, mormońskiej społeczności, gdzieś na wygwizdowiu w USA. Jej rodzina nie uznawała takich dziwactw jak ubezpieczenie, szpital czy szkoła. Do tego stopnia, że Tara nie wie nawet kiedy dokładnie przyszła na świat, bo nikt ani tego nie zgłosił w urzędzie, ani nawet nie zapamiętał.
Na domiar złego rodzina była naznaczona piętnem przemocy i chorób psychicznych.
Jednak nastoletniej Tarze na tyle poprzewracało się w głowie, że zachciało się jej uczyć. Co się stało potem, jest wprost niesamowite; opad szczeny i wielki podziw dla ludzkiego samozaparcia.

6. The Universe Has Your Back. Gabrielle Berenstein
Książka dla tych, którzy czują się w świecie, samotni, poszukują swojego celu i sensu, którzy nie wiedzą dokąd iść lub jaką ścieżką dostać się tam gdzie chcą.
Lektura ogrzewająca serce i ducha.

7. Why We Sleep. Matthew Walker
Wiadomo, spać trzeba, ale jak pojawi się jakiś pilny projekt czy zakuwanie na sesje, to można zarwać kilka nocy. Tak? NIE!
Po tej książce autentycznie BOJĘ się nie dospać. Wiem już, że sen to nie luksus, na który od czasu do czasu możemy sobie pozwolić (weekend), ale niezbędna dla zdrowia i jakości życia konieczność.
Nie przekonuje Cię to? To może to przekona: Niewyspani jedzą średnio o 300 kcal więcej w ciągu dnia niż wyspani. Ha! Tu Cię mam! Po więcej zapraszam do książki

8. Mind to Matter. Dawson Church
Naukowe wyjaśnienie jak myśli stają się rzeczami. Czyli jak to się dzieje, że coś jest w naszej głowie, i nagle puf!, materializuje się nam przed oczami i staje się rzeczywistością.
A więc uważaj o czym myślisz, bo a nuż „wyczarujesz” potwora.

9. The Inside-Out Revolution – Michale Neill
10. The Space Within – Michael Neil

A teraz coś od drugiej strony; jak to jest, że nasze myśli nie są rzeczywistością, a my ciągle mylimy jedno z drugim.
Więcej o tych książkach nie powiem, bo tego nie da się opisać słowami. Treści w nich zwarte dosłownie przewracają człowiekowi w głowie („revolution” w tytule) i bez wysiłku przenoszą na wyższy poziom świadomości.

Dość powiedzieć, że odkąd je przeczytałam, nie mam praktycznie żadnych problemów. Nic, zero.
I nie zrozum mnie źle, są w moim życiu sprawy, które idą nie po mojej myśli, są sytuacje które są – tak jak wcześniej – trudne, albo i bardzo bardzo trudne, ale… to już nie jest problem. Rozumiesz?
Nie? Jak przeczytasz, to zrozumiesz.

Polecając książki Neila (jest ich więcej) strzelam sobie trochę w kolano, bo po ich lekturze, mój blog prawdopodobnie nie będzie Ci już do niczego potrzebny i stracę taką fajną czytelniczkę.
Ale to dobrze. Po to piszę Wilczą, abyś była wolna i nie musiała już więcej tutaj zaglądać. To mój największy cel.

A teraz się zamienimy rolami. Poleć nam coś fajnego.
Czekamy!