Dawno nie było artykułu z kategorii dla bliskich, a więc czas to zmienić.
Co robić, gdy ewidentnie masz w domu Wilczycę, a sytuacja wygląda tak jak opisana w liście?

Dzień dobry.

Mam problem. Moja przyjaciółka głodzi się, a jeśli już coś je, to idzie to zwrócić . Po jedzeniu mówi że „nie może tego trzymać w sobie, bo jest to obrzydliwe” i idzie do łazienki.
Kiedy zapytałam dlaczego tak postępuje odpowiedziała, że jest to jej styl życia i że chce być idealna, szczupła i że to jest prosty sposób na to by to osiągnąć. Nie ma się co martwić.
Próbuję jej pomóc, przemówić do rozumu, ale ona myśli, że jest to dobre, a ja przesadzam i jest to jej życie i wie co robi.

Czytałam na Pani blogu co robić i staram się postępować według wskazówek – nie denerwuję się, staram zrozumieć , pomóc , wspierać. Jednak ona mówi mi coraz mniej i coraz bardziej się zamyka. Zaczyna mieć objawy bulimii i odczuwać jej skutki.
Co robić?

Przyjaciółka

Takich listów czytałam już setki. I w nich zawsze to samo pytanie: Jak uświadomić osobie, która nie widzi problemu, że ten problem ma?
Jak przebić się przez ten mur typu: „Oj coś Ty, nie przesadzaj! Nic mi nie jest”, krzyku, albo co gorsza, obojętności i wzruszenia ramionami.

Mam na to sposób trzystopniowy. Zaczynamy od pierwszego. Jeżeli nie zadziała, przechodzimy do drugiego. Jeżeli i to zawiedzie, do trzeciego.

1. Porozmawiaj

Tak wiem, rozmów było tysiące, ale teraz zrób to w trochę inny sposób.

Kilka zasad takiej rozmowy:

– Nie krzycz. Mów spokojnie. Chcesz coś zakomunikować tak by dotarło, a nie zrobić konkurs na moc strun głosowych.

– Nie pouczaj, nie dawaj dobrych rad. Nie masz pojęcia co to znaczy mieć zaburzenia odżywiania. (I chwała Bogu) Rada typu: „Po prostu nie jedz tyle” jest g. warta. I to mimo, że brzmi całkiem logicznie. Zaufaj mi. Gdyby to było takie proste, nie byłoby alkoholików, narkomanów i bulimiczek też nie.

– Mów tylko o swoich obserwacjach i uczuciach. Nie baw się w czytanie w myślach, ani w psychologa: Robisz to, by zwrócić na siebie uwagę. Albo: Chcesz siebie w ten sposób ukarać.
A skąd wiesz?
Skup się na obiektywnych faktach i tym jak to na ciebie wpływa: Boli mnie, kiedy widzę że nic nie jesz, a potem się objadasz.

– Nie generalizuj: Bo Ty nigdy, bo ty zawsze…

– Nie szantażuj, nie obrażaj, nie oskarżaj.

Generalnie jak z jajkiem, ale na Boga, wyraź to, co leży Ci na sercu. Daj się usłyszeć.
Trudne? Tak, bardzo, ale masz inne wyjście?

I po ostanie, a raczej powinnam powiedzieć „po pierwsze”, zrozum jak powstają i nakręcają się zaburzenia odżywiania. To kluczowe.
Przeczytaj te posty w kolejności:

Jak powstaje błędne koło:

Gadzi i Profesor 
Jak przemówić sobie do rozumu. 
Gadzi bachor 
Wilki Pawłowa 

Czym jest i NIE jest bulimia i dlaczego psycholog nie pomoże: Objawy

Jak wyjść z błędnego koła:

Waga idealna 
Pseudojedzenie 
Kalorie i odchudzanie
Ile jedzą normalni ludzie
Eksperyment głodowy w Minnesocie

Jak powstaje bulimia

Jeżeli to nie działa, a każda rozmowa kończy się krzykiem, płaczem i rozpierduchą…

2. Napisz list

To pośrednia forma wypowiedzi, w którą nie wtargną nagle trzaskające drzwi.
Włóż w niego całe swoje serce i miłość. Tak jak powyżej; nie oskarżaj, nie wymądrzaj się, nie staraj się wiedzieć lepiej.
Napisz po prostu co czujesz widząc jak ukochana osoba się zabija, zaoferuj swoją pomoc, poleć jej mojego bloga, opowiedz tego czego się nauczyłaś (nauczyłeś) z moich postów; że to uzależnienie, że można z tego wyjść, że przyczyną objadania się jest dieta, a nie kuku na muniu.

Wsuń ten list do jej torebki, zanim wyjdzie do pracy. Niech znajdzie go i przeczyta, gdy będzie sama.

Jeżeli to nie zadziała, a Ty masz w sobie determinację, żeby obudzić tę śpiącą królewnę, zrób kolejny krok:

3. Interwencja

Widziałaś może serial Breaking Bad? Jest tam taka scena, gdzie rodzina Waltera White’a gromadzi się w salonie, po to by przekonać go do podjęcia chemioterapii.
Każdy opowiada o tym jak bardzo go kocha i jak ważne dla nich jest, by Walter zawalczył o swoje zdrowie.

To jest właśnie klasyczna interwencja.
Przeprowadza się ją po to, aby uświadomić chorej/uzależnionej osobie jak bardzo poważny jest jej problem oraz zaoferować jej pomoc.

Jak ją przeprowadzić?

1. Zbierz grupę przyjaciół i bliskich uzależnionej osoby. To musi być jej najbliższe, zaufane grono, które także widzi co się dzieje i martwi się o nią.

2. Przemyśl to co zamierzasz powiedzieć. Możesz to zapisać na kartce. I tutaj znowu: mów tylko o swoich emocjach, odczuciach i lęku o tę osobę. Nie baw się we wszechwiedzącego boga znającego i jej myśli i odpowiedzi na wszystkie pytania.

3. Zaproponuj ścieżkę rozwiązania problemu.
Tutaj sprawa jest trudniejsza niż w przypadku, powiedzmy, osoby uzależnionej od narkotyków, która musi iść na odwyk.
Jak wiesz, nie można pójść na odwyk od jedzenia, wręcz przeciwnie – trzeba zacząć jeść. Możecie zrobić to razem, w domu, we własnej kuchni. Świadomy parter, przyjaciółka czy rodzic to ogromna pomoc w nauce odpowiedniego jedzenia; bez ucinania kalorii i restrykcji (znowu odsyłam do powyższych postów).

4. Poinformuj jakie będą konsekwencje nie podjęcia żadnych kroków ku rozwiązaniu problemu: utrata zaufania, konieczność rozstania się, ograniczenie kontaktów?
Niestety czasami szokowa terapia jest konieczna. Po drugie zaś; musisz myśleć też o sobie i swoim zdrowiu psychicznym.

Przeprowadź interwencje w spokoju. Dobrym pomysłem jest właśnie ustanowienie „mówiącego totemu”. Może być, tak jak w Braking Bad, poduszka, maskota lub cokolwiek innego. Tylko ten, kto ma ją w swoich rękach, ma głos.
Na koniec daj mu go także samej Wilczycy.

Konsekwentnie egzekwuj ustalenia powzięte podczas interwencji. To jest raczej jednorazowe wydarzenie, więc zadbaj o to, aby było skuteczne.

Polecam skonsultować się z terapeutą uzależnień, albo psychologiem, który pomoże Ci przeprowadzić to niełatwe przedsięwzięcie. Jeżeli nie masz takiej możliwości, poczytaj o tym w necie, przejrzyj fora i poradniki psychologiczne.

A co jeżeli i to nie da żadnych rezultatów?
Wtedy decyzja należy do Ciebie; podtrzymać relację, uciąć ją, udawać że się niczego nie widzi?
Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Nie mogę powiedzieć Ci co zrobić.

W swoim zaślepieniu, gdy ja byłam w bulimii, spotkałam się ze wszystkimi typami reakcji. Niektórzy ludzie odsunęli się ode mnie, od niektórych odsunęłam się sama, bo przeszkadzali mi w żarciu, niektórzy ogłuchli i oślepli na mój dramat.
Nikt jednak nie próbował mną potrząsnąć.

Co Ty zrobisz?
Mam nadzieję, że nie będziesz musiała (musiał) mierzyć się z tym dylematem.
Mam nadzieję, że ona zrozumie i zawalczy o siebie.