Słoik szczęścia
Wczoraj na Facebooku zobaczyłam najbardziej inspirujący post ever!
Moja koleżanka, Marta, przez cały rok wrzucała do wielkiego słoja karteczki z zapisaną na nich piękną chwilą mijającego dnia:
„Taki był plan, by przez cały rok, każdego dnia zasiadać na chwilę wieczorem przed skrawkiem kartki i zapisać najszczęśliwszy moment dnia. jakiś zachwyt. jakąś inspirację. coś dobrego.”
Wczoraj słoik został otwarty:
„i serio.
oczom nie wierzę.
(…)
pół dnia czytania.
a drugie pół wysyłania mmsów.
do wszystkich, których karteczki odnalazłam w środku.
do wszystkich, o których karteczki odnalazłam w środku.
ależ! ależ!!!
emocje. drżenia. podskoki.
inspiracje. zaskoczenia.
wspomnienia. ludzie. relacje.
smaki. zapachy. dźwięki.
podróże. miejsca.
wszystko jest. u d o k u m e n t o w a n e!!
już nie da rady się wyłgać.
k o c h a m ż y c i e!
jest pełne szczęścia.
pełniutkie.
wzruszam się.
śmieję się do bólu policzków.
i dziękuję, dziękuję, dziękuję.
za całe to szczęście.
aha. nowy Słoik już czeka.
i polecam.
załóżcie sobie. swoje własne. swoje prywatne.
o rety jak warto.
jak bardzo warto.”
Tak, Martuś, już zakładam.
Pierwsza karteczka wycięta z sylwestrowej czapeczki i zapisana:
„Dzień na czysto, kąpiel w wannie o 3 w nocy, śmianie się z moim T. do łez z tego, że u nas o bogatych mówi się „Jak pączek w maśle” a u nich, w Belgii „Jak dupa w maśle”
Momenty, o których normalnie bym zapomniała, a tak, będą sobie leżeć i czekać na ponowne przeżycie.
I wam też bardzo bardzo polecam założyć sobie taki słoiczek.
Za rok otworzymy razem i uśmiejemy się i wzruszymy….
*Marta Kijanko, jest moją koleżanką po fachu. Kliknijcie tu i zobaczcie, jakie fantastyczne rzeczy robi!
Dziękuję, za to że jesteś, kochana.