Dzisiaj oddaję głos Kamili, znanej na forum Wilcze Stado.
To jedna z większych i piękniejszych przemian po kursie online, o jakich miałam przyjemność usłyszeć.
Kama nie bała się zainwestować w niego, a potem wycisnąć z tej inwestycji 100%. Czy się opłaciło?
Stokrotnie.

*

Czarodziejko!!!!

Życie może być bardziej zaskakujące, niż mi się wydawało…
Można zmienić WSZYSTKO, można wyrwać się z piekła, z którego nigdy nie widziało się żadnej szansy na wyjście.
Można sięgać po rzeczy, które wydawały się nieosiągalne, można spełniać swoje marzenia i można być po prostu szczęśliwym.
Można ze stanu nienawiści do wszystkich, życia i siebie samej zacząć kochać każdy dzień i doceniać siebie jako człowieka.
Można w końcu zrozumieć, że zasługuje się na szczęście i coś więcej. Nie trzeba tkwić w martwym punkcie, gdzie jedyne co czujesz to smutek, brak nadziei i brak jakiegokolwiek sensu.
Można w wieku 33 lat zacząć życie od nowa; budować je krok po kroczku tak, żeby było tym wymarzonym.

Aniu, w moim życiu nie istnieje już coś takiego jak bulimia czy anoreksja i nie muszę już walczyć o każdy kolejny czysty dzień. Po prostu wiem, że i tak będzie dobry. Ja sama będę dla siebie dobra. Żadne „chorobowe” i obsesyjne myśli nie mają już miejsca w mojej głowie, nie widzę w nich sensu.
Nie wiem nawet jak mogłam te 20 lat spędzić przewieszona nad kiblem, albo głodzić się czy każdą sekundę poświęcać na swoją obsesję!!!! Przecież życie może być takie cudowne!
W końcu przestałam żyć z dnia na dzień w każdym sensie. Czuje się bardziej pewna siebie niż kiedykolwiek, bardziej wartościowa.
Może dlatego dostałam tę pracę, na którą wydawałoby się, nie mam żadnych szans? Bo przecież wykształcenie nie w tym kierunku, bo zero doświadczenia czy jakiejkolwiek wiedzy w tym temacie.

Cały czas pracuję nad sobą, ale ta praca już nie dotyczy jedzenia i spraw z nim związanych. Nie musi.
Dla mnie jedzenia stało się tak bardzo naturalne. Nic nie planuję i nie liczę. Po prostu jem to, na co mam ochotę i kiedy mam ochotę. Nie muszę trzymać się pór posiłków.
I wiesz co? Nie myślę o jedzeniu. Nie mam takiej potrzeby. Nawet się nie ważę, bo tak właściwie…w jakim celu?

Nie jestem idealna i co z tego? Przecież nikt nie jest…a ja zaczynam siebie lubić. Siebie i swoje życie. W końcu przestaję zachowywać się jak jakiś rozpieszczony dzieciak, który obwinia wszystko i wszystkich dookoła za swój los. To moje życie i to, jakie będzie zależy tylko ode mnie. A ja je właśnie tworzę dokładnie tak, jak chcę! To nie znaczy,ze zawsze jest różowo. Nie jest, ale te małe problemy nie są już związane z jedzeniem, czy tym piekielnym ED…są po prostu zwyczajne.
I jestem z siebie DUMNA! Dałam radę wygrać z anoreksją, bulimią, depresją, zostawić za sobą 20 lat siedzenia w tym bagnie. Potrafiłam zmienić nawet relacje z mamą, której szczerze nienawidziłam przez te wszystkie lata. Teraz dzwonimy do siebie praktycznie codziennie, gadamy, spotykamy się i pierwszy raz w życiu mam w niej ogromne wsparcie. Dopiero teraz, kiedy sama zawalczyłam o siebie i wyszłam na prostą, czuję, że mam obok siebie osobę, która jest ze mnie tak bardzo dumna!!!!

Mam nadzieję,że będę potrafiła dalej tworzyć każdy dzień dokładnie tak, jak tylko sobie zamarzę.
Miałaś rację Słońce – da się z tego wyjść i da się żyć inaczej!!!!
Teraz czeka mnie mnóstwo stresu, nowi ludzie, całkiem nowa tematyka i mnóstwo ciężkiej pracy, ale wiesz co? Nie boję się! Dam radę!

Ściskam Cie najmocniej,jak tylko potrafię Czarodziejko!!!!!!

Kama

Jeżeli chcesz napisać do mnie podobny list za jakiś czas, daj sobie na to szansę. Zobacz pierwszą lekcję kursu,  przyjdź do mnie na mentoring, zadaj mi pytanie na wilczoglodna@gmail.com i czytaj mojego bloga.