Kiedy byłam mała dostałam od wujka ruską matrioszkę.
Potrafiłam bawić się nią godzinami – mniejszą wkładałam w większą, większą w jeszcze większą, a tą większą w największą.
I znowu. I apiać.
Tak bardzo hipnotyzowała mnie metafora stawania się, zamknięta w drewnianym, niewinnym kształcie.

Bo widzisz, z tej zabawy wychodzi odwieczna prawda: zabierasz siebie ze sobą, gdziekolwiek się ruszysz.
I w czasie i w przestrzeni.
Nie uciekniesz od swoich problemów, wyprowadzając się do innego mieszkania, miasta czy kraju.
Możesz się tylko zatrzymać i je rozwiązać.

I tak samo nie uciekniesz od swoich poprzednich wcieleń.
Możesz się tylko zatrzymać i…
I co?

Ty – mała, radosna dziewczynka schowana w:
Ty – dorastająca dziewczyna, odkrywająca piękno życia, schowana w:
Ty – nastolatka postanawiająca przejść na dietę, schowana w:
Ty – młoda kobieta z zaburzeniami odżywiania, schowana w:
Ty – kobieta w średnim wieku czująca, że życie wycieka z niej jak budyń, schowana w:
Ty – dojrzała babka z domalowanym uśmiechem, przykrywającym pożółkłe, wilcze zęby, schowana w:
Ty – staruszka, bez jakiejkolwiek możliwości zmiany – chora, zgorzkniała, sama, schowana.

*

Każda wcześniejsza Ty, zawiera się w tej późniejszej.
Każdy Twój wybór teraz, tworzy tę kolejną kobietę, którą będziesz.
Baba w babie.

Raz zamknięta, nie otworzy się już nigdy. Będziesz żyć z nią do końca.

*

Więc teraz, kiedy sięgasz po dziesiąte z rzędu ciastko, usłysz to ciche „klik” – zamknęła się kolejna możliwość, zatrzasnęła na zawsze.

A kiedy lecisz do sklepu z obłędem w oczach, obejrzyj się za siebie.
Krok w krok za Tobą ciągnie się ta starsza Pani, którą będziesz.
Popatrz jaką zmęczoną ma twarz, jakie puste oczy.
Dokąd idzie?
No jak to dokąd?
Tak jak ty, do tego samego sklepu!

Bo to co robisz dzisiaj, kochana moja, nie wpływa tylko na dzisiejszą wersję ciebie.
O nie!

Dzisiaj decydujesz za każdą kobietę, którą się staniesz w przyszłości.

Podejmij więc mądrą decyzję, bo „klik” – właśnie zamknął się kolejny dzień.
W brzuchu drewnianej laleczki.