Boję się, co ludzie powiedzą, gdy odmówię kawałka ciasta w pracy.
Boję się, że wszyscy się dowiedzą, że chodzę do psychologa, lub Anonimowych Żarłoków.
Boję się, że przytyję.
Boję się, że się nie uda.
Boję się, że ktoś zobaczy, że lubię Wilczo Głodną na Facebooku.
Boję się, że rodzina mnie wyśmieje.
Boję się, ze partner mnie opuści, jak się dowie.
Boję się, że mój metabolizm nie wróci już do normy.
Boję się, że przesadzę ze sportem.
Boję się, że się rozczaruję i zawiodę.
Boję się spróbować.
Boję się opinii, ostracyzmu, bycia śmieszną, bycia brzydką.

Tak, ludzką rzeczą jest się bać.

Ale boisz się niewłaściwych rzeczy.

To czego powinnaś się obawiać, to zupełnie coś innego.

Bój się, że nie będziesz miała innych wspomnień na starość, tylko morze pochłoniętych słodyczy.
Bój się zmarnowanych, ciężko zarobionych pieniędzy, które można było tak dobrze spożytkować.
Bój się, że nie zobaczysz, jak to jest żyć w wolności od obsesji jedzenia.
Bój się, że zniszczysz swoje zdrowie, którego nic ci nie wróci.
Bój się zmarnowanych szans, które miną bezpowrotnie, gdy będziesz siedzieć w toalecie.
Bój się tego, że przy każdych wymiotach w twoim mózgu na zawsze giną neurony.
Bój się, wzroku twoich małych dzieci, stojących pod drzwiami toalety, gdy mamusia znowu tak długo nie wychodzi.
Bój się łez tych, których kochasz.
Bój się nieodbytych podróży, niewyśmianych śmiechów, nie powiedzianych słów miłości.
Bój się, że nigdy nie będziesz w pełni żyć. Zawsze na pół gwizdka; od ataku do ataku.
Bój się, że zmarnujesz ten jedyny, dany ci czas.
Bój się tego, że nigdy nie staniesz się osobą, którą miałaś być.

Reszta jest nieistotna.