Dzisiaj podzielę się z Tobą niezawodnym przepisem na najlepszą świąteczną babkę, jaką będę w tym roku już po raz czwarty; wolną, zadowoloną, obecną w tu i teraz.
Chcesz także przeżyć chwile pełne smaku i radości?
Oto co robimy:

Zaczynamy od tego, że bierzemy dużo odpowiedzialności za siebie, bez poczucia krzywdy.
Do niej dodajemy pełną garść samoświadomości.
Do każdej decyzji przy stole wrzucamy szczyptę czystej szczerości ze sobą: Czy muszę jeść trzeci kawałek ciasta w przeciągu pół godziny?
Dokładnie obieramy ją ze strachu, który będzie mówił ‘Nie, nie jedz niczego! Przytyjesz”. Ubijamy go pytając: Czy NAPRAWDĘ jeden talerzyk sałatki mnie utuczy?
Całość oblewamy grubą warstwą spokoju.
Zostawiamy do wyrośnięcia w naszym sercu, jako nowy sposób postępowania.

Jeżeli do miksu wpadną skorupki niezadowolenia i użalania się nad sobą, natychmiast je wyciągamy. Nawet mały kawałek potrafi gorzko zgrzytać i popsuć cały smak Świąt.
Zamiast nich sypiemy obficie rodzynki komplementów i życzliwej opinii na swój temat.

Używając obu rąk naszej wewnętrznej siły, wyrabiamy w sobie mocne pragnienie zmiany i pewność, że możemy tego dokonać.
Na tak przygotowaną podstawę, rozprowadzamy warstwę zaufania do swojego ciała.
Codziennie przekładamy je słodką masą dobroci, miłości i opieki.

Wkładamy naszą pracę w formę niezachwianej wiary, że te Święta będą przeżyte świadomie.
Doglądamy regularnie czy entuzjazm nie opada.

Całość zostawiamy w cieple cierpliwości i wyrozumiałości, aż nasza Świąteczna babka zarumieni się ze szczęścia.
Podajemy ją rodzinie i bliskim z uśmiechem na ustach.
Jemy bez wyrzutów sumienia.

Smaczengo!