Ma być umięśniony. Ma być płaski. Ma nigdy nie odstawać, nie wzdymać się i nie puchnąć.
Ma siedzieć cicho; nieruchomy, idealny, martwy.
Będziemy więc głodzić się i napier*** brzuszki na siłowni byle tylko to osiągnąć. Jeżeli trzeba zakatujemy się i zarzygamy na śmierć. Płaski brzuch ponad wszystko! Cena nie gra roli.
Jeżeli coś odstaje, to tylko i wyłącznie Twoja wina. Jesteś słaba i niezdyscyplinowana; zbyt leniwa by na niego zasługiwać.

brzuch

No faktycznie; cel życia, po prostu!

Dlaczego? Bo taką ideę wbija się nam w głowę od najmłodszych lat. To właśnie ją pokazują we wszelkich mediach jako normę i tego od nas oczekują.
Nauczono nas, że BRZUCH JEST PŁASKI! Koniec i kropka.
Pomyśl tylko; kiedy ostatnio widziałaś NORMALNY brzuch w reklamie czy na Insta?
Czy Twoja ulubiona fitnesska pokazała kiedyś bandzioch po obiedzie? Nie! Widzisz tylko potreningowy, głodny flat stomach – iluzję, która istnieje przez krótką chwilę. I wierzysz że tak jest zawsze: rano, wieczór, we dnie w nocy.
A to jest wszystko wstrętne kłamstwo.

Zrozum; funkcja brzucha to przyjmowanie jedzenia i trawienie go. Żeby mógł robić to prawidłowo, potrzebuje miejsca.
Wytworzą się soki i enzymy, a żołądek zwiększy swoją objętość.
No bo jak inaczej? Przecież to są prawa fizyki wręcz! Jeżeli wypełnisz torebkę rzeczami, to czy dalej będzie wyglądać tak samo jak wtedy gdy była pusta? Absurdem byłoby na to liczyć, prawda?

*

My, kobiety, mamy także coś takiego jak cykl miesięczny. Przed samym krwawieniem brzuch robi się twardy i obrzmiały. Wiele z nas, już na tydzień przed miesiączką doświadcza nieprzyjemnych wzdęć. I to także jest zupełnie normalne. Wzdęty brzuch, nie znaczy GRUBY, ale ŻYWY i dający życie.

Kolejna kwestia jest taka, że na brzuchu mamy (o rany, rany!) tłuszcz. Tak samo jak mamy go na rękach, nogach, twarzy i stopach. Po prostu ludzkie ciało wytwarza taką tkankę. No szok.
Mało tego, nie robi nam tego na złość. To wszystko jest mu potrzebne do normalnego funkcjonowania.
Osoby, które nie zdołały się z tym pogodzić, wyjechały z tego świata raz na zawsze, wyjściem pod tytułem „anoreksja”.
Reszta, która żyje, ma tłuszcz na ciele; także na brzuchu.

Na dowód prezentuję mój własny bebzolek. Przed śniadaniem czy po (jak widać, objętość się zwiększyła), dolna fałdka sobie jest.
A przecież noszę rozmiar S i nie ma osoby, który pomyślałaby, że jestem gruba. No chyba, że będę to ja sama, ale za takie myślenie to już dziękuję; 15 lat wystarczy.
Ja po prostu jestem kobietą, a nie lalką Barbie.

brzuch

I Ty też nią nie jesteś. Masz w sobie to żywe centrum mocy. Pozwól mu oddychać, nie tłamś go.
Bądź dumna ze swojego brzucha i wyrozumiała dla niego.
To ośrodek Twojej siły, a nie wstydu.

*

Tak wiele z nas głodzi się i katuje z tego powodu, a przecież to wszystko czysta natura. Jej nie da się zmienić czy nagiąć, choćbyśmy się odchudzały i sto lat.
Mentorowałam kobietom, dla których właśnie to był problem numer jeden w wychodzeniu z zaburzeń odżywania: Jak zaczynam jeść to mój brzuch… się wypełnia. O nie!
A czy to nie logiczne? Czy to nie piękne?

I naprawdę nikt tego nie ocenia, ani nawet nie widzi.
Zastanów się zresztą sama, czy kiedykolwiek popatrzyłaś na inną szczupłą kobietę i pomyślałaś „O rany, ale bandzioch”. Nie!
Po pierwsze nigdy nie zwróciłaś na to uwagi, po drugie to tylko nam się wydaje, że nasz brzuch odstaje nie wiadomo jak. Dla ludzi z boku jest on zupełnie normalny.
Zjedzenie obiadu czy nawet wzdęcia, to ciągle nie zaawansowana ciąża.

Proszę, pozwól swojemu ciału być sobą. Instagram kłamie; nikt nie ma deski w gaciach 24/7! Nawet Chodakowska beknie sobie czasem z przepełnienia.

*

Zadanie na dzisiaj: Połóż dłonie na brzuchu, przeproś za wszystko co złe i szczerze mu podziękuj.
Znajdź przynajmniej trzy rzeczy za które możesz być wdzięczna.