Najlepsza przyjaciółka
Dziś macie się spotkać po raz pierwszy.
Niby już ją widziałaś, ale była dla Ciebie tylko martwym obiektem; bezsensowną masą ciała, nie dającą się wbić w rozmiar XS. Nie poświęcałaś jej więc zbyt dużo uwagi. Teraz ma się to zmienić.
Jesteś trochę zdenerwowana, bo nie wiesz czego masz się spodziewać. Przecież kompletnie jej nie znasz. Co masz jej powiedzieć? Jak zacząć?
Może zwyczajnie, od przyjaznego uśmiechu. Zawsze gdy poznajesz kogoś nowego uśmiech i kontakt wzrokowy robi dobre pierwsze wrażenie. Ok, tego się chwycę na początek.
Lekko przyspieszone bicie serca sygnalizuje ciekawość.
Jestem gotowa.
Podchodzisz do lustra…
Jest, stoi!
Kiedyś przy takich spotkaniach wyrzucałaś z siebie stek przekleństw. Nic dziwnego, że nie byłaś przez nią zbytnio lubiana. Gdy łapałaś jej spojrzenie w sklepowej witrynie, cedziła: nienawidzę cię.
Dzisiaj jest inaczej – dzisiaj chcesz ją naprawdę poznać, a nie znieważyć. A więc uśmiechasz się, patrzysz jej w oczy i stoicie tak chwilę.
Co się mówi nowo poznanej osobie? Może jakiś drobny komplement?
Ładnie dzisiaj wyglądasz. Ty mówisz to do niej, a ona powtarza! O kurcze, to chyba dobry start.
Nie ufasz jej jeszcze. Wiesz, że w przeszłości robiła okropne rzeczy i ciężko powierzyć Ci jej pieczę nad sobą. Ale co Ci szkodzi spróbować?
Może pobiegamy dzisiaj? – zagajasz nieśmiało.
Dobrze pobiegajmy – pada odpowiedź i już ta w lustrze przebiera się w sportowy strój. I ty też!
To ty potrafisz dotrzymać danego sobie słowa? Nie wiedziałam! – Jesteś miło zaskoczona i biegnie ci się lekko.
Po kilku dniach widzisz, że wcale nie żartowała z tym bieganiem i zaczynasz lubić ją co raz bardziej.
Teraz zupełnie naturalnie rzucasz jej kolejny komplement: Pięknie wyglądasz, nawet taka zmęczona. A ona uśmiecha się tak ładnie.
Czujesz, że to chyba… początek przyjaźni?
Robisz dla niej coraz więcej, a ona za każdym razem odwzajemnia się tym samym. Ufasz jej trochę bardziej z każdym dniem. Wiesz, że nie zawiedzie Cię, gdy postanowisz pójść na spacer, zamiast siedzieć przed komputerem. Wiesz, że nie rzuci się niespodziewanie na jedzenie, jakby nagle straciła rozum.
Czujesz się z nią lepiej i lepiej i coraz częściej idziesz do lustra, by zobaczyć jej roześmianą twarz.
Nie karmisz jej śmieciowym jedzeniem, nie dręczysz nadmiernym sportem, nie mówisz jej przykrych rzeczy, nie stawiasz w niezręcznych sytuacjach. Gdy chce powiedzieć NIE, mówisz to, bez względu na to co powiedzą inni. Słuchasz jej sumienia, nie naginasz woli.
Bronisz jej godności i granic, bo po prostu ją szanujesz.
A nawet więcej; ona stała się twoją najlepszą przyjaciółką i nie masz zamiaru jej zdradzać!
Aż któregoś dnia, zupełnie niespodziewanie, padają między wami słowa
Kocham Cię.
I trwają w spokoju serca.
Dawno nie czytałam tak pięknych słów. Taki sposób patrzenia na siebie…myslalam że ten post to kolejny banał , na który trafia się teraz na przeróżnych blogach. A tu niespodzianka . Z calej mocy dziękuję za ten wpis
To po prostu jest…piękne! Niesamowity post, aż zakręciła mi się łza w oku. Gdyby to było takie łatwe. Niestety, nie mogę Jej jeszcze zaufać, nie potrafię patrzeć na nią przychylnym okiem, dlatego unikam Jej… Nie potrafię stanąć przed nią i być tak twarzą w twarz, można by nawet powiedzieć „ciałem w ciało”. Dzisiaj mnie trochę zawiodła, ale chcę Jej to wybaczyć, choć tak od razu nie jestem w stanie tego zrobić…jeszcze nie, ale jutro wstaje nowy dzień! Wszystko jest możliwe, prawda? Bo jak nie, to…co pozostaje? Pozdrawia lekko zagubiona we własnej otchłani Wilczyca… :-*
Aniu, jak dobrze ze jestes I pomagasz! Ja po 5 latach bezsensownej walki w koncu wychodze na prosta, znalazlam sposob na zycie bez bezsensownych oczekiwan, wyrzutow sumienia, znalazlam ludzi, ktorzy mnie rozumieja. Wszystkie zagubione wilczki zapraszam na moj blog – iusedtoovereat.blogspot.pl
niestety to niemożliwe…Ta w lustrze co rano się budzi, leżąć w łóżku cały czas powtarza że nie zje tej czekolady pod łóżkiem,że zaraz wstanie i idzie biegać i robić przysiady,że nie zje 3 kolacji…ale dalej to robi…takie nic nie warte słowa…
Niemożliwe? Może twoja strategia jest „niemożliwa”. Wiesz, nie można robić ciągle tego samego i oczekiwać innych rezultatów. Jeżeli leżenie w łóżku i powtarzanie, że się czegoś nie zrobi nie działa, to może czas zrobić coś innego? :)
Dziekuje Aniu.
Coming out z tego paskudztwa nigdy nie jest latwy, a Tobie sie nie tylko to udalo, ale przekulas w sukces pomagajac obcym kobietom. Mam nadzieje, ze wilczek w koncu wylezie z kazdej znac – zasnie na zawsze.
Pozdrawiam
Hania
dzięki kochana :*