Droga Aniu,

Kurs zakończyłam imprezą urodzinową synka mojego szwagra.
Poszłam na nią po solidnym obiedzie, zastosowałam metodę 40 minut. Zjadłam kilka sałatek, a po 40 minutach kawałek tortu. I nie chciało mi się nic więcej jeść.
Obserwowałam znikające jedzenie ze stołu i faktycznie tylko ja się nie przejadłam (i dzieci..).

Dzieci jeszcze nie mają myślenia na temat jedzenie typ: „Zniknie i nie będzie, trzeba zjeść” lub „Od jutra dieta” – Przypis autorki bloga.

Podobnie było w delegacji, na której byłam na początku października. Byłam skazana na towarzystwo innych pracowników przez cały czas (wspólny hotel, posiłki, zajęcia). Obserwowałam, co się dzieje rano na śniadaniu (szwedzki stół). Jeśli kogokolwiek interesowało cudze jedzenie to tylko w takiej kwestii czego by tu dobrego jeszcze spróbować. A tak to każdy miał gdzieś kto i ile je. Zjadałam więc dużo, bo cały dzień myślenia był przede mną i dzięki temu nie chodziłam głodna i dawałam radę wytrwać do kolejnego posiłku.

Co ciekawe, dzięki kursowi zaczęłam myć zęby wieczorem. Do tej pory tego nie robiłam, bo nie wiedziałam, czy się opłaca, czy się nie obeżrę, jak wszyscy pójdą spać…
Nie wiedziałam też, że po treningu trzeba zjeść posiłek…Teraz już wiem i go jem.

Efekt jest zauważalny i odczuwalny. Przestałam nawet obgryzać paznokcie.
W trzecim tygodniu kursu codziennie bolała mnie głowa. Już chciałam iść do lekarza, ale pewnego dnia wstałam z lekką głową i przeświadczeniem, że ból nie powróci. I tak rzeczywiście jest. Może to było oczyszczenie z toksyn? Jakieś przestawienie w metabolizmie? Nie wiem, ale teraz mam znacznie więcej energii. Zauważyły to koleżanki w pracy i mój mąż.

Czekam na moment odkrycia swojej prawidłowej wagi. Ale to pewnie potrwa kilkanaście miesięcy jeszcze…
W tym czasie będę robić swoje z Qczajem i Mel B.

Pozdrawiam cię serdecznie,
i jeszcze raz DZIĘKUJĘ Aniu!

Gabrysia

 

*

Cóż Ci mogę powiedzieć, kochana, po takim pięknym świadectwie: Zapraszam Cię na mój kurs online! To naprawdę działa.