Czy z bulimii można wyjść na zawsze?

A co Ty o tym sądzisz? Można, nie można? Zaburzenia odżywiania ma się na zawsze? Czy na prawdę jesteśmy bezsilne wobec jedzenia?

Moje stare przekonania:

24 komentarze

  • słodulka

    Aniu..ile musi trwać taka abstynencja?

    Luty 7, 2017 at 8:09 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Tyle ile musi, kochana :*

      Luty 7, 2017 at 8:47 pm
  • Ana

    Zgadzam się. Nie palę już od 10 lat i zupełnie nie wyobrażam sobie sytuacji, że do tego wracam. Wychodzenie z bulimii jest dla mnie dużo gorsze, ale wierzę, że wyjdę z tego na zawsze. Trzeba jednak poznać mechanizmy zaburzenia, mieć świadomość tego, co się dzieje w twojej głowie, czytać książki na ten temat, żyć uważnie. Tylko tyle i aż tyle.

    Luty 8, 2017 at 8:13 am
  • Ana

    Jestem jeszcze w okresie abstynencji, ale wiele zapalników już nie ma nade mną żadnej władzy. Czekolady mi się nie chce (odkąd wprowadziłam do codziennej diety kakao), do słodyczy sklepowych pełnych chemii już nie wrócę jak do papierosów, na chleb z ziaren sobie od czasu do czasu pozwalam. Kompuls potrafię zatrzymać zanim jeszcze się nakręcę (wpada dodatkowe 300 kcal, ale to nic). Wciąż jednak boję się jedzenia, czasami uciekam z kuchni (serio!), a nawet z domu, bo czuję się psychicznie za słaba by stanąć do walki. To wszystko jest trudne, ale wiedzę progres.

    Luty 8, 2017 at 8:24 am
  • Walczę i wygram

    U mnie jest kratka – raz wierzę, że da się z tego wyjść, a potem, pomimo, że nie ma w ogóle podstaw do nawrotu, łapie mnie fala – zła emocja, która obezwładnia. I znowu myślę, że tak będzie zawsze – byle impuls może wybudzić to świństwo a ja zawsze będę musiała już się mierzyć z tą falą. Jeszcze teraz zdarza się, że płynę nie na niej, a z nią. Ale chcę wierzyć, że masz rację. Może za jakiś czas będę w tym samym miejscu, co Ty 🙂 To już przecież kwestia ćwiczenia siły woli i w ogóle charakteru, a nie samego zaburzenia odżywiania. Już jest raczej „z górki”. A tak w ogóle, to był czas, kiedy myślałam, że na „Wilczo głodnej” już nie znajdę niczego nowego, co do mnie przemówi. A Ty niezmiennie się rozwijasz, motywujesz innych i zapalasz nam światełko w tunelu. Dzięki za to po stokroć 🙂

    Luty 8, 2017 at 2:00 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Widocznie to ciągle jeszcze abstynencja, kochana. Czas niepewności i tego dyskomfortu.
      Dziękuję za komplement. Robię wszystko, by przekazać wam jak najlepiej to co wiem 🙂

      Luty 8, 2017 at 2:57 pm
      • Walczę i wygram

        Też tak sobie pomyślałam, to nawet trochę pocieszające, że jakoś da się nazwać ten stan 😉

        <3

        Luty 11, 2017 at 4:01 pm
  • Karolina

    Obejrzałam dwa filmiki! Stary pamiętam z jakieś telewizji śniadaniowej pamiętam do dziś że pierwsze co mi przykuło uwagę Twoje smutne oczy. Dziś bije od blask radości i szczęścia. Widać naprawdę ze

    Luty 8, 2017 at 9:15 pm
    • Karolina

      Dziś bije od nich blask szczęścia i radości. Widać że problemu z jedzeniem nie ma 🙂

      Luty 8, 2017 at 9:18 pm
      • Daria

        Mnie Anka bardziej się podoba w starym filmiku. Była skromniejsza ……
        Rzecz gustu
        Pozdrowionka

        Luty 13, 2017 at 9:02 am
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          Kochana, to że po dwóch latach praktyki wypowiadam się płynniej i swobodniej, wcale nie sprawiło, że czuję się lepsza od innych (nie jestem skromna). Kto się nie rozwija, ten się cofa, prawda?

          Luty 13, 2017 at 2:26 pm
          • Daria

            Aneczko nie tłumacz się
            Ja poprostu wyraziłam swoje zdanie i tyle
            Pozdrawiam

            Luty 13, 2017 at 8:48 pm
          • Wilczo Glodna
            Wilczo Glodna

            Ja także.

            Luty 13, 2017 at 8:50 pm
  • Kasia

    Aniu, a co jeśli proces wychodzenia z nałogu jest zagmatwany? Mam za sobą półroczny okres abstynencji (jadłam na swoim poziomie kcal, nie odchudzałam się, jadłam większosc produktów poza słodyczami i tymi typowo niezdrowymi). Później pod wplywem stresowych sytuacji napady wróciły – najpierw jeden, po którym się szybko ogarnęłam, jednak w niedługim czasie kolejne, a potem objadanie wróciło z duużo większą siłą. W tej chwili jest tak, że nie zachowuję już abstynencji, bo nie czuję takiej potrzeby. Nie mam zapalników, zdarza mi się zjeść najróżniejsze produkty w małej ilości. Mam jednak jakąś dziwną zmianę kierunku. Sukcesywnie się przejadam. Normalne ilości jedzenia mi nie wystarczają. Nawet jeśli jem zdrowo przez dłuższy czas, to i tak minimum 2500 kcal dziennie (w naprawde dużych porcjach – moje zapotrzebowanie to MAKS 2000 kcal). Robiłam rozmaite badania, wszystko w normie. Dwoje dietetyków nie potrafiło znaleźc przyczyny. Według mnie przyczyna jest emocjonalna (a trochę może nawet podświadoma). Na pewno mam wielki (może podświadomy) strach przed uczuciem głodu – dlatego jem „na zapas”. Różnorakie próby zmierzenia się z tym problemem nie powiodły się. Dodam jeszcze, że od 1,5 roku nie byłam na żadnej odchudzającej diecie. Jadłospis jest ok, w międzyczasie korzystałam z usług różnych dietetyków. Jem uwaznie (bez dystraktorów) i regularnie. Czy masz jakieś rady na taki „strach przed uczuciem głodu”? Nie kojarzę żadnych artykułów stricte na ten temat. Byłoby super, gdybyś mogła się na ten temat wypowiedzieć. 🙂

    Luty 9, 2017 at 7:40 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, siła nawyku? U mnie też tak było. Proces BYŁ zagmatwany – najpierw bulimia sportowa, potem przejadanie sie, potem abstynencja z AŻ, przeszłam chyba wszelkie fazy.
      A jesteś kochana dla siebie „Dobrym rodzicem”?

      Luty 10, 2017 at 2:30 pm
      • Kasia

        No właśnie mam wrażenie, że wpadlam w tej chwili w typowo nawykowe objadanie. Uważam, że jestem dla siebie już naprawdę niezlym rodzicem. Daję sobie dużo uwagi, troski i zrozumienia. Nie udaje mi sie jednak podejmować dobrych decyzji. Czuje się tak wymęczona dbaniem o jedzenie i wagę w przeszłości, że świadomie sobie to w tej chwili odpuszczam, bo po prostu mi siebie szkoda – teraz widzę, jak siebie traktowalam do tej pory. Nie pobłażam sobie z jedzeniem kompulsywnym, jednak notorycznie jem za dużo. Rok temu jadłam duuużo mniejsze porcje, nie podjadlam między posiłkami i czułam się z tym ekstra (nie byłam na żadnej diecie). W tej chwili non stop chce mi sie jeść, czuję się nienasycona. Wiem, że to efekt wcześniejszych diet, ale na boga, ja od 1,5 roku naprawdę nic nie redukuję. Jem teraz wszystkie produkty bez wyrzutów sumienia. Wyniki badań są ok, a ja non stop nienajedzona. Masz może jakiś pomysł co do przyczyny takiego stanu rzeczy? Nawet jeśli przez jeden dzień uda mi się nie najadać przesadnie (czyli no. nie 3000 kcal, tylko 2000 kcal), to kolejnego czuję się jak po miesiącu diety odchudzającej. Ze wsparcia dietetyków nie chcę już korzystać, bo wiem, że na tym etapie sama potrzebuję wyczuć swój organizm. Poza tym, mam trochę mętlik – przyczyn może być multum, ale nie chodzi o to, żeby zgadywać (wszak można by tak baaardzo dlugo), tylko żeby tę przyczynę trafnie zidentyfikować.

        Luty 15, 2017 at 7:41 pm
  • Karolina

    Ja czasami się boję że moje jedzenie na talerzu zaraz się skończy. Czuje dosłownie strach! Czasami też przyłapuje się że jem bardzo szybko i łapczywie. Kończę posiłek przed wszystkimi. Jak się nauczyć się jeść spokojnie ? Bez pośpiechu ? Jak zapanować nad tym ?

    Luty 10, 2017 at 6:55 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Pisałam o tym tutaj: http://wilczoglodna.pl/skad-wiem-ze-jem-kompulsywnie/

      Pomaga uważność. Bycie całą sobą w danej chwili.

      Luty 10, 2017 at 7:01 pm
      • Karolina

        Dziękuję 🙂 🙂 🙂

        Luty 10, 2017 at 8:23 pm
        • Aga

          Karolina, jak przeczytałam to co napisałaś myślałam, że piszesz mnie. Identycznie robię i nie mogę się z tego wyrwać.

          Luty 12, 2017 at 8:25 pm
          • Karolina

            Aga, myślę że z czasem zapanujemy nad wszystkich. Jeśli mogę się pochwalić byłam w sobotę na imprezie i pierwszy raz nie rzuciłam się na jedzenie. Zjadłam tylko kanapkę z humusem i dwie kosteczki sera. W domu zjadłam kolację i nawet nie miałam ochoty na słone przekąski typu chipsy , słone orzeszki… Najlepsze jest to że w trakcie imprezy nie miałam myśli nie rusze tego , nie dotykaj tego . Nawet nie myślałam o jedzeniu. W głowie panował przyjemny spokój . Zawsze było tak że tylko czekałam na moment kiedy mogę się rzucić się na jedzenie . Nawet nie mogłam się skupić wtedy na rozmowie. Wyłączam się z dyskusji . W mojej głowie było tylko jedzenie ……

            Luty 13, 2017 at 12:51 pm
  • abakercja

    moim zdaniem można wyjść na zawsze. jak najbardziej. aczkolwiek można nie. czasami może się zdarzyć, że po wielu, wielu latach wszystko zacznie się od nowa. myślę, że nie ma na to jednej odpowiedzi i że nikt nie może dać gwarancji. myślę też, że nie ma sensu nadmiernie wybiegać w przyszłość i zastanawiać się, co będzie, jak będzie. lepiej skupić się na tym, co jest teraz.

    Luty 19, 2017 at 11:16 am
  • SM

    Ostatnio zainteresowałam się kwestią jedzenia i ruchu…
    Zrobiłam sobie 3 dniówkę oczyszczającą – zwał jak zwał – nie jadła 4,5 dnia (od czwartku do poniedziałku popołudnia) i nie czułam się głodna, dopiero spotkałam się na obiedzie po pracy 5tego dnia z kolegą i zjadłam porcję szpinaku z czosnkiem i nadal nie czułam się głodna…

    dodam że moja waga przez 3 dni stała waga, ruszyła dopiero w niedzielę – o 0,5 kg, w poniedziałek kolejne 0,5 a po szpinaku znowu +1 😀
    dodam że w tym czasie chodziłam na siłownie, do sauny, na spacery – średnio 5-7km dziennie…

    teraz jem 1 posiłek dziennie – waga stoi – przy dość aktywnym trybie życia – albo mi sie tylko tak wydaje 🙁

    spacerek 5-7km dziennie – siłownia – bieżnia ok 50min – 5-10 min rozgrzewka – 7km/h, po cyklu ćwiczeń 45min 6km/h
    ćwiczenia:
    – mięśnie przywodzące nóg – 10kg seria 50 powtórzeń
    – mięśnie odwodzące nóg – 2x seria 50 powtórzeń (w sumie 100)
    – kręgosłup – dźwiganie obciążenia 10kg – seria 50 powtórzeń
    – barki, ramiona, kręgosłup – 10kg – seria 50 powtórzeń
    – brzuszki ze wspomaganiem – 10 serii po 10 powtórzeń
    – dodatkowe ćwiczenie na mięśnie brzucha – coś jak przyciąganie ciężarów – 10kg 2x seria 50 powtórzeń (nie wiem jak dokładniej opisać)
    – po ćwiczeniach zazwyczaj 15-20 min w saunie – ok 70-90 st

    pytanie czy moje zaburzenia łaknienia – to że nie jestem głodna, jem bo ‚mam zachciankę, bo mi się nudzi’ lub coś podobnego to już jest coś co powinno mnie zaniepokoić?

    Luty 19, 2017 at 10:57 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Tak słońce, powinnaś się niepokoić, bo zaraz wszystko pęknie i zaczniesz niepohamowanie rzucać się na jedzenie i będzie gigantyczne jojo. Mogę się założyć o każde pieniądze, że tak będzie. Ciało nie jest głupie i nie pozwoli Ci się po prostu zagłodzić.
      Jak najszybciej zacznij jeść kochana. Bo teraz zwalniasz sobie metabolizm (nawet na długi czas) i szykujesz katastrofę.

      Luty 20, 2017 at 7:33 am

Skomentuj

INSTAGRAM