• aplikacja

Aplikacja

Dzisiaj w ramach porannego porywu inspiracji, stworzyłam taki oto wesoły wierszyk.

Aplikacja, aplikacja,
Obiad, kawa i kolacja,
Wszystko wklepię, wszystko zważę,
Jeść się sama nie odważę.

Będę głodna i bez siły,
Myśli będą mnie nosiły.
Ale apka lepiej wie, więc się przymknij,
ciało me!

Każdy głód najdzielniej zniosę,
Gdy telefon mówi „dosyć”.
Za imprezę podziękuję,
Bo nic tam nie oszacuję.

Nie pomyślę więcej sama,
Nie posłucham swego ciała.
W telefonie drugi mózg,
Co pomyślał za mnie już.

Aplikacja, aplikacja,
Wilk i wieczna ubikacja.
Żarcie, niby prosta sprawa,
Lecz mnie zniszczy ta zabawa.

Zniszczy, zgniecie i zatruje,
Lecz się z niej nie wyloguję.
Sama nie wiem co mam jeść
Siedzę w klatce no i cześć!

Proszę nie doszukiwać się w mojej wierszowanej twórczości walorów artystycznych. Poetką raczej nie zostanę i nie mam takich ambicji, zaś rymy częstochowskie, to jedyne jakie potrafię sklecić.
Bawiłam się jednak przy pisaniu bardzo dobrze, a to jest najważniejsze.
No i przy okazji wyraziłam moje zdanie na temat apek.

Bo temat ciągle powraca.
Widzę to i w mailach i na forum i u moich podopiecznych. Przychodzi taka agentka i pokazuje mi swoje Fitatu czy inne Sratatatu, a tam cała historia choroby, obsesji i tragedii.
Aż mnie przebiega dreszcz, gdy patrzę na tę misternie prowadzoną kronikę głodu.

Codziennie czytam też takie rzeczy:
„Według apki muszę dostarczyć sobie dziennie 1831 kcal. Dzisiaj zjadłam 1832. Co robić!?”
„Aplikacja każe mi jeść 1300 kcal żeby schudnąć. Jednak gdy tyle jem, mdleję z głodu. Jeść więcej???”
„Zjadłam musli na mieście i nie mogę go wklepać w telefon, bo nie wiem ile było w nim cukru. Mam atak paniki!”

Oczywiście przesadzam, ale uwierz mi, że niewiele.

Czasami mam wrażenie, że aplikacja to mały, żarłoczny potwór, który żywi się co do grama wpisanymi porcjami jedzenia. Jak mu nie wpiszesz, będzie kąsał Cię wyrzutami sumienia i struje Ci życie na dobre.
Kieszonkowy rak złośliwy z przerzutami na głowę.

Tak łatwo uzależnić się od tego elektronicznego gówienka, zrobić sobie z niego zewnętrzny mózg i wyeksportować tam plik „myślenie” oraz „zdrowy rozsądek”.
Bez niego ani rusz; i to dosłownie. Spotkałam masę dziewczyn, które nie wychodzą na żadne spotkania towarzyskie czy imprezy, bo nie będą w stanie wklepać w apkę ilości zjedzonych kalorii i wszystko się weźmie i zawali.

A ja się pytam, po co to?

Czy wszyscy szczupli ludzie muszą kontrolować gramaturę każdego produktu jaki wkładają do ust?
A jak radzili sobie nasi przodkowie przez setki tysięcy lat? Ba! Jak radzili sobie nasi dziadkowie? Rodzice? My przed zakupem pierwszego smartfonu?
Czy szczupli ludzie pojawili się na powierzchni Ziemi dopiero wraz z powstaniem Endomondo?
Już nawet strach pytać jak sobie radzą zwierzęta. Te to dopiero mają przerąbane, bez tych wszystkich narzędzi terroru.

Niech mi ktoś wytłumaczy jaki jest cel takich aplikacji? I to tak, żebym nie zmiażdżyła tych argumentów w sekundę.
Spróbujmy:

Kontrola tego co jem.
Ale po co? Czy właśnie nie TO wpędziło Cię z zaburzenia odżywiania? Chesz wyjść z tego tą samą drogą, jaką w nie weszłaś? Robić wciąż to samo, oczekując innych rezultatów?

Pragnienie schudnięcia.
A czy zwykła, odlschoolowa szczerość ze sobą nie wystarczy?
Na przykład tak: Jedz w większość nieprzetworzone jedzenie i nie sięgaj bez sensu po słodycze. Schudniesz na bank. (No chyba, że masz jakieś problemy metaboliczne, ale wtedy aplikacja Ci w tym i tak nie pomoże).

Coś jeszcze? Nic mi nie przychodzi do głowy.
No może oprócz słów: głupota, strata czasu i energii.

Bo co my próbujemy tutaj zrobić? Ano zastąpić pradawną, niesamowitą mądrość naszego ciała, ludzkim, ułomnym wynalazkiem.
To tak jakbyś próbowała całą elektronikę promu kosmicznego upchnąć w biurowym kalkulatorze. Prom kosmiczny to w tym wypadku nasze niesamowicie wyrafinowane ciało, a kalkulator to owa nieszczęsna apka.

I oczywiście, jest to możliwe. Pierwszy prom kosmiczny, który stanął na księżycu miał moce przerobowe dzisiejszego kalkulatora, a mimo wszystko dał radę. Jednak umówmy się: księżyc to nienajlepsze miejsce dla żywej kobiety. I rację mają Ci, którzy mówią, że jesz, jakbyś się właśnie z niego urwała.
Czas zejść na Ziemię.

*

Jeżeli chcesz mądrze kształtować swoje nawyki żywieniowe, a jesteś pogubiona jak okulary pana Hilarego (to tak apropos wierszyków), rób zdjęcia swojemu jedzeniu.
Zobaczysz czarno na białym swoje błędy, oraz progres w ich naprawianiu.
Do tego faktycznie możesz zainstalować sobie akpę „See how you eat”. To jedyne cudo techniki, które nie zeżre Ci pół godziny na klepanie oraz nie wpędzi Cię w obsesje. Wręcz przeciwnie, może pomóc Ci w uwolnieniu się od przymusu liczenia kalorii i powrotu do mądrości ciała.

2018-05-17T07:51:43+00:008 Maj, 2018|Kategoria: Ogarnąć jedzenie|Tagi: , |

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

28 komentarzy

  1. Olli Maj 8, 2018 w 10:42 am - Odpowiedz

    I tak chyba najgorsze z tego wszystkiego są portale typu Vitalia, gdzie rzekomi specjaliści przepisują kobietom dietę 1600 kcal, gdy te pracują, zajmują się domem, mają dzieci, itp, itd.

  2. Kasia G. Maj 8, 2018 w 10:51 am - Odpowiedz

    Wklepywłam to, co jem w apkę (z resztą, bardzo orientacyjnie, bez dokładnego ważenia) przez dwa tygodnie, będąc praktycznie na finiszu wychodzenia z ED, tylko po to, żeby sprawdzić, jak dużo substancji odżywczych sobie dostarczam, no i może też po to, żeby przekonać się, że jedzenie zdrowo ma wiele sensu. Przestałam, bo stwierdziłam, że to całkiem upierdliwe i totalnie zbędne, skoro doskonale wiem (i moje ciało, i moja głowa) co jeść, żeby czuć się zdrowo i po prostu dobrze. Poza tym to, o czym piszesz – nieprzetworzone żarcie i ograniczenie słodyczy – daje absolutnie najlepsze efekty. Człowiek nie chodzi głodny (o ile wie, że zaspokojenie głodu to nie grzech śmiertelny, tylko nasz obowiązek wobec ciała), a o słodkim czy śmieciowym już nawet nie myśli, bo widzi, czym obie te rzeczy śmierdzą na kilometr.
    Dobry tekst, Aniu. Xx

  3. Zosia Maj 8, 2018 w 1:13 pm - Odpowiedz

    Właśnie aplikacje… ja miałam taką miesiaczkową i z tego co zrozumiałam to zanika jak się jest niedożywionym – ja schudłam co prawda sporo (tak z 12kg) ale z nadwagi wskoczyłam w normę… czy to ma sens? W sensie No ok, przyznaje się do anoreksji jeśli chodzi o psyche ale nie widać po mnie… gdzie moje krwawienie?:(

    • Wilczo Glodna Maj 9, 2018 w 2:05 pm - Odpowiedz

      Może za szybko, kochana?

  4. Anika Maj 8, 2018 w 1:33 pm - Odpowiedz

    A jeśli ktoś zupełnie nie ma pojęcia ile kalorii dziennie dostarcza organizmowi? Liczę i sprawdzam ile wychodzi. Czy np. codziennie tyle samo? Z ciekawości. Dodatkowo to motywuje aby nie podjadać dodatkowych rzeczy takich jak cukierki itp.

    Każde narzędzie może służyć czemuś dobremu i każde narzędzie może służyć czemuś złemu, zależy jak się z tego korzysta.

    • Wilczo Glodna Maj 9, 2018 w 2:06 pm - Odpowiedz

      Ale przez setki tysięcy lat ludzie nie mieli pojęcia ile kcal dostarczają organizmowi i żyli. Mało tego, nie byli grubi.

  5. Iza Maj 9, 2018 w 4:37 am - Odpowiedz

    Bardzo dobry wpis, jak zwykle zresztą.
    Nurtuje mnie jedna sprawa. Piszesz, że aby schudnąć trzeba jeść w większości nieprzetworzone jedzenie, a co jeśli mieszkam z rodzicami i nie mam za dużego wpływu na to co dostaje do jedzenia. Jada się u mnie polskie obiady, pszenny chleb. Jak w takim razie mam schudnąć? Czy mogę jesc takie jedzenie kiedy jestem głodna i przestać kiedy czuje sytość? Do tej pory faktycznie pomagała mi aplikacja (niestety zdarzają mi się jeszcze napady)..

    • Natka Maj 9, 2018 w 7:24 am - Odpowiedz

      Hej Izka! Nie przejmuj się tym białym chlebem 😉 Moze i ciemny chleb jest zdrowszy, ale nie popadaj w paranoje. Jak złożysz sobie kanapke z dobra szynka, jakas wypasiona pasta z np. ryby lub z pysznym twarożkiem i do tego dołożysz warzywa to uwierz mi, bedzie to w 100% zdrowy posiłek.

      • Wilczo Glodna Maj 9, 2018 w 2:07 pm - Odpowiedz

        Dokładnie!

  6. Ania Maj 9, 2018 w 11:47 am - Odpowiedz

    Korzystałam z aplikacji Cronometer przechodząc na dietę wegańską, żeby nauczyć się, jakie witaminy i składniki odżywcze znajdują się w jakichś produktach. Nowym weganom może się też przydać, żeby nie jedli za mało: „makaron” z cukinii z sosem pomidorowym to nie obiad. Niestety, korzystałam też z aplikacji, wraz z opaską fitnesową, żeby jak najdokładniej wyliczyć swoje zapotrzebowanie energetyczne i go nie przekraczać. Było dokładnie tak, jak opisujesz: „nie mogę już nic zjeść na kolację, bo zużyłam swój przydział kalorii na dziś”, „nie mogę nic zjeść przed treningiem, mimo, że padam z głodu, bo powrót do domu zajął dłużej, niż sądziłam, bo muszę najpierw zrobić trening, a mam zaplanowaną kolację na 420 kcal”. Moje zapotrzebowanie wynosi ok. 1700 kcal, ale próbowałam się zmieścić w 1400, bo tak kazała dietetyczka i kalkulatory z internetu, informujące na czerwono, że deficyt powinien wynosić minimum 300, a najlepiej 500 kcal. W efekcie codziennie byłam jeden posiłek do tyłu – czy można się dziwić, że organizm bardzo chciał odrobić je wszystkie przy każdej nadarzającej się okazji?

  7. Jul Maj 9, 2018 w 1:03 pm - Odpowiedz

    A ja nie jestem pewna jak z tego korzystać… choćbym się dwoiła i troiła to nie dostarczę więcej niż 1300. No nie dam rady po prostu… wiem, że wszyscy tak deklaruje ale bądźcie proszę szczere – naprawdę dajecie radę takie liczby jak 1800, 2000? Jak? Chodzi mi o to, jak psychicznie wyrabiacie…

    • Gosia Maj 9, 2018 w 3:23 pm - Odpowiedz

      Wyrzuty sumienia mam tylko jak widzę taką liczbę (np. 1500) czarno na białym, w aplikacji. Gdy są dni, że z niej nie korzystam i jem tak jak mi organizm dyktuje to na oko zjadam bez problemu ok 2000, czyli tyle ile powinnam, ale nie widząc tej liczby na ekranie telefonu nie odczuwam tych wyrzutów sumienia. Jedyne co wtedy czuję to w końcu spełnienie. Może jak przestaniesz liczyć i będziesz jeść tak żeby się nie przejść, ale za to być sytą ( tylko taka serio sytość a nie zaledwie opanowanie głodu) to też dasz radę wcisnąć więcej;)

    • Kamila S Maj 10, 2018 w 7:39 am - Odpowiedz

      Nie istnieje coś takiego ,jak „nie dam rady”. Myślę,że wcześniej,przed ed jadłaś spokojnie o wieeele więcej:) Jasne- wygodniej jest poddać się w 100% chorobowym schematom i dalej brnąć w zaburzenia odżywiania,bo to nie wymaga zmian i poczucia dyskomfortu. Jest to pójście na łatwiznę i oszukiwanie siebie-nic więcej! Kwestia jest prosta- chcesz dalej marnować życie ?jedz te marne 1300 i doprowadź swój organizm do ruiny(tak,ruiny- mam za sobą 20 lat anoreksji i bulimii ,które zostawiłty ze mnie wrak czlowieka) . Chcesz wyzdrowieć i prowadzć normalne życie? zacznij jeść . Tu nie ma nic po środku! Tylko problem jest w tym,że trzeba CHCIEĆ wyzdrowieć a wiele z nas z tym właśnie ma problem. Mogę Ci tylko powiedzieć,że życie bez ed może być cudowne. Ja jestem już zdrowa, wyszlam z tego całkowicie i nie ma nic piękniejszego ,niż poczucie wolności. Ile jem? tyle,ile chce. Kalorii absolutnie nie liczę ,bo niby po co? ale jem dużo pysznego żarcia,-spora część z tego to zdrowe jedzonko,ale slodyczy też sobie nie odmaiwam, pójscia ze znajomymi na pizze czy frytki również:) Organizm można nauczyć od początku jak jeść i ile jeść-trzeba tylko włożyć w to trochę pracy i energii

      • Waniliowa Maj 10, 2018 w 1:36 pm - Odpowiedz

        Hahah 1300 kcal. Ja jem 600-700 kcal . Boje się i obcinam bo jestem po glodowce znowu. Chce utrzymać niska wagę. . Boje się przytyć. Panikuje. . Na tym waga mi stoi, lekko rośnie. .. wiec myślę że jak zjem 1000 kcal to przytyje nie mówiąc o 1300 czy 1500 lub jak powinien normalny człowiek 2000

        • Imię Maj 10, 2018 w 2:10 pm - Odpowiedz

          Ja też myślałam, że przy 1000 coś przytyje i trzymałam się 500-800kcal. Ale potem stopniowo podwyszalam, stopniowo w sensie 1000, 1200,1500,1800 i wkoncu 2000kcal. Kiedy zobaczyłam, że wszystko ok i waga się nie zmienia, czułam się bezpieczniej i utrzymywała bardzo niska wagę. Teraz przytyłam, ale do normy i jem nawet 2500, zależy jak jestem aktywna w dzień. No i jest super, mogę zjeść coś słodkiego, ale staram się nie dużo jeść, bo zaraz mam trądzik. Poza tym warto, naprawdę 😉 Jak sobie myślę, że byłam mega aktywna, przy czym mogłam jeść 3000kcal, a jadłam 500kcal, to aż mnie ciarki przechodzą. Trzymam za ciebie kciuki, żebyś wyzdrowiala :*!

          • Waniliowa Maj 11, 2018 w 9:45 am

            Podniosła mnie na duchu :* długo u ciebie trwało to stopniowe dochodzenie do 2000 kcal i utrzymywanie wagi?

        • Imię Maj 11, 2018 w 1:41 pm - Odpowiedz

          No nawet długo byłam na 1500, nie będę mówić dokładnie ile, bo to było dość dawno i nie ma znaczenia, bardziej zwiększanie kcal, to przygotowywanie się psychicznie. No i mogłam normalnie utrzymywać wagę 45 przy 2000-2200kcal. No ale w końcu jakoś postanowiłam przytyć z 10kg na + bo bałam się o zdrowie, teraz tylko muszę czekać na okres. Ale jak bd chciała wracać powoli do zdrowej wagi i będziesz widzieć większe uda, nogi no wszystko, to powtarzaj sobie, że jesteś przeciaz kobieta, a nie małym dzieckiem, mi to pomagało żeby nie zawrócić znowu. Trzymaj się 😉

  8. Agata Maj 10, 2018 w 5:28 am - Odpowiedz

    „Bo nic tam nie oszacuję” – „Bo tam nic nie oszacuję” dałoby lepszy rym 😉

    A wpis świetny jak zawsze;.także pod kątem literackim. Prawda znów zgrabnie obnażona.

  9. Waniliowa Maj 10, 2018 w 1:33 pm - Odpowiedz

    Byłam na fb, wp, otworzyłam aplikacje fat Secret dodałam co mam zjeść i co zjadłam.. Żeby się zgadzało .. poobcinałam… i weszłam jeszcze na wilczoglodna a tu taki post. Aniu jesteś świetna! Teraz liczę ale przestanę. . Wpadam w paranoję przez to… szpinak wazy 33 kcal na 100 g .. ale mrożony domowy.. może ma więcej wody jak ważę ? A znów jak zbyt odparte to co.. chore wiem

  10. kaja Maj 10, 2018 w 6:20 pm - Odpowiedz

    Aniu, czy planujesz kiedyś stworzyć wpis (jeśli nie to możesz to potraktować jako propozycję) o tym, jak określić swoją aktywność fizyczną? Nie chcę tego robić na oko, bo to stworzyć może dużą różnicę w bilansie, a nie chcę kusić losu i jeść za mało ani za dużo. Widzę po komentarzach, że sporo dziewczyn ma z tym problem, często odpisujesz im pojedynczo, ale może dałoby radę napisać coą więcej na ten temat? Np. przykładowe tryby dnia i to, jaka to według Ciebie aktywność. Bo, jak wiemy, kalkulatory operują ilością treningów na tydzień, co jest w ogóle nie miarodajne niestety, a wiele z nas się na tym opiera (i być może tu leży problem, że wiele dziewczyn walczy ze sobą ciągle, chociaż wydaje im się, że robią wszystko okej, a może po prostu w kalkulatorze wyszło im 200 kcal mniej niż powinny spożywać). Ja sama ćwiczę codziennie, według kalkulatora jestem mega aktywna, ale cholera, żaden ze mnie bruce lee, po prostu codziennie znajduję czas na jogę (max godzina). Ponadto nie uwzględniają one rzeczy oczywistych jak czas treningu (15 min to też trening, a jest różnica, 15 min a dwie godziny), ilość spalanych kcal, typu treningu i tak dalej. Byłabym wzięczna, gdybyś wzięła ten temat pod uwagę, myślę, że wielu dzieczynom się przyda.

    • Natka Maj 11, 2018 w 12:08 am - Odpowiedz

      Dobry pomysl, chetnie przeczytałbym taki wpis.

  11. Joanna Maj 11, 2018 w 10:35 am - Odpowiedz

    Czad:D Jestem urzeczona wierszykiem. Za czasów, kiedy chorowałam nie korzystałam z żadnych aplikacji, bo po prostu tego nie było. Nie było też tak wypasionych telefonów pełniących rolę mini komputera. Nie mam nawet super smartfona, bo – uważam, że do życia jest mi zbędny. Nie posiadam na nim żadnych dodatkowych aplikacji. Jestem wolnym człowiekiem, nie tylko od jedzenia, ale i w głowie. Nie sprawdzam FB, nie wchodzę na żadne fora, nie interesują mnie żadne nowości aplikacyjne. I tego Wam dziewczyny moje życzę – wolności w pełnym znaczeniu tego słowa. Wyłączcie i schowajcie telefon na weekend i cieszcie się tą chwilą. Nie pozwólcie sobie na kolejne obsesje i uzależnienia.

  12. Z Maj 12, 2018 w 8:34 am - Odpowiedz

    Aplikacje do liczenia kcal były najlepszym krokiem na jaki zdecydowałam się wychodząc z mocnej bulimii. Nic innego nie pomagało, ciągle w głowie był strach i obawy, że może zjadłam za dużo, że trzeba zwymiotować. Nie miałam pojęcia ile jeść, co jeść. Kiedy zaczęłam wpisywać posiłki do aplikacji strach minął bo zobaczyłam, że jem normalne ilości, albo nawet za małe, nauczyłam się komponować posiłki, zaczęłam zwracać uwagę na jakość jedzenia. Stopniowo z aplikacją zaczęłam zwiększać kalorie. W całym liczeniu ważny jest luz.. nie można przesadzać. Nie jest dla mnie problemem jedzenie na mieście albo niezważone jedzenie, wszystko da się oszacować na oko, „mniej więcej”. Nie widzę nic złego w używaniu takich aplikacji, żałuję, że nie zaczęłam tego robić wcześniej.

    • Wilczo Glodna Maj 16, 2018 w 7:27 pm - Odpowiedz

      Można i tak 🙂

  13. J. Maj 13, 2018 w 11:13 am - Odpowiedz

    Jak mam przemówić do rozsądku swojej przyjaciółce? Miała sporą nadwagę, więc poszła do dietetyka. Dietetyk dał jej dietę 1200 kcal. Najpierw szło świetnie, 20 kg za nią. Ale planuje jeszcze 30. Teraz wygląda to tak, że straciła połowę włosów, łatwo daje się wyprowadzić z równowagi, a ponieważ często robi projekty po nocach, rzuca się w środku nocy na ciasteczka. Czy ten dietetyk tego nie widzi? Na jej rzucanie się na jedzenie proponuje… medytację i motywującą opaskę na nadgarstek. Dramat.

    • Wilczo Glodna Maj 16, 2018 w 7:30 pm - Odpowiedz

      A przyjaciółka uparcie ciągnie na diecie? Obawiam się że się obudzi dopiero jak przytyje 30 kg, a nie schudnie… oby nie.
      Czy ona zna mojego bloga?

  14. Joanna Maj 14, 2018 w 8:14 am - Odpowiedz

    Dietetyk opiera się na tym, co mówi jej klient. Być może Twoja przyjaciółka nie widzi w tym nic złego, że opycha się po nocach a i tak chudnie. Nie musi mówić o tym dietetyczce. Przecież dietetyk może nie mieć o tym pojęcia. Jeżeli Twoja przyjaciółka zafiksowala się na punkcie spadku wagi i tylko to się dla niej liczy możesz jej powiedzieć o swoich obserwacjach a jeżeli to nie przyniesie rezultatu wybierz się z nią do tej dietetyczki. Poza tym dietetyczkę, która układa dietę na 1200kcal należy natychmiast zmienić. To nie jest ani zdrowe ani normalne.

  15. Kasia Czerwiec 8, 2018 w 10:47 am - Odpowiedz

    Aniu, dziękuję za ten wpis 🙂
    Dał mi do myślenia i potwierdził to, co już wcześniej chodziło mi po głowie, czyli że dlaczego niby jakas aplikacja ma wiedzieć, czy zjadłam dobrze i wystarczająco?
    Jeszcze tego samego dnia przestałam używać tego. Przez kolejny tydzień jednak mimo wszystko orientacyjnie wpisywałam, co zjadłam… Okazało się, że nieraz jadłam mniej, niż miałam ustawione… I czułam się dobrze. Usunęłam całkowicie tą aplikację. Jem, jak mi organizm dyktuje. Jestem wreszcie szczęśliwa dziękuję! 🙂

Zostaw komentarz