• święta

Spokojne święta

Pisałam i mówiłam o tym sto razy, ale właśnie zalewa mnie kolejna fala zdesperowanych listów pod tytułem: „Jak przeżyć święta”. Napiszę więc o tym jeszcze raz.

1. Nie głodzić się.
Zasada naczelna Wilczo Głodnej. Proszę sobie to napisać na lustrze, ewentualnie na czole:
Nie ma czegoś takiego jak zaoszczędzona kaloria. Jest tylko kaloria pożyczona. Organizm upomi się o jej zwrot z nawiązką, a jak wynika z mojego doświadczenia, nawiązka będzie podwójna.
Czyli jeżeli teraz jesteś na diecie, aby w święta móc zjeść „trochę więcej”, to gwarantuję Ci, że w święta się obeżresz.
Mało tego, te wszystkie kalorie przygarnie z otwartymi ramionami Twój spowolniony metabolizm, który zamiast wyprodukować energię, odłoży je w boczkach i na brzuchu.
Wniosek: Jedz tyle ile potrzebujesz aż do dnia świąt. W święta zaś…

2. zachowuj się normalnie
Masz dokładnie takie samo ciało jak każdy inny człowiek. Ono nie jest zepsute, wybrakowane, robiące Ci na złość. Możesz, tak jak inni, jeść i nie tyć!
Jeżeli tyjesz, to właśnie dlatego, że robisz coś innego niż każdy – jesteś ciągle na dietach (patrz punkt pierwszy), a Twoje ciało żyje w trybie oszczędnościowym.
Ono nigdy nie ma pewności czy i kiedy przyjdzie kolejny posiłek, w związku z tym nie może pozbyć się żelaznych rezerw tłuszczu zgromadzonych na czarną godzinę. (Gdybyś nie była pewna czy dostaniesz kolejną wypłatę, raczej nie wydawałabyś oszczędności, prawda?)
Nasze ciało to nie kamikadze skaczący na główkę w śmierć. Ono naprawdę zrobi wszystko by uchronić nas od skutków naszej głupoty. Ono zrobi wszystko by przeżyć.
Jeżeli chcesz wyglądać normalnie – jedz normalnie – tyle ile potrzebujesz na daną wagę, w (przynajmniej) 80% jedzenie nieprzetworzone. To wystarczy.
I tak jak każdy człowiek zjedz sobie ciasto w święta, czy co tam lubisz.
Jeżeli dalej sobie nie ufasz i boisz się że popłyniesz, skorzystaj z mojej prostej, ale diablo skutecznej…

3. techniki 40 minut.

W skrócie: w tym momencie nie obowiązują Cię żadne zasady – że kalorie, że zapalniki, że tłuszcz, że cukier (i co tam sobie jeszcze ubzdurałaś). Jest tylko jedna zasada: Jemy jedną porcję co 40 minut.
Porcja ma być uczciwa i bez oszukiwania się w żadną stronę. (Kawałek szarlotki wielkości paznokcia to nie porcja. Tak samo jak talerz z którego się wysypuje.)
Sprawa jest prosta. Jeżeli nie minęło jeszcze 40 minut, nie jemy dalej. Jeżeli minęło – decydujemy czy chcemy teraz serniczka babci, sałatki warzywnej czy nic nie chcemy bo nam nosem wychodzi.
No właśnie, tą metodą da się zrobić kilka rundek, ale nie więcej. Po trzeciej – czwartej najesz się i fizycznie i, co najważniejsze, psychicznie. Będziesz miała poczucie, że WOLNO CI normalnie jeść bez odmawiania wszystkiego i bez rzucania się na to. W tym wolnym tempie, sygnały sytości zdążą dojść z żołądka do mózgu i nagle, ze zdziwieniem stwierdzisz, że serniczek jest jednak za słodki, a sałatka już nie woła Twojego imienia.
Spróbuj.

4. Po co to robisz?
Pamiętaj, żadne święta nie są warte wypadania z dobrego rytmu i wpadania w dół na kolejne X czasu. Nie ma takiej potrawy, która smakowałaby lepiej niż wolność.
Pomyśl nad tym głębiej. Usiądź spokojnie nad kartką papieru i wypisz wszystkie powody dla których właśnie pracujesz nad sobą. Dlaczego nie chcesz mieć bulimii? Co zrobisz w zamian ze swoim życiem? Kim będziesz? Co osiągniesz?

5. Święta, święta i po świętach
Na koniec uważaj na syndrom maratończyka. Jeżeli będziesz wobec siebie zbyt surowa i nie zjesz niczego co ma w sobie straszliwy cukier albo tłusty tłuszcz, możliwe że rzucisz się na to ze zdwojoną siłą po świętach.
Ile razy tak było? Siedziałaś jak kołek na imprezie przez cały wieczór i grzecznie odmawiałaś poczęstunku, po to tylko żeby obeżreć się po powrocie do domu.

Wyciągnij wnioski z tego doświadczenia i zrób INACZEJ niż zawsze.

Spokojnych, wolnych świąt!

Z ogłoszeń parafialnych: W samą Wielkanoc zawieszam mój jadłospis Active na jeden dzień. Idę szamać ciasta teściowej – bez wyrzutów sumienia, ale i bez zbędnego obżarstwa. Po prostu będę świętować i cieszyć się życiem.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2018-03-30T09:35:40+00:0030 Marzec, 2018|Kategoria: Ogarnąć jedzenie|Tagi: , , |

4 komentarze

  1. Beata Marzec 30, 2018 w 6:44 pm - Odpowiedz

    Ania, dziękuję. Wesołych Świąt:-)

  2. GRAZIA Marzec 31, 2018 w 3:56 pm - Odpowiedz

    Wesołych Aniu

  3. Aga Marzec 31, 2018 w 4:16 pm - Odpowiedz

    <3

  4. Joanna Kwiecień 2, 2018 w 6:59 am - Odpowiedz

    Można o tym na okrągło i do końca świata. Masakra. Uwielbiam Boże Narodzenie. Ciasto marchewkowe, pierogi, pierniki i przede wszystkim czerwony barszcz – czyli wszystko, czego nie jem w ciągu roku. I zapach skórki pomarańczowej, światełka choinkowe, przyprawy do piernika i grzaniec. Jedzenie jest tylko dodatkiem. Ale nie znoszę okresu przedświątecznego sprzątania i gotowania:)

Zostaw komentarz