Fizjologia człowieka wymaga kilku rzeczy, aby organizm mógł funkcjonować: pożywienia, wody, snu i powietrza.
My, w imię absurdalnej mody na chudość, postanowiłyśmy ograniczać sobie pożywienie.
A co by było gdyby to była woda albo powietrze?
Gdyby nasz świat ogarnęło zupełnie inne szaleństwo?
Pozwól, że opowiem Ci bajkę.

Bajka na dobranoc

Na Instagramie zapanowała zupełnie nowa moda – moda na niewyspanie.
Wymęczony, blady look jest absolutnym hitem.
Po pierwsze i najważniejsze; trzeba mieć szkliste i czerwone oczy, pod tymi oczami obowiązkowe ciemne wory – to po drugie, a po trzecie należy wyglądać jak cień samego siebie i powłóczyć nogami.
Wszyscy oszaleli na punkcie tego trendu! A już najbardziej młode kobiety, które jak zawsze chcą wyglądać modnie, pociągająco i generalnie – lepiej niż koleżanka (nawet jeżeli myślą, że wcale nie).

Insta pęka w szwach od profili niewyspanych dziewczyn. Możesz zobaczyć je w różnych pozach i sytuacjach życiowych, gdzie nonszalancko prezentują swoje ledwo przytomne spojrzenie.
Hashtag #nosleep pojawia się przy co drugiej fotce.
Oczywiście, żeby tak wyglądać naprawdę trzeba nie spać. Nie podrobisz takiego wyglądu w żaden sposób.

 

spać

 

Jak grzyby po deszczu wyrastają strony i kanały na YouTube, gdzie dowiesz się jak osiągnąć taki wygląd – wiadomo trzeba czasami się kimnąć, ale na pewno nie wiele i nie tak po prostu!
Niektórzy twierdzą, że jak drzemać, to tylko bez poduszki, inni, że tylko bez kołdry. Każdy ma mocne argumenty na poparcie swojej tezy i już nie wiadomo kogo słuchać.
Powstają także radykalne ruchy spania bez łóżka, spania na stojąco, oraz spania tylko w określonych porach dnia (IS – intermittent sleeping).
No ale halo, przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo. Efekty są tylko dla najbardziej wytrwałych.
No pain, no gain, baby.
Wpisy na Facebooku obrazują ogólny klimat: „Spanie jest dla słabych. No excuses!”, „Kiedy inni śpią, ty spełniasz swoje marzenia”

Moda jak zwykle zaczęła się w Ameryce, a potem przesiąknęła cały internetowy i realny świat.
Jakaś Dżesika z Californii ma miliard lajków, bo nie sypia już rok, a wory pod oczami ma do kolan. Nieosiągalne marzenie!
Polsce furorę robi rodzima gwiazda, ze swoimi programami niespania na DVD. Miękkim ciepłym głosem daje instrukcje jak nie spać, nie robiąc sobie krzywdy. Na jej profilu tysiące motywujących wpisów i przemian przedpo.
Jako, że jest mądrą kobietą, często wrzuca też zdjęcia ostrzegające, że jeżeli nie zrobisz tego z głową i nie będziesz spała w ogóle, to wpędzisz się w kłopoty. Na przykład obrazek przekreślonego pustego łóżka z napisem „Nie tędy droga”, albo miłej poduszeczki z podpisem „Ja też jestem ważna”.
Wszyscy są szczęśliwi i uroczo niewyspani. Nikomu nie dzieje się krzywda.

 

 

 

Ale niestety, jak to zawsze bywa, coś idzie nie tak…

Wiele młodych dziewczyn posunęło sprawę do ekstremum. Zwłaszcza te najbardziej ambitne,  niepewne siebie, mające potrzebę udowodnienia światu, że są coś warte. I to one zaczęły wpadać w problemy.

Cytat z artykułu w gazecie:

„Zaczyna się niewinnie. Najpierw odstawiasz poduszkę.
Potem rezygnujesz z kołdry – Jak zmarznę w nocy, będę bardziej sina na ciele, a to jest najmodniejszy kolor tego roku.
Potem wylatuje łóżko w całości i zaczynasz sypiać na podłodze.
A potem przestajesz sypiać w ogóle..
Nawet jesteś z tego dumna, że masz taką kontrolę nad sobą. Zaczynasz udzielać się w internecie na grupie #proInsomnia i mówisz na siebie Ćma.”

Dziewczyny mdleją, tracą okres i włosy.
Zapytanie o to czy spały, odpowiadają, że owszem, ale to tylko kłamstwa. Światło pali się całą noc.
Przerażeni rodzice odkrywają to na rachunku za elektryczność.
Zaczynają się pertraktacje, prośby, groźby błagania, ale one nic. Boją się spać, boją się że cała ich praca pójdzie na marne.
Po jakimś czasie zaczynają izolować się od rodziny, przyjaciół, chłopaka. Nie ma siły wyjść ze znajomymi, nie ma siły potańczyć. Przychodzą napady płaczu, agresji i autoagresji.
Jedyne o czym myślą 24 godziny na dobę to: SPAĆ.

W kocu pada straszna diagnoza: Slaporeksja nervosa.

Niektóre z nich nigdy jej nie usłyszą, bo nie wytrzymają reżimu pozostawania ciągle na jawie. Padną jak martwe na łózko i zasną na 20 godzin, po czym przerażone tym co zrobiły nie będą spały przez kolejne 60!
Epizody ataków spania powtarzają się co raz częściej, a dotknięta nimi dziewczyna ma poczucie braku kontroli nad sobą. Wiele z nich ukrywa swój problem, bo po prostu się go wstydzi.
Jestem taka słaba i głupia…
To jest druga skrajność: Slapimia.

W obu przypadkach zapada decyzja: terapia. W przytulnych pokojach opowiadają więc o swoim dzieciństwie, przeszłości, emocjach…
Przynosi to pewną ulgę, fakt, ale jak nie spały, tak nie śpią.
Jakoś temat samego odpoczynku o dziwo nigdy nie został poruszony. Traktuję się go jako „objaw” choroby, temat zastępczy i odwrócenie uwagi od prawdziwego problemu.
Pani odsypia swoje emocje. Musi się pani nauczyć je lepiej wyrażać.
Pani ucieka w sen od swoich problemów.
Kiedy odmawia sobie pani snu, to symbolicznie odmawia pani sobie miłości, której nie miała pani w dzieciństwie.
Pani powtarza życiorys swojej prababki, która cierpiała na bezsenność w trakcie II wojny światowej.
Pani ma traumę z życia płodowego, bo pani matka łykała tabletki nasenne.

True stories, moje drogie.

Oczywiście niewiele to daje i terapia kończy się po kilkunastu spotkaniach.

A skoro tak, to do psychiatry, gdzie zostaje im zapisany psychotrop na podniesienie slapotoniny (Slaponil) – to na uszczęśliwienie, no bo przecież one są takie smutne.
To też nie za bardzo pomaga.
Może nie chce się po nim aż tak bardzo spać, ale nie rozwiązuje to problemu.

W końcu lądują w szpitalu gdzie są sztucznie usypiane. Podczas drzemki siedzi przy nich pielęgniarka i pilnuje, żeby wyspały się do końca. Wszystko wraca do normy po kilku tygodniach, ale jak tylko wychodzą, nie śpią dalej.
Boją się, że jak zaczną, stracą nad sobą kontrolę i będą robić to cały czas. Zniknie modny look z worami i staną się brzydkie.
Zresztą co mają teraz ze sobą niby zrobić, skoro całe życie kręciło się zawsze wokół niespania?

Problem tylko się nasila, a „chora” w końcu dostaje diagnozę zaburzeń osobowości, łatkę psychicznie chorej, silne dawki leków. I głębokie przekonanie, że nie panuje nad swoim życiem, że zwariowała, że nie jest taka jak inni ludzie i nigdy nie będzie.

A nikt jej po prostu nie powie: Ty się dziewczyno, kurna w końcu wyśpij! W łóżku, z poduszką, kołdrą i przez osiem godzin NA RAZ, do jasnej cholery!

Ale to już się zmienia.
Pojawiają się z różnych stron świata takie właśnie głosy.
W Ameryce powstaje książka „Brain over sleep”” gdzie młoda kobieta opowiada o tym jak działa niewyspany mózg. Tam też zaczyna swoją działalność organizacja „Slapimia Help Method” W Nowej Zelandii powstaje blog „Sleep like a normal person”, a w Polsce – Borsuczo Śpiąca.

Autorką tego ostatniego jest była slapimiczka z piętnastoletnim stażem, która wypisuje szokujące rzeczy:
Żeby pozbyć się zaburzeń spania, trzeba przede wszystkim zacząć spać tyle ile domaga się organizm. To pierwszy krok. Kiedy tak się stanie, o niebo łatwiej jest poradzić sobie z emocjonalnym nałogiem pozostawania na nogach przez całe dnie i błędnym kołem odsypiania.
To jest proste – pisze – i Ty możesz to zrobić!

śpi

 

Początkowe głosy, że to głupota i robienie ludziom krzywdy zaczynają cichnąć, kiedy co raz więcej kobiet wychodzi na prostą.
Wokół bloga powstaje silna społeczność Borsuczyc, które gromadzą się na Borsuczym Stadzie i pomagają sobie nawzajem w budowaniu tam przeciwko zaburzeniu.
Same zainteresowane mówią o sobie pieszczotliwie „Borsuczki” i tatuują to zwierzę na ciele. To ich tajemny znak rozpoznawczy.
Coś nieodwracalnie zmienia się w postrzeganiu zaburzeń spania i na szczęście kończy się ten długi, nocny koszmar.

A Dżesi dalej nie śpi.

*

Jeżeli potrzebujesz wsparcia, zapraszam Cię na indywidualny mentoring ze mną 1 na 1. Więcej informacji tutaj: mentoring
Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D.

Albo na kurs online. Pierwsza lekcja tutaj: Lekcja 0

Zawsze możesz też do mnie napisać: wilczoglodna@gmail.com