Jestem sobie przedszkolaczek, wciąż grymaszę i wciąż płaczę.
Mam trzy latka, trzy i pół, sięgam głową ponad stół.

Tylko że lat mam dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści trzy, a nie trzy.
Ale fakt; stół znajduje się na wysokości moich oczu i przesłania mi cały świat.
Bo w bulimii jesteśmy jak dzieci; duże dzieci, które nigdy nie dojrzały.

Rozmawiałam z jedną z moich Wilczyc i ona mówi mi tak:
Skończyłam studia, wyszłam za mąż, pracuję, płacę podatki, planuję założyć rodzinę.
Patrząc z boku, można powiedzieć, że jestem dojrzałym, pełnoprawnym członkiem społeczeństwa.
A tu guzik prawda, Ania! Jestem rozkapryszonym bachorem, którego wydumane potrzeby są na pierwszym miejscu; przed wszystkimi i wszystkim.
Potrafię się popłakać i zrobić scenę swojemu facetowi, bo mimo schodzenia całego miast wzdłuż i szczerz, nie znaleźliśmy lodów bez cukru.
Wyżywam się na bliskich, bo przytyłam 200 gram lub zjadłam coś „zakazanego”.
Robię problem, bo zbliża się pora mojego karmienia, a nie zjem przecież na mieście jak człowiek. Zjem swoją warzywną papkę w domu; jak niemowlak.
Obżeram się słodyczami po nocach, wykradam je po cichu z szafki. Nasłuchuję czy mąż śpi, a potem zakradam się jak złodziej do kuchni. No ludzie no…
Przepuszczam na to pół wypłaty, a przecież chcemy kupić w przyszłym roku mieszkanie.
Czy to jest zachowanie dorosłej kobiety? Nie! To jest zachowanie dzieciucha. I to takiego usmarkanego do pasa.

Znasz to? Czułaś się tak? Jakbyś przez zaburzenia odżywiania nigdy nie dorosła do swoich lat? Jakbyś zatrzymała się w rozwoju na etapie przedszkola?
Kwestie pieniędzy, odpowiedzialności czy dojrzałości emocjonalnej w ogóle się nie liczą. Liczą się cukierki.
Ja byłam tam przez bardzo długi czas. Lata mijały a ja tkwiłam w tym dziwnym udziecinnieniu. W dorosłym ciele mieszkała rozwydrzona pięciolatka bez kontroli.

Teraz patrzę na to trochę z żalem, bo mimo, że w końcu udało mi się dojrzeć, poraniłam bardzo dużo osób po drodze, zrobiłam wiele głupot, rozpuściłam majątek…
Najbardziej oberwało się moim partnerom życiowym – i byłemu i obecnemu. Bo to wszystko zawsze było ich winą – to oni, w moim mniemaniu, mieli mnie naprawić, zapewnić komfort psychiczny i dać poczucie własnej wartości. Tego właśnie oczekiwałam; że ktoś mnie weźmie i ogarnie.
A to przecież tak nie działa. Trzeba samemu wziąć odpowiedzialność za siebie.
No i tutaj kółko się zamyka, bo jak masz to zrobić skoro masz mentalność dziecka? Dzieci nie muszą być za siebie odpowiedzialne, od tego są rodzice. I takim rodzicem był dla mnie – chcąc, nie chcąc – każdy mój facet.

Tak jak moja zacytowana wyżej Wilczyca, pamiętam wszystkie niefajne akcje, jakie robiłam swojemu ukochanemu. Byłam złośliwa, kapryśna, roszczeniowa. Kiedy na przykład T. mówił mi jak ważne jest oszczędzanie, kiwałam głową, po czym wymykałam się do sklepu i wydawałam na słodycze całą moją ciężko zarobioną dniówkę. Albo „mdlałam” na ulicy, bo nie mogliśmy znaleźć żadnej restauracji. Dorosła baba.

Czy wiesz, że mówiłam i myślałam o sobie jako o „dziewczynie”, a nie „kobiecie” do trzydziestego pierwszego roku życia? Jakoś słowo „kobieta” w ogóle nie przechodziło mi przez gardło. Zastanawiałam się wielokrotnie dlaczego. Teraz wiem, że nie dlatego, że czułam się tak młodo, tylko tak nieporadnie.
Dopiero gdy zostawiłam ten cały cyrk za sobą, dojrzałam. I to raz dwa.
Kiedy weźmie się tę odpowiedzialność za siebie, można zrobić wszystko; nawet wyjść z bulimii, która tak bardzo upośledza, tak bardzo podcina skrzydła.
Czas zasłużyć kochana, na ten dowód osobisty.

*

A Ty jakie masz odczucia apropos swojej dojrzałości? Czy zgadzasz się ze mną, że zaburzenia odżywiania zatrzymują nas w czasie? Czy Ty też czujesz, że etap rozwoju na którym jesteś, jest nieadekwatny do Twojego wieku?
Porozmawiajmy o tym w komentarzach, bo sama zastanawiam się czy większość z nas tak ma.

*

Bycie dorosłą nie znaczy, że trzeba być poważną.
Zbliża się premiera mojej najnowszej książki „Super Laska”, której przesłanie jest jak najbardziej serio, za to forma jak najmniej!
Uczę jak jeść normalnie, przez zabawę i obrazowe porównania.

Zerknij na stronkę mojej książki, weź udział w konkursie i wygraj mój kurs online!