Dzisiaj wspaniałe, niezwykle motywujące świadectwo  mojej podopiecznej, Ewy. Zobacz jak w krótkim czasie można pozbyć się mitów, strachów i przekonań, pielęgnowanych przez lata! Nie czekaj na cud. Wszystko jest w Twoich rękach, a Ty możesz więcej, niż Ci się wydaje.

Podsumowanie mentoringu

Co się zmieniło w kwestii:

jadłospisu
Przede wszystkim jem więcej na śniadanie i drugie śniadanie. Wcześniej jadłam śniadania białkowo – tłuszczowe, bo myślałam, że jestem bliska insulinooporności i nie mogę rano jest węgli. Ale to w moim przypadku było na tyle trudne, że jeżdżę do pracy rowerem i ten wysiłek powodował, że byłam bardzo głodna w pracy i nerwowo czekałam aż wybije właściwa godzina na zjedzenie drugiego śniadania.
Teraz jem owsiankę na pierwsze śniadanie,na drugie koktajl z bananem i dzięki temu jestem spokojna i najedzona.

ćwiczeń
Ćwiczę trochę mniej, ale wymusiła to moja sytuacja życiowa, czyli fakt, że już nie żyję tak singiel i mam trochę mniej czasu dla samej siebie. Więc ostatnio zamiast 3 treningów w tygodniu zrobiłam jeden. Ale różnica polega na tym, że nie mam z tym problemu. Nie biczuję się faktem, że nie trenowałam. Kocham sport i nigdy z niego nie zrezygnuję. Nie ćwiczę na siłę. Ale jeśli wypadnie mi trening to nie wpadnę w panikę z tego powodu.

stosunku do jedzenia
Nie łączę emocji z jedzeniem. Jedzenie jest po to, żeby mnie naładować. Nie traktuję już jedzenia jak coś, co powoduje we mnie ekstazę. Nie ma tego uczucia. Jem smacznie i mnie to cieszy, ale to nie jest ten stan uniesienia i podniecenia. To uczucie odeszło. Nie mam potrzeby upajać się jedzeniem, bo nie jestem głodna. Jestem dożywiona więc uczucie głodu to zwykły, fizjologiczny stan, który wraz z skończeniem sytego posiłku kończy się.

absurdy, które pokonałam
Jedzenie śniadania bez węglowodanów kiedy przede 7,5 km jazdy rowerem do pracy.
Liczenie i ważenie wszystkiego.
Trzymanie się sztywno rozpisanego jadłospisu.
Ignorowanie uczucia głodu, by dotrzymać ustalonych godzin posiłku.
Jedzenie kolacji nawet bez uczucia głodu, by czasami nie zjeść później niż 19:30.
Po intensywnym treningu biegowym jeść kolację taką jak każdego dnia, kiedy to zwyczajnie było za mało.

największa bariera, którą przełamałam
Brak kontroli liczenia kalorii. To jest hit! Hit hitów!! Jeszcze w pierwszym i drugim tygodniu mentoringu nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Trzeciego zwyczajnie odpuściłam. I nakładam na talerz intuicyjnie. I to zawsze się sprawdza. Nie wiem ile jem. Bo nie muszę tego wiedzieć. Ważne, że nie jestem głodna i też nie jestem przejedzona. Jest tak, jak powinno być!

muszę popracować jeszcze nad
Staram się nie skupiać na wadze. Tzn. muszę to też zlekceważyć. Nie chcę mieć oczekiwać, że moja nowa droga będzie się przekładać w jakimś konkretnym tempie na spadek wagi. Czuję, że chudnę. Ale nie chcę liczyć ile i w jakim tempie, żeby nie planować co będzie za miesiąc czy dwa. Chcę zaakceptować to jak jest teraz, a reszta zrobi się sama.

wiem, że 

Już nie będę mieć ataku. Nie mam na niego żadnej ochoty. Zero. Jestem najedzona, syta. Jedzenie mnie nie kręci!!!!!!!

czuję się
Spokojna. Czuję, że ja i moje ciało współpracujemy. Że dbamy o siebie. Ja dbam o ciało, a ciało dba o moją duszę. Jestem odżywiona i silna. Nie zaburzę tego naturalnego stanu, bo daje mi poczucie szczęścia, stabilności, normalności, której nie zaznałam przez całe swoje dorosłe życie.

wierzę, że 
Wilk nie wróci. Wiem o tym. „Normalność” mnie wciągnęła i nie zamienię jej już nigdy na żadne szaleństwo!

jestem
Mądrą, bardzo świadomą osobą. Mam wiedzę i narzędzia do właściwego pokierowania moim życiem. Żyję zgodnie z naturą i skupiam się na tym, jak mogę rozwinąć się jako człowiek, by być lepszą dla siebie i dla innych.