Częsty przepis na nadwagę
Dzisiaj chciałabym Ci opowiedzieć o schemacie jaki bardzo często widzę u osób z tak zwanym Binge Eating Disorder (czyli objadających się, ale nie przeczyszczających), który prowadzi do nadwagi.
Zanim cokolwiek napiszę, chciałabym zaznaczyć, że nie twierdzę, że każda osoba z nadwagą tak robi, albo że to jest jedyne jej źródło. Po prostu obserwuję te zjawisko bardzo często. Jeżeli jednak u Ciebie jest inaczej, napisz nam jak to wygląda.
Opiszę Ci to na przykładzie Ilony, mojej podopiecznej, która po mentoringu schudła około 35 kg w niecałe 1,5 roku. Kiedy do mnie przyszła miała 28 lat, ważyła 95 kg przy wzroście 168 cm i – jak możesz się domyślić – desperacko starała się pozbyć tej nadwagi. Próbowała już dosłownie wszystkiego, ale jak to zwykle bywa, po tygodniach czy nawet miesiącach diet, powracała do swoich starych dobrych wymiarów, łapiąc jeszcze kolejne 5 kg w gratisie.
Jak wyglądało jej jedzenie w dniu, kiedy zaczęłyśmy naszą pracę?
Na śniadanie jabłko przegryzione w pośpiechu przed wyjściem do pracy. W pracy wjeżdżał zamówiony obiad. Po powrocie z pracy – wszystko jak leci; pizza, całe pudełko lodów, słodycze…
Ilona miała też wbite w głowę, że powinna jeść 1200 kcal żeby być szczupła, co przyprawiało ją o totalną rozpacz. No tak, każdy by się załamał wizją głodówki do końca życie, prawda? Wiesz, bo pewnie to przerabiałaś.
Takich dziewczyn jak moja podopieczna widziałam już tysiące. W pierwszej połowie dnia nie jedzą one prawie nic, a w drugiej jedzą prawie wszystko. I to jest właściwie sedno problemu. Jeszcze raz podkreślam – to nie jedyny powód nadwagi, ale bardzo częsty.
Nie jest nim zaś słaba wola (żeby zaczynać od lat codziennie od nowa trzeba mieć żelazną silną wolę), nie jest brak pojęcia co jest zdrowe, a co nie.
Nie jest też tak, że osoba otyła jest leniwa, nie chce się ruszać, czy je fastfoody, bo jest głupia. O nie! Praktycznie całe jej życie to próby zrobienia czegoś z tym problemem. Z ręką na sercu powiem, że chyba nikt tak ciężko nie pracuje nad swoją sylwetką jak osoba z ogromną nadwagą – niestety robiąc ciągle te same niewłaściwe rzeczy.
Prosta prawda zawsze wyjdzie na wierzch i wszystko „zniszczy”; człowiek, który nie jadł przez cały dzień, będzie wieczorem wilczo głodny, a jeżeli objadał się na noc, rano będzie przejedzony. I tutaj koło się zamyka.
Jak pomogłam Ilonie zsiąść z tej karuzeli? Stawiając cały jej dotychczasowy schemat na głowie. Rano: porządne śniadanie, potem porządne drugie śniadanie, zamówiony obiad (w sumie całkiem dobrej jakości), podwieczorek i po powrocie do domu normalna kolacja.
Do tego ustaliłyśmy, że zaczniemy od 5 minut sportu dziennie. Na początku to była męka, bo ciało było nieprzyzwyczajone, ale szybko z pięciu minut zrobiło się dziesięć, potem piętnaście, potem nieśmiało zaczęły się pojawiać wypady na siłownię, a potem zajęcia fitness. Doszło do tego, że kupując mieszkanie, Ilona wybrała to bliżej swojego klubu!
Pytanie brzmi dlaczego Ilona – i jej podobne osoby, które przewinęły się przez mój mentroing – schudła? Dlatego, że ćwiczyła? A może dlatego, że zaczęła jeść lepsze jedzenie? A może wyregulowała posiłki?
Tak, to wszystko prawda. Ja jednak mogę podsumować to w jednym zdaniu; ona schudła dlatego, że przestała postępować jak otyła osoba, a zaczęła jak szczupła. I taką się stała.
Ta zasada ma zastosowanie we wszystkich innych sferach życia, ale to już temat na inny wpis.
A Ty? Czy Ty też żyjesz w takim schemacie? Rano nic, a wieczorem napad? Jak to wygląda u Ciebie? Jestem bardzo ciekawa.
Za pamięci, polecam książkę Agnieszki Czerwińskiej „Śmierć grubej Berty”, która właśnie dokładnie o tym mówi. Kto już czytał?
Jak to wyglądało u mnie? Standard , początki anoreksji – zeszłam do niedowagi. Jednak jak to zwykle jest coś we mnie pękło w końcu i przecież „jedzenie jest dobre i nie można nie jeść całe zycie”. Więc jadałam. Ekstremalny głód. Ale on powinien się skończyć po dobiciu do określonej wagi. Nie skończył się. Zarlam wtedy wszystko pamiętam swoje uczty przed telewizorem a że wymiotować nie umiem to tylam w oczach , ludzie też to widzieli i komentowali przez co czułam się źle (ale nadal żarłam). W końcu się ogarnęłam. Od pół roku jem normalnie schudłam 13kg do swojej chyba idealnej wagi 60 kg. Myślę że jest idealna bo tu wskazówka się zatrzymala. Ale ja nadal mam problem. Gdy jem posiłek to zwykle unikam dużych porcji bo wiem że byłabym w stanie to zjeść i zdarza mi się ignorować glos który mówi „Ok,najadłam się”. Zwykle dokańczanie taki posilek. I nadal liczę kalorie to mi pomaga nie przekraczać tego bilansu … Niepokoje się gdy chce zjeść coś i nie wiem ile to ma kcal.
Nie wyobrażam sobie tak skąpego śniadania. Nawet w bulimii dbałam o śniadania. To było najważniejsze – zjeść śniadanie. Reszta nie była już ważna.
Ja, właściwie mam problem ze środkiem dnia często przesuwam posiłek obiadowy na wieczór. Dla zobrazowania wyglada to mniej więcej tak: śniadanie,podwieczorek, podwieczorek, obiad. Nie mam problemu z tym, żeby zjeść śniadanie, za to obiad zawsze preferuje w godzinach kolacji.
Czesc – ciekawe, bo ja tak kultywowalam bulimie i przygotowywalam sie na 'super-atak’. Nazywalam to, ze 'hoduje gloda’. Rzeczywscie – taka strategia gwarantowala, ze atak bedzie i to bedzie na calego.
Aniu, jak wyjasnisz kraje, w których tak się właśnie je, a mimo to większość społeczeństwa jest do bólu normalna? W Hiszpanii, w której mieszkałam, je się dokładnie tak, skąpo w pierwszej połowie dnia, za to wywtawne i ogromne kolacje
Może chodzi o to co jedzą? Kawałek pizzy, to wielki talerz sałatki warzywnej.
U mnie przeważnie wyglądało to tak, że cały tydzień mogłam wytrzymać w ramach swoich „założeń” (które kiedyś wydawały mi się sensowne, bo przy siedzącej pracy 1200 kcal to takie spoko), a hamulce puszczały w piątek. Myślę, że to też może być dość częsty schemat.
Tak sprawdzone wiele razy ! Rano d
porządne śniadanie, drugie, później obiad i normalną kolacją ale bez śniadania wieczorem napad na lodówkę i slodycze
Super post!!!
Post sluszny jak zawsze! Fakt, ten mechanizm czesto nakręca i utrwala kompulsy.
Jednak samo jedzenie sniadan nie zbawi nikogo wkreconego w wieloletni NAŁÓG obzarstwa wyzwalanego praktycznie kazdym bodzcem dzień w dzień. Wszak to czy mam chęć zapalić papierosa nie zalezy od tego o ktorej to zrobie i czy paliłam wieczorem poprzedniego dnia ;-)
PS. Ksiazka banalna i chaotyczna, ale plus za szczerość i odwagę.
Uważam że nie ma co porównywać nałogu wynikającego z odmawiania organizmowi jego podstawowych potrzeb, a nałogu trucia się substancją zupełnie zbędną dla ciała. Jedzenie śniadań nikogo nie zbawi, ale z tego co widzę, przyciszy głos nałogu do minimum.
Ania, można zjeść małe śniadanie ale pożywne. A nie skąpe w dosłownym znaczeniu tego słowa (np. kawa plus jabłko).
Schudła 45 kg z 95, czyli teraz waży 50 kg? Przy wzroście 168 cm? Przecież to niedowaga… :((
Oj nie, to coś mi się porąbało. Zaraz zapytam i to wyedytuję. Spotkałam Ilonę na żywo na moim spotkaniu autorskim w Łodzi i zaświadczam, że o niedowadze nie może być mowy.
Dziewczyna na zdjęciu jest mega sexy:D
Mam taki problem, że jem wtedy kiedy jestem głodna i pełnowartościowl, ale po posiłku często mam ochotę pójść pooglądać coś przy okazji jedząc produkty typu: jogurt, fasola czy orzechy. Nie wiem pewna skąd to się bierze. Próbowałam się odzwyczaić, bo skutkowalo to często objadaniem, ale nie wiem w jaki sposób. Mysle, że to już nawyk z okresu codziennego kompulsywnego objadania. Teraz kiedy oglądam coś na łóżku z telefonem, mam ochotę zjeść (też czasem po posiłku jak chce pooglądać yt) nie wiem jak się od tego odzwyczaić i czemu akórat mam ochotę na tego typu produkty. Masz może jakąś poradę?
Kochana, ok, masz myśl „wezmę sobie jogurt”, a zaraz potem „ale chwila, po co mi to skoro nie jestem głodna?”. Możesz pojść za myślą nr 1 albo za myślą nr 2. I to i to jest myśl, ale ta nr 2 będzie dla Ciebie o wiele korzystniejsza.
Po prostu poczekać i zająć się czym innym.
Żeby to było takie proste.. Ja od zawsze jadłam wartościowe śniadanie i drugie śniadanie. Mam nadwagę, ponieważ uzależniłam się od cukru, musiałam codziennie jeść słodkie. Teraz, mimo iż od ponad trzech miesięcy nie miałam napadu i odżywiam się zdrowo to moja waga stoi. Na nic nie choruje. Myślę, że teraz to kwestia za dużych porcji.. mimo iż jem w 80 procentach jedzenie nieprzetworzone i nie jem już słodyczy.
U mnie tak samo. Zdrowe śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacja ale problemem są zbyt duże porcje. Dopiero dietetyczka mi to uświadomiła i pokazała ile powinnam jeść przy 2000 kcal. Niestety ciągle wracam do zbyt dużej ilości jedzenia :( Ostatnio już nawet rozważam chlo bo ten żołądek wydaje się bez dna :(
Ja zawsze mialam na odwrot. Rano sie najadalam, a potem do konca dnia tylko pilam wode, herbate albo kawe..
Niestety czesto tez sie zdarza, ze „najadam” sie produktami, po ktorych strasznie mnie boli brzuch tzn.. surowa marchew, kapusta kiszona, surowe warzywa zielone.. A wszystko po to zeby nie jeść produktow/posilkow, od ktorych moglabym przytyc..
Boże, tak się cieszę, że wyszłam z ED. Jak czytam niektóre komentarze to włos się na głowie jeży.
Blog dopiero co odkrylam i smialo moge powiedziec, ze przeczytalam juz chyba polowe wpisow. Jestem dopiero na poczatku drogi, ale dzisiaj to chyba pierwszy dzien, w ktorym nie policzylam kalorii, ba nawet nie mam jak policzyc, bo jak na razie wszystko co zjadlam nie mialo opisanej liczby kalorii. Dzisiaj jest to pierwszy dzien, w ktorym nie wywoluje u mnie to ataku paniki. Zjadlam 2 pelnowartosciowe posilki, w tym sniadanie o 7.30 (nie wiem kiedy ostatnio zdarzylo mi sie jesc tak wczesnie).Na lunch o 12.30 poszlam juz porzadnie glodna. Zjadlam sporo (jak na mni), ale coz, bylam glodna wiec jadlam, i tyle by sie najesc, a nie przejesc. Niby proste, ale od dawna to nie bylo dla mnie oczywiste, janse czy proste.Wczoraj odbylam tez pierwsza powazna rozmowe z gadzim mozdzkiem. Podzialalo. Fakt, ze niestety musialam zalac woda i wyrzucic ciasteczka, ktore byly w domu, ale gadzi mozg namawial bym chcociaz ciut ciut cukru dodala do napoju, lub zjadla ten kubelek dietetyczncyh lodow, ktore sa na promocji w sklepie obok (500 ml 350 cal). Nie zjadlam nic slodkiego i nie byl to taki wielki wysilek, Autostrada swici sie troche mniej :)
Coś w tym jest.. ja żeby mój mózg nie włączał wilka muszę zjeść do 15 trzy posiłki po minimum 500-600 kcal
BIEGANIE
Jestem w trakcie wychodzenia z zaburzen odzywiania, od dwoch tygodni jem w regularnych odstepach czasowych, 4 wieksze posilki i przekaski w postaci orzechow i owocow suszonych. Napadow jedzenia mam o wiele mniej, ale zdarzaja sie wtedy kiedy np biegam, albo mam wiecej wysilku fizycznego. Zawsze wystepuja wieczorem. Czy to normalne, ze organizm w ten sposob reaguje na wysilek fizyczny czy moze chodzic o to, ze nie dostarczam odpowiednich skladnkkow odzywczych w ciagu dnia?
Być może opisany przez Ciebie Aniu ,,efekt otyłego domina” jest najbardziej uniwersalny dla większością dziewczyn z binge rating. Że względu na to że wspomniałaś by podzielić się jeżeli jest inaczej, pozwolę sobie napisać. Od 7 lat trenuje, jestem technologiem żywności, wiem co jem, dziennie spożywam do 2500 kcal, trenuje pod okiem trenera i korzystam z rad kompetentnych dietetyków. Faktycznie udało mi się ograniczyć napady do raz na tydzień-dwa. Ale nie czuje się w pełni zdrowa czuję że mam większy apetyt niż moje znajome, w sytuacji stresowej lub gdy jestem zmęczona moja pierwsza myślą jest czekolada lub lody. Przy napadach choć są rzadsze nadal potrafię pochłonąć 7000 kcal , a gdy współlokatorki są w mieszkaniu i nie mogę zwymiotować potrafię to zrobić do kosza na smieci. No i nie potrafię schudnąć, jak tylko wejdę na minimalny deficyt kaloryczny rzędu 200kcal (nadal jem wtedy około 2000) mam ochotę zjeść wszysko.Zaznacze też że ostatni raz na diecie 1700-1800 kcal byłam chyba że dwa lata temu , NIGDY nie jadłam mniej. Ważę 80kg przy wzroście 174cm co daje dosyć masywna sylwetke. Pozdrawiam Cię Aniu i bardzo dziękuję za wpisy, :)pisząc ta wiadomość na prawdę chciałam jedynie pokazac swoją sytuację.
Hej, a moze 2500 kal to dla Ciebie deficyt (cwiczenia, praca umyslowa) i stad napady? Jestes nadal glodna na 2500 kal? Moza wejdz na wyzsza kalorycznosc, np. 3000 kal?
Hej, a moze 2500 kal to dla Ciebie deficyt (cwiczenia, praca umyslowa) i stad napady? Jestes nadal glodna na 2500 kal? Moza wejdz na wyzsza kalorycznosc, np. 3000 kal?
Ja do 14:00 pije 2-3 kawy, potem przypominam sobie, że nic nie jadłam, nawet gdy chodzę na siłownię o 7:00. Nawet jak poczuje głód to myślę „wypije kawę, potem zjem”. Za to wieczorem mogę zjeść bardzo dużo… Może nie jem dużo słodyczy czy fast food’ów, staram się gotować zdrowo, ale duża porcja jedzenia i cola musi być. Nie jestem ani chuda ani otyła, wyglądam raczej normalnie, może mam „boczki” czy duży tyłek ale nie ma tragedii. Ostatnio zaczęło mnie zastanawiać to moje „jedzenie” ale znajomi i rodzina mówią, że wyglądam normalnie albo że mogłabym parę kilogramów zrzucić.