Dzisiaj przedstawiam świadectwo mojej podopiecznej Karoliny, dla której mentoring okazał się być zgoła innym doświadczeniem, niż oczekiwała. Problem z jedzeniem magicznie nie zniknął, tak jak myślała, ale za to stało się coś o wiele ważniejszego. Karolina odnalazła siebie. A kiedy ma się siebie po swojej stronie, można wszystko.

Aniu,

Chciałabym Ci bardzo podziękować. Co prawda wiem, że być może nie wykorzystałam tego czasu z Tobą, tak jak powinnam, ale myślę, że wykorzystałam go tak, jak potrafiłam na ten moment .
Jestem Ci wdzięczna za cierpliwość, rady i uwagę, która mi poświeciłaś. Dzięki Tobie wiem, że bulimia to nie choroba. To moje wybory, ciężkie do okiełznania – ale jak to się mówi – każdy coś wybiera i to ode mnie zależy co wybiorę.
Po współpracy z Tobą wiem, że nic mi z nieba nie spadnie, dopóki sama sobie po to nie sięgnę, dopóki nie powiem stop.
W życiu bym nie pomyślała że będę w takim miejscu, w ED, ale skoro da się w to wejść, to da się też wyjść .

Znam już swój problem. Wiem też, że muszę zmienić otoczenie, wyprowadzić się. Potrzebuje tego. Tu mam zbyt wiele kotwic, miejsc w których nawykowo się obżerałam i mimo, że pracuje nad tym to wiem, że ta zmiana mi pomoże.
Boje się. Tak dużo pracy przede mną, ale znam główne punkty – wyluzować z siłownią, przestać się przejadać i uspokoić się z restrykcjami. Czuję, że już jest lepiej i wiem czego chcę, a to już pół sukcesu.

Pamiętasz jak zapytałaś co chce robić, gdzie być za rok? Co jest moją pasją? Ja to pamiętam, pamiętam jak płakałam, bo zdałam sobie sprawę że jestem w dupie, że nic nie wiem. Wiem tylko ile kalorii ma banan i jak się obeżreć żeby nikt nie widział.
A więc odpowiem Ci teraz; za rok chce mieć na koncie kurs fotografii i wizażu. Zapomniałam, że naprawdę to lubię. Za rok chcę pracować z końmi. Zawsze marzyłam o tym. (Pasję do koni mam po tacie.) Chcę mieć swój wielki ogród na wsi u mojej mamy. Nawet już z nią o tym rozmawiałam. Wiesz jak się cieszy? Jest totalnie zdziwiona, ale cieszy się że będę blisko. Ja czuję silną potrzebę bycia blisko natury, cholera wie czemu.
Za rok chce być uśmiechniętą, szczęśliwą osobą otoczoną osobami, którym dam wszystko, co mam w sobie najlepsze. Bo o dziwo coś mam. Podobno potrafię słuchać jak nikt i zawsze znajdę rozwiązanie na wszystkie problemy (szkoda że nie swoje). To powiedzieli mi bliscy o mnie.

No i czas na gwóźdź programu: Zrozumiałam, że nigdy nie będę idealna dla wszystkich. Chce być więc wystarczająco dobra dla samej siebie. Chce dbać o siebie.
A to znowuż kolejne pytanie, na które nie wiedziałam jak odpowiedzieć, pamiętasz? Myślałam chyba z tydzień, cholera, jak to dbać o siebie? A dieta, a ćwiczenia to co? No tak, o ile robię to z chęcią, z miłością a nie ze zwieszoną głową, bo trzeba.
Dbam o siebie – słucham dobrej muzyki, czytam, spaceruje i zachwycam się różowymi chmurami. Biorę długa kąpiel i robię maseczkę. Jem to co mi służy. Płacząc wyrzucam złe emocje, śmieje się. Dbam o siebie poznając nowe, doświadczam, eksperymentuję, uczę się. Dbam o siebie-pracuje nad problemami. Dbam o siebie-wciąż uczę się jak to robić.

Długo myślałam, że twoja metoda nie zadziałała za bardzo na mnie, bo dalej zdarzało się przejadać, bo nie ustabilizowała mi się waga, bo wciąż czasem mam ochotę się nawpieprzać, bo wciąż wszystko co słodkie kusi. Ale teraz widzę, że Ty dałaś mi wędkę, a co ja z nią zrobię nie zależy już od Ciebie. Ty za mnie nie wyjdziesz z objadania, ja to muszę zrobić i to nie jest krótka droga, bo w każdym momencie mogę się wyłożyć, ale Ania zmieniło się myślenie; jem i myślę: „Serio potrzebujesz kolejnego ciastka? Jutro tez jest dzień, nie musisz teraz kończyć tej paczki.”
To jest największa zmiana – ta świadomość.

Jestem świadoma, że mogę jeszcze się objeść. Nie chce, ale wiem że to może się zdarzyć. Jednak nie poddam się, nie przestanę iść do przodu . Nie przestane planować co będzie za rok. Nie przestane szukać pasji. Nie przestane uczyć się szanować i może nie od razu kochać, ale chociaż lubić siebie. A to dzięki Tobie.
Szczerze? Nie pomogłaś mi tylko jedzeniowo, ale pokazałaś że jest coś więcej i może być tylko trzeba zacząć patrzeć trochę dalej, trochę głębiej, niż na to co widzą oczy. I chyba za to jestem wdzięczna najbardziej. Bo z jedzeniem wiem, że jak nie powiem dość, to będzie ciągle to samo. Ale Ty pokazałaś mi, że oprócz tego muszę odkryć siebie.
Wtedy jedzenie nie jest już tak ważne.

Teraz chce mi się wstać o 6 żeby zrobić zdjęcie wschodu słońca, a nie żeby stać godzinę w garach. Fajnie spotkać się z rodzina czy znajomymi i być z nimi, nie z talerzem. To dzięki Tobie bardziej znalazłam siebie, zdałam sobie sprawę że przez brak ludzi, pasji i zainteresowań – zainteresowaniem, pocieszeniem i w ogóle wszystkim, stało się jedzenie. Wszystko dla niego poświęciłam .
Dziś staram się to odwrócić. Siłownia-tak, zdrowy styl życia-tak, ale tylko po to, żeby mieć siłę i zdrowie, by szukać siebie i doświadczać życia. Tak chcę i na to zasługuję; na 100%!
Bo możesz jeść warzywa, ćwiczyć każdego dnia, pić wodę z cytryną, ale jeśli nie będziesz miała zdrowej głowy, to nie będzie to zdrowe życie .

Mi daleko jest do osoby wierzącej w kościół itd., ale znam Biblię i wiesz co, może to strasznie głupio zabrzmi, ale pierwsze skojarzenie mentoringu z Tobą było dla mnie takie: Jak ludzie czekali na nadejście mesjasza, to spodziewali się czegoś potężnego, wiesz zejścia króla z nieba z pompą, wydarzenia, takiej totalnej odmiany, uderzenia. A tu takie nic, urodziło się dziecko i tyle.

I tak samo z moim mentoringiem; spodziewałam się, że to już od pierwszego dnia po prostu coś się zmieni, wspaniałe oświecenie. A tu proszę; dziś malutkie narodziny, za kilka dni kolejne narodziny nowych myśli. Małe nasionka, z których wyrośnie coś wielkiego, jeżeli o to zadbam.
To pokazuje, że nie musi stać się ogromna zmiana, wielki cud. Czasem małe rzeczy są w stanie więcej zdziałać niż ktoś by mógł pomyśleć. Taki jest Twój mentoring; rzucasz pomysły, sposoby, ale to nasza praca daje efekt. Tyle mnie nauczyłaś i pokazałaś, że teraz wiem, że wygram.

Wierze, że jeszcze napiszę do Ciebie, żeby się chwalić osiągnięciami i tym co dobrego u mnie. Wierze, że dam sobie radę, bo tego chce, bo pokazałaś mi że można. Życzę Ci możliwie najpiękniejszego życia jakie możesz mieć, Ty i Twoi bliscy. Widzimy się na blogu i reszcie Twoich platform. Dziękuje i ściskam.

Już nie aż tak wilczo głodna Karolina

*

A do Ciebie kieruję kochana przesłanie, że cudów nie ma. Psycholog, psychiatra, wspierający partner czy Wilczo Głodna niczego za Ciebie nie załatwią. Dostaniesz od nich ewentualnie narzędzia. Ale to Ty musisz wykonać tę pracę.
Zacznij już dzisiaj i nie poddawaj się.

*

Uwaga: Jeżeli chcesz się ze mną spotkać, będę na targach książki w Krakowie. Niedziela (28.10), godzina 15.30, stoisko SQN. Zapraszam!