Witaj!

Jestem Julia i niedługo (za miesiąc hurra) skończę 18 lat. Zawsze byłam drobną osóbką (158 cm wzrostu), aż do pewnego czasu…

Od dziecka byłam bardzo, bardzo, bardzo, BARDZO chuda. Do tego biegałam więc naturalnie miałam widoczne mięśnie na całym ciele. Rodzice obawiali się, że mam jakieś zaburzenia odżywiania, gdy ja najzwyczajniej w świecie jadłam wtedy, kiedy byłam głodna i przestawałam – gdy czułam sytość. Nie przejmowałam się tym jak wyglądam. Czułam się dobrze.

Aż do gimnazjum, kiedy to na początku pierwszej klasy doszło do bilansu przez szkolną pielęgniarkę. Nie miałam jeszcze wtedy okresu (13 lat), co według Pani było niepoprawne. Następnie mnie zmierzyła ~ 156 cm. Na końcu doszło do tego nieszczęsnego ważenia. Wiedziałam, że nie obejdzie się bez komentarza, gdy waga wskazała 40 kg. ALE JA BYŁAM ZDROWA! NIGDY SIĘ NIE GŁODZIŁAM – NAWET MI TO PRZEZ GŁOWĘ NIGDY NIE PRZESZŁO!!!

Jednak Pani uznała, że moje ciało jest niezdrowe i że lada moment zacznę dojrzewać, a ciało nie będzie miało z czego tego przeprowadzić. Po tej wizycie czułam się źle – bałam się tego „dojrzewania” i okresu. I wtedy zaczęłam dojrzewać. I zaczął się okres.

Zaczęłam też samoistnie coraz więcej i więcej jeść. Wiele posiłków było dziwnymi kombinacjami składników. Wiedziałam jednak, że jeśli organizm tego chce – to muszę mu to dać. Podobało mi się to dojrzewanie. Już się go nie bałam! Czułam się inaczej. Jadłam więcej, spałam więcej.

Tylko nikt mi nie powiedział jednej rzeczy: Że ważyć też zacznę – WIĘCEJ.

I wtedy zaczęłam zauważać zmiany w ciele – piersi zaczęły rosnąć, biodra i barki stały się szersze. Wyglądałam dobrze. Ale po pewnym czasie zaczęłam zauważać również tłuszcz zbierający się na brzuchu i udach. Myślałam wtedy, że przesadziłam z jedzeniem i trzeba to zmienić!

Gdybym tylko wiedziała, że ten tłuszcz był mi wtedy potrzebny …

Przeklęta edukacja! Chodźmy, pouczmy się o wszystkich dynastiach królów! Co? Dojrzewanie i odżywianie? Nieee. To niepotrzebne!

….

Wpadłam w sidła odchudzania i szybko schudłam 6 kg… z mięśni. Zaczęły wypadać mi włosy, czułam się okropnie – bez energii, ciągle zmęczona, zmarznięta. I do tego te bóle głowy!
Pamiętam, jak przyszło do urodzin mojego starszego brata. Bardzo obawiałam się tego dnia, ale mówiłam sobie: „Hej! Przecież mam silną wolę! Zjem trochę jak zwykle i będzie po wszystkim!”.

Ale silna wola już nie zadziałała… Po całym incydencie „obżarstwa” czułam się okropnie ze sobą. Bałam się, że znowu przytyję, dlatego następnego dnia zaczęłam znowu restrykcję.
Jednak ciało miało już dość. Ono chciało po prostu przetrwać.
Ja tego nie rozumiałam. I tak oto wpadłam w cykl zwany „DIETA—>BINGE—>DIETA—>BINGE…”

Nienawidziłam się. Nie rozumiałam – dlaczego tak mam?! Dlaczego jestem tak słaba, że nie potrafię utrzymać diety?!? DLACZEGO JA?!!?!

Kilka dni temu to wszystko się zmieniło. Trafiłam na filmik mówiący o „Extreme hunger”.
„PRZECIEŻ TO JEST WŁAŚNIE TO – CO JA CZUJĘ!” – pomyślałam.
Wtedy trafiłam też, na Twojego (niezwykłego, cudownego, najlepszego, otwierającego oczy) BLOGA! Czytałam do późna wszystkie posty, by tym razem jak NAJWIĘCEJ wiedzieć.

Zaczęłam zaspokajać głód, który był ignorowany już za długo. Naturalnym jedzeniem oczywiście! Pierwszy dzień nie był najgorszy – brzuch trochę za pełny, ale jest okej.
Drugi dzień – lekkie załamanie, brzuch bolał z przejedzenia, a głód nadal coraz większy.
Trzeci – brzuch PĘKA, a ja nadal głodna?!?!?!? Strasznie boli – jest pełny, a ja ciągle chce więcej i więcej. Kiedy to się skończy….

Wiem jednak, że tylko zaspokajając ten ekstremalny głód – wyjdę na prostą i zacznę normalnie jeść – jak kiedyś.

W tej wiadomości nie chcę o nic zapytać – chcę podziękować! Z CAŁEGO SERCA! Dzięki Tobie dowiedziałam się, że ciało, które jest moim domem – nie chce dla mnie źle. Ono po prostu chce ŻYĆ. A ja mu to życie odbierałam, głodząc się…

Mimo dyskomfortu jaki obecnie przeżywam – wiem, że idę w dobrą stronę.
Ku zdrowiu.
Ku spokoju.
Ku szczęściu.

Jesteś cudowną osobą, która otwiera oczy.

Jeszcze raz – z całego serca – DZIĘKUJĘ! ️

Walcząca o zdrowie,
Julia