Perfekcjonizm

– A teraz proszę powiedzieć nam, jakie są Pani mocne strony? – zapytał zdenerwowaną kandydatkę, mężczyzna w krawacie.
– Ja przede wszystkim jestem perfekcjonistką – oznajmiła z dumą i strachem, czy aby nie za bardzo się chwali.

Taaa, perfekcjonizm jako najbardziej pożądana cecha przyszłego pracownika.

A ja Ci powiem, że na mojej rozmowie kwalifikacyjnej byłby to ostateczny strzał w kolano.
Przez mój mentoring, kurs i skrzynkę mailową (wilczoglodna@gmail.com) przewinęły się całe rzesze wykończonych sobą perfekcjonistek. Widziałam więc, co to oznacza w praktyce i absolutnie tego nie kupuję. Sama przez lata byłam jedną z nich i wiem, jak niszczy to życie; ogranicza i dusi, jak zabija wszystko co mogłoby być piękne i dobre. A my naiwnie mylimy go z dokładnością, sumiennością i zaangażowaniem. Gruba pomyłka.

Bo perfekcjonizm to życiowy paraliż, to stanie w blokach jeszcze długo po wystrzale na start. To brak decyzji, ponieważ żadna nie wydaje się dostatecznie dobra – perfekcyjna. To czekanie z działaniem w nieskończoność, aż wszystkie gwiazdy nie ułożą się w pomyślną konfigurację. A jak się już ułożą, to jeszcze wiatry muszą wiać sprzyjające, a jak wiatry będą sprzyjające, to jeszcze sto innych warunków ma być spełnionych. Tymczasem Twój statek gnije w porcie, zeżre go rdza i oplotą wodorosty. Nigdy nie wypłyniesz, nie odkryjesz nowych lądów i nie nauczysz się żeglować. Nie dowiesz się co to wiatr – ani ten sprzyjający, ani ten przeciwny. Przeminiesz czekając, bo brak decyzji to także decyzja.

Perfekcjonizm to oberwana tapeta zwisająca latami z braku lepszej, perfekcyjnej. To nienauczone języki – Zacznę tylko wtedy, gdy będę miała całą godzinę dziennie na powtarzanie słówek. A jak już zacznę i się pomylę w jednym zdaniu, to na tym zakończę, przekonana, że jestem idiotką.
To zaniedbane zdrowie – Wezmę się za siebie gdy już znajdę perfekcyjną dietę i plan ćwiczeń.
To pisanie, komponowanie, malowanie do szuflady – Pokażę światu moje dzieła, gdy będą idealne. (Czyli znajdą je po Twojej śmierci.)
To stanie w rozkroku pomiędzy „chcę”, a „nie mogę”.

Perfekcjonizm to zaburzenia odżywiania – tak skrupulatnie trzymamy się diety 1000 kcal, ważąc, mierząc i licząc kalorie, że nasze ciało zmusza nas do objadania się, by przeżyć.
To wieczne niezadowolenie ze swojego wyglądu, nawet jeżeli wyglądam jak milion dolarów.
I wieczne niezadowolenie z wagi, nawet jeżeli wyglądam już jak śmierć.
Krytyka, pogarda, kwaśna mina.

Ale wiesz co się za tym wszystkim kryje?
Czysty strach – że nie jestem wystarczająco dobra, mądra, wartościowa, utalentowana, że nie potrafię i nie zasługuję. I że jak tylko spróbuję, to to wszystko wyjdzie na jaw. Cały świat zobaczy jaka jestem beznadziejna i będą się ze mnie śmiać, śmiać i śmiać.
Ale najgorsze jest to, że zobaczę to ja sama – przekonam się, że wszystko co o sobie w głębi duszy myślę, to niestety prawda.
Do tego za wszelką cenę nie można dopuścić! A więc będę trwać w zawieszeniu, bez porażki i bez sukcesu.

A ja Ci powiem, kochana, że jesteś wystarczająco dobra, mądra, wartościowa i utalentowana, że potrafisz i ZASŁUGUJESZ. Decyzja to tylko próba, jej brak to porażka.
Zrób po prostu pierwszy krok – teraz. Przecież nie musisz dzisiaj skończyć swojego przedsięwzięcia, wystarczy, że zaczniesz.
Daj sobie przyzwolenie na błędy. Każdy mistrz był kiedyś początkującym. Każdy wirtuoz skrzypiec rzępolił kiedyś tak, że uszy więdły.
Błędy są częścią procesu uczenia, stawania się tym, kim od zawsze miałaś być. One nie określają Ciebie jako osoby. Ciebie określa zdolność do podniesienia się po nich i kontynuowania tego co robisz. Wszystkie gwiazdy ułożą się na Twoją korzyść, gdy tylko zaczniesz działać, nie odwrotnie. Spróbuj i daj znać jak poszło.

*

Przeczytaj inspirującą historię Kasi D, która zrobiła jeden maleńki krok i wszystko natychmiast wskoczyło na swoje miejsce jak puzzle. Kasia po dwudziestu latach, wyszła z bulimii w kilka dni: Anioł

*

Kochana, myślę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie, zapraszam Cię więc na indywidualny mentoring ze mną 1 na 1. Więcej informacji tutaj: mentoring
Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina

Zobacz także pierwszą lekcję kursu online: Lekcja 0

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2017-10-17T09:20:05+00:00 17 Październik, 2017|Kategoria: Psychologiczna rozkminka|Tagi: , , |

13 komentarzy

  1. Iwona Październik 17, 2017 w 11:19 am- Odpowiedz

    Idealnie w punkt! Wczoraj rozmawiałam o tym na spotkaniu terapeutyczny… nic nie wydaje mi się wystarczająco dobre…albo idealnie, albo wcale.
    Dzięki za ten wpis, mam nadzieję, że poukładam to sobie w głowie 🙂

  2. Konstancja Październik 17, 2017 w 8:04 pm- Odpowiedz

    Prawda, prawda i jeszcze raz prawda! Od (w tym momencie chciałam zajrzeć na blog i sprawdzić, kiedy opublikowałam ostatni post, żeby nie rzucać liczbami ot tak, ale się powstrzymałam, bo jakie znaczenie ma dokładność w tym kontekście?) no więc od pół roku zabieram się za napisanie posta na moim blogu, a jako, że „musi” być idealny, musiałabym poświęcić mu ze 2 dni, a tyle czasu nie mam. I tak to odkładam i odkładam… Podobnie z jakimiś drobnymi sprawami typu sprzątanie, pranie, gotowanie – albo wszystko na raz i tak jako sobie zaplanowałam albo wcale. I zwykle wcale. Za to jak już podejmę próbę i cos pójdzie nie tak, kompletnie się zniechęcam. Tak samo z jedzeniem – albo zjem wszystko albo nic, albo zdrowo/wpół zdrowo (jeśli tak zaplanowałam) albo żadnego posiłku tylko same śmiecie. I właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie, że już wciskam w siebie winogrona, a „muszę” jeszcze zjeść banana, bo tyle sobie przygotowałam i… odkłam to teraz! Choremu perfekcjonizmowi trzeba powiedzieć NIE 🙂

  3. Wiktoria Październik 17, 2017 w 8:22 pm- Odpowiedz

    Dreszcze mnie przeszły jak czytałam, poczułam jakbyś wyjęła całą mnie i wszystkie moje myśli i opisała je w tym poście. Dziękuję Ci za to, to w pewien sposób budujące w tym całym tragiźmie, bo świadomość, że na własne życzenie martuje sobie życie jest tragizmem. Lecz ten post pokazał mi, że to wszystko nie jest tylko moim wymysłem, że to choroba, że nie jestem sama w tej chorobie, i, że ,mogę to pokonać.
    Dziękuję.

    • Wilczo Glodna Październik 20, 2017 w 2:17 pm- Odpowiedz

      :*

  4. Ola Październik 19, 2017 w 10:59 am- Odpowiedz

    I jestem, tu przynajnowszym wpisie <3 przeczytałam całego bloga (nagroda Nobla to by było za mało za niego), pożyczyłam pieniądze – zapisałam się na kurs on – line (pożyczka to też dla mnie pewien rodzaj dorosłej decyzji, biorę to w swoje ręce, bo chcę żyć normalnie!). Anula, nie wiem jak Ci dziękować – uratowałaś mi życie… <3 Mając Twoją wiedzę i doświadczenie, nie odpuszczę nigdy w życiu 🙂

    • Wilczo Glodna Październik 20, 2017 w 1:53 pm- Odpowiedz

      Dziękuję kochana! Powodzenia!!!

  5. Ania N. Październik 19, 2017 w 3:52 pm- Odpowiedz

    Cześć Aniu, dziewczyny 🙂
    A ja mam taki problem, może ktoś jest w stanie mi powiedzieć, co robię źle.
    Jem zdrowo na co dzień, nawet słodycze mnie nie kuszą, jem do syta, aż się najem.
    Moim problemem jest jedzenie zdrowych produktów bez opamiętania, mam takie dwa – krem kokosowy i orzechy. Ile mam w domu, tyle zjem (zawsze całość, czasem po wielkich walkach ze sobą wystarczam mi na 2-3dni).
    krem kokosowy potrafię wciągnąć cały słoik (300g) jednego dnia = 1800 kcal, ze sam krem.
    Orzechy też są mega kaloryczne, zwykle kupuję 150g =900-1000 kcal, dodatkowych.
    Przez te swoje nadwyżki, nie mogę ani trochę schudnąć, a wręcz mam wrażenie że przytyłam (nie ważę się).
    Co robić?

    • Wilczo Glodna Październik 19, 2017 w 7:43 pm- Odpowiedz

      A jesz tłuszcz? Nie ograniczasz?

  6. Joanna Październik 19, 2017 w 8:06 pm- Odpowiedz

    Zapewne brakuje Ci zdrowych tłuszczy w diecie.

  7. Ania N. Październik 20, 2017 w 9:27 am- Odpowiedz

    Właśnie kurczę jem tego tłuszczu sporo. Każdego dnia w granicach 100g, wiem ponieważ prowadzę dziennik posiłków na stronce potreningu.pl.
    A mimo wszystko nie potrafię się oprzeć jak coś takiego tłuściutkiego mam w domu. Zjadam od razu całą paczkę, całe opakowanie.
    Nie wiem jakie tu będzie rozwiązanie?
    Nie kupować rzeczy, których nie potrafię zjeść w rozsądnej ilości?
    Wiem, że Ty Aniu miałaś kiedyś tak z masłem orzechowym 🙂 Jakie znalazłaś rozwiązanie? Nie kupujesz? kupujesz małe opakowanka?
    u mnie króluje krem kokosowy (to głównie tłuszcz i troszkę węgli i trochę białka) i bogate w tłuszcz orzechy brazylijskie. Zaczynam jeść i nie przestaję, aż zjem wszystko, a to nie jest zdrowe podejście.

    • kociaq Październik 20, 2017 w 11:34 am- Odpowiedz

      W sklepach typu Żabka/ Fresh są dostępne orzechy pistacjowe/laskowe/ziemne w takich opagowaniach po 30 g, jakoś po 2 zł. Może po prostu raz na czas kupuj coś takiego, albo paczkę sezamków dobrej jakości? Pamiętając, żeby idąc do sklepu wziąć TYLKO te 2 zł :):). Przyznam, że kiedy wychodziłam z anoreksji to też rzucałam się jak głupia na masło orzechowe, które teraz…wydaje mi się paskudne.

    • Wilczo Glodna Październik 20, 2017 w 1:48 pm- Odpowiedz

      Miałam tak z masłem? Nie pamiętam, hmmm. Raczej nigdy nie przepadałam, ale Ok może był jakiś epizod i tak napisałam, nie wiem. Napisz mi kochana co jesz na maila i zobaczymy: wilczoglodna@gmail.com

  8. Asia Październik 25, 2017 w 6:21 pm- Odpowiedz

    Kurna wafel, perfekcjonizm,za przeproszeniem! Albo wszystko albo nic, albo się nauczę do szkoły na wszystko na 5, posprzątam, pocwiczę i zjem zdrowe posiłki, albo nic- lezenie w łóżku i marnowanie czasu, ehhh.. tak bardzo ja, albo czarne albo białe wybory nic pomiędzy

Zostaw komentarz