Pensas gravibus [łac.], potocznie: gruba rozkmina

To choroba charakteryzująca się zbyt intensywnym myśleniem i rozkminianiem wszystkiego, do tego stopnia, że nie można podjąć żadnej decyzji, a każdy wybór obwarowany jest dziesięcioma wykluczającymi go opcjami. To zamęczanie się myślami, czasami na śmierć.

Przyczyny

Postępująca dorosłość oraz idąca wraz z nią adaptacja podawanego nam z pokolenia na pokolenie wzorca, że trzeba ręcznie sterować swoim doświadczeniem życia, trzeba się martwić o przyszłość i roztrząsać przeszłość.
Wrastamy w przekonanie, że jeżeli nie będziemy tego robić, zapewne wylądujemy pod mostem lub stanie się coś złego. Nie ufamy swojej intuicji, ciału i życiu w ogóle.

Bezpośrednią przyczyną schorzenia jest nasz stosunek do przelatujących przez głowę myśli. Zamiast dać im minąć – do czego zostały stworzone – łapiemy się ich, miętosimy tysiąc razy, nadajemy im wielkie znaczenie i zaczynamy się ich bać, tak jakby mogły nam coś zrobić.

Przebieg

Zainfekowanie zazwyczaj zaczyna się w wieku kilku lat. Jego ofiara przestaje po prostu żyć bez oceniania swoich nastrojów i działań. W miejsce beztroskiego: „Teraz płaczę, bo mi smutno” pojawia się: „Ojej, trochę wstyd tak płakać, bo ludzie patrzą”. Zamiast: „Cieszę się, bo mi wesoło” przychodzi: „To zbyt piękne, żeby było prawdziwe. Ciekawe jaką pułapkę szykuje na mnie los”.

Zakażony zaczyna przykładać większą wagę do tych myśli, niż do życia samego w sobie i zaczyna przebywać coraz więcej we własnej głowie. Wtedy odkrywa, że świat jest pełen „problemów”, które trzeba „rozwiązać”, a nie po prostu mijających doświadczeń. Osobie z grubą rozkminą wydaje się, że świat leży na jej barkach i że to od niej zależy, czy będzie dalej się kręcił. Pod ciężarem tej odpowiedzialność jednostka zostaje przygnieciona ku ziemi i już do końca życia ogląda świat z tej ograniczonej perspektywy.

Ostre formy przebiegu

Wszelkie nawyki i nałogi. Powstają one jako próby ulżenia sobie w bólu spowodowanym przygniatającymi myślami i „zrobienia coś z nimi”. To próba powrotu do błogiego stanu wyjściowego – niemyślenia. Umysł skupionego na swojej nawykowej czynności, na krótką chwilę zatrzymuje się i uwalnia.

Później jednak sama ta czynność przekształca się w problem. Jej podtrzymywanie odbywa się także poprzez myśli, które zaprogramowany w ten sposób mózg, bezrefleksyjnie produkuje. Jako że cierpiący na grubą rozkminę, od lat nauczony jest brać na serio filmowe produkcje swojej głowy, podąża za nimi jak po sznurku, zamiast zignorować je jako przemijające twory.

Jedną z ich form są zaburzenia odżywiania. Występują one wtedy, kiedy to chory na pensas gravibus, miesza się intelektualnie w naturalne procesy organizmu, próbując nimi sterować. (A jakże! Przecież organizm bez Fitatu sobie nie poradzi!) To oczywiście uruchamia mechanizmy obronne ciała i zaczyna się z góry przegrana wojna. Tak drodzy państwo, ofiara tego wirusa walczy z WŁASNYM ciałem – do tego stopnia wyżera on zdrowy rozsądek.

Skutki

Skutki schorzenia są bardzo rozległe i ich opis można znaleźć w tomie pod tytułem „Historia ludzkości”. Dość powiedzieć, że wahają się od nieszczęśliwego życia personalnego: przemoc, złamane małżeństwa, niechciane nawyki (picie, palenie, zaburzenia odżywiania, wydzieranie się na partnera), zaburzenia psychiczne, samobójstwa itd. – po nieszczęścia na skalę globalną: wojny, wyzysk, zniszczenie planety.

Leczenie

Leczenie pensas gravibus – niezależnie w jakiej formie ona występuje – sprowadza się do zrozumienia istoty tej choroby. Osobnik, który przejrzy na oczy i zobaczy, że jego wszystkie tak zwane „problemy” wynikają właśnie z przywiązywania zbyt dużej wagi do swoich myśli,  uwalnia się z koła wiecznego cierpienia.
Wtedy na tapecie zostają tylko wydarzenia, na które trzeba (lub nie) zareagować. „Problemy” jako takie, znikają.

Najszybszym i najskuteczniejszym antidotum na tę truciznę, jest powrót do „tu i teraz”. On natychmiast wyciąga każdego chorego z własnej głowy i zanurza w strumieniu życia.

Zapadalność i uleczalność

Jest to najbardziej powszechna i najbardziej niebezpieczna oraz bolesna choroba ludzkości. Zapada na nią bezpowrotnie około 99.99999999999999% populacji.
W ostatnich latach, na szczęście, odnotowuje się coraz więcej wyleczeń. Przyczynia się do tego wolny obieg informacji w postaci książek, blogów i filmików osób, które zdołały wyrwać się ze szponów schorzenia. Jedna wolna osoba może przyczynić się do wzrostu świadomości u wielu innych i ilość wyleczeń wzrasta geometrycznie.

Prognozy

Ten kto szuka rozwiązania i patrzy za nim we właściwym kierunku, prędzej czy później je zobaczy. Wyleczenie następuje albo stopniowo, albo nagle w jednym momencie „aha”.
Może on wyglądać tak: Ojej, to co czuję, tylko moje myśli, a nie zły świat (jedzenie, partner, korek drogowy, politycy, pogoda)! To idzie wszystko ze środka na zewnątrz, a nie odwrotnie!
Uleczenie zazwyczaj jest trwałe, bo ciężko od-zobaczyć, coś co się raz zobaczy.

Korzyści z uleczenia

Absolutna wolność.

*