kalorie

Jak jeść normalnie? Odchudzanie i kalorie

W ostatnim poście pisałam o tym jak jadzenie przetworzone przyczynia się  bulimii i objadania się. Przeczytaj TU.
(O innych aspektach uzależnienia pisałam tu)
Namawiam więc do jedzenia naturalnego, jako źródła wszystkich niezbędnych substancji odżywczych.

Dzisiaj na warsztat bierzemy kalorie i odchudzanie.

Na początku muszę jeszcze sprostować jedna sprawę (bo zaburzony mózg wilczycy zaraz wywróci całą ideę na nicę)
Już dostałam taki komentarz: Jedzenie nieprzetworzone kojarzy mi się z dietą i odmawianiem sobie wszystkiego!
No dobrze, to wróćmy na chwilę do podstaw: Co to jest jedzenie nieprzetworzone?

W mojej książce „To nie jest dieta” pisałam o nim tak:
Wyobraź sobie, że idziesz na zakupy spożywcze ze swoją praprababcią, która magicznie przeniosła się w czasie i jest teraz w tym samym wieku co ty. Kupujesz tylko to co ona zna: chleb, warzywa, twaróg, jaja. Fluorescencyjne żelki? Nieee
Taki sobie wytrych, który upraszcza całą sprawę.

Jednak w żadnym miejscu nie powiedziałam, że ma być to jedzenie tylko super zdrowe, dietetyczne czy niesmaczne!
Jedzenie nieprzetworzone to także:
Truskawki ze śmietaną (nie jogurtem 0%)
Gołąbki z sosem pomidorowym,
Kotlet schabowy z ziemniakami i kapustą kiszoną,
Jajecznica na boczku,
Pajda pełnoziarnistego chleba na zakwasie z masłem,
Żurek z jajkiem.

Nie są to rzeczy super zdrowe, ale są nieprzetworzone.
To tylko taki przykład i proszę nie wyciągnij wniosków, że promuję schaboszczaka.

Uwaga, obróbkę termiczna to też przetwarzanie jedzenia, ale to jest ok. Ludzie robią tak od tysięcy lat i nikt Ci nie każe jeść teraz tylko i wyłącznie surowego. Termin „jedzenie przetworzone” rezerwuję dla jedzenia wyprodukowanego w fabryce, z użyciem chemii i innych „pyszności”.

Jedzenie nieprzetworzone ≠ jedzenie dietetyczne

Mam nadzieję, że to jasne.
Dobra, przejdźmy dalej:

Co z tym chudnięciem?

Pisałam już, że aby schudnąć trzeba wziąć pod uwagę dwie rzeczy:
Twoja idealna, genetycznie przypisana Ci waga.
Nie ma sensu próbować zejść poniżej niej, bo to się po prostu nie uda. Z naturą nikt jeszcze nie wygrał. Można ewentualnie wzmocnić swoją sylwetkę, co optycznie poprawi jej wygląd. Wtedy będziesz zdrową i silną kobietą, a nie zdesperowanym, zagłodzonym wrakiem człowieka.
Jedzenie naturalne – jeżeli będziesz je jeść, ciało nie będzie się non stop domagać więcej jedzenia.
Będzie miało i energię i potrzebne składniki odżywcze. Znikną napady, a życie stanie się prostsze.

Więc jeżeli nie wiesz jaka jest Twoja idealna waga, zacznij odżywiać się jedzeniem nieprzetworzonym, a już niedługo się do niej „dokopiesz”.

A co z kaloriami? Jak wyliczyć ich odpowiednią dla siebie ilość?

Tu muszę zaznaczyć, że nie jestem fanką kalorii jako takich. Ludzie przez setki tysięcy lat radzili sobie bez nich i nie tyli.
Tak jak pisałam, nasze ciało ma w sobie cudowny mechanizm regulacji: głód – sytość, którego nie da się ani zepsuć, ani oszukać (pseudojedzeniem np.)
Ale wiem też, że na początku drogi wychodzenia z ED jest się tak totalnie skołowanym, tak bardzo straciło się kontakt z własnym ciałem, że czasami warto zacząć od policzenia ile się je.
Nie raz przerabiałam to z podopiecznymi, które były święcie przekonane, że jedzą odpowiednio, a po obliczeniu okazywało się, że lądują 800 kcal poniżej zapotrzebowania.

Możesz to wyliczyć szybko na kalkulatorze internetowym: przykład 1, przykład 2
Zobaczmy jak to wygląda u mnie:

Mam 162 cm, 55 kg, 33 lata (dżizas jak to leci)
Tryb życia umiarkowanie aktywny – 4 razy w tygodniu godzina fitnessu (pilates, sztangi, trampolinki etc)
praca siedząca – spory WYSIŁEK intelektualny (halo uczennico, studentko, księgowo, lekarko!)
środek transportu: rower.

Poniżej zamieszczam screeny swoich wyliczeń. Użyję dwóch różnych kalkulatorów, żeby pokazać Ci, że wyniki mniej więcej się pokrywają:

kalorie

kalorie

 

Czyli potrzebuję jeść dziennie około 2130 kcal żeby utrzymać swoją wagę.

I tyle jem.
Skąd to wiem? Bo ani nie tyję, ani nie chudnę.
Czy liczę kalorie? Absolutnie nie. Moje mądre ciało samo je liczy. Mówi tak: jemy jemy jemy, STOP! Za kilka godzin znowu: jemy, jemy, jemy, STOP! Po kolacji zaś: STOP! Na dzisiaj dziękujemy, do jutra, pa.
Nawet jeżeli zjem za dużo jednego dnia (impreza), to sama z siebie zjem mniej następnego.

Przykład z ostatnich dni: Obecnie podróżuję po Azji. Wczoraj, o 17.00, poszliśmy z T. do meksykańskiej restauracji (tak, mamy już dosyć ryżu) w Sajgonie i dostaliśmy tam gigantyczną porcję kalorycznego jedzenia.
Przejedliśmy się nim oboje. Normalnym ludziom CZASAMI się to zdarza. (Z emfazą na „czasami”)
I co się stało? Już nic więcej nie zjedliśmy tego dnia, bo nie byliśmy w stanie.
Nawet teraz, rano, dalej nie jestem jakoś głodna. Moje ciało wie dokładnie, że dostało nadwyżkę kalorii i nie upomina się o kolejne. Ono ma swoją mądrość, którą jeszcze kilka lat temu bym zignorowała, lecąc do toalety, biorąc leki przeczyszczające, czy ćwicząc. A tu zupełnie nie ma takiej potrzeby! Wszystko reguluje się samo.
(Pamiętaj, że ja jestem 3 lata po ED. Nie potraktuj więc tego jako zachęty do objadania się. – Sorka, muszę dodawać takie oczywiste rzeczy, bo potem są pytania.)

Ok, a co się stanie jak zacznę jeść DODATKOWO, na to co już jem, jednego pączka dziennie codziennie?
Powiedzmy, że taki pączek to 400 kcal. Może trochę przesadzam, ale wyobraźmy sobie, że jest duży i z lukrem.
No pewnie przytyję.
Ile? 5 kg? 10 kg? Kto zgadnie?

kaloriekalorie

Przytyję aż 25 kg! Nie wiem w jakim czasie i nie mam zamiaru tego sprawdzać, ale prędzej czy później dobiję do wagi 80 kg!
A przecież nie zaczęłam się obżerać. Jem tylko jednego pączka więcej. Dlaczego?

Z dziennika pokładowego

Wyobraźmy sobie, że nasze ciało to przepiękny żaglowiec. Łapie pomyślny wiatr i płynie przez życie.
Nasz świadomy mózg, to jego kapitan. On decyduje do którego portu popłynąć:
Pójść na medycynę, czy na architekturę? Poślubić Jacka czy Michała? A może żadnego z nich? Zjeść batona czy kanapkę? Przejść na dietę eliminacyjną, czy po prostu zacząć się lepiej odżywiać?
Kapitan trzyma stery, ale nie ma wpływu na wszystko – na przykład na pogodę (okoliczności), na to jaki statek mu się dostał (ciało), na niezapowiedziane awarie (choroby).
Nie ma także wpływu na energię jaką jego łódź zużywa, by poruszać się do przodu. Nie może powiedzieć: Od dzisiaj zasuwasz na jednym żaglu – 1000 kcal ci starczy, nie marudź.

Mój statek płynie teraz po spokojnych wodach na kursie 55 kg.
Patrzę więc na radar (kalkulator kalorii) jakie współrzędne ma mój kurs? 2130 kalorii uzyskane z pełnowartościowego jedzenia!
Ok! Cudownie!

– Hmmm, a co jeżeli wprowadzę współrzędne 2520 kalorii (pączek)? Na którą wagę zaczniemy płynąć?
– Na wagę 80 kg, Pani Kapitan! Ale nie płyńmy tam, bo to zbyt daleko od naszego macierzystego portu (idealnej wagi).
Tam, na tej wyspie rozmiaru XL zaczynają się problemy ze stawami, poziomem cukru, zajściem w ciążę. To nie jest dobre dla nas miejsce.
– No dobrze, trzymam więc kurs o współrzędnych 2130 kcal. Cała naprzód!

– A tak z ciekawości, moje drogie ciało, co się stanie jeżeli wprowadzę współrzędne 1800 kcal?
To dane od dietetyka, wszystkie wartości odżywcze zachowane, jedzenie pyszne i zdrowe, wygląda to na rozsądny kurs. Gdzie wtedy dopłynę?

– Pani Kapitan… na mieliznę…

kaloriekalorie

Weźmiemy kurs na 34 kg! To oznacza dla ciała śmierć  co jest dość logiczne.

Ty jesteś kapitanem, ale ja nigdy, przenigdy, nie pozwolę Ci tam płynąć. Nie pozwolę Ci roztrzaskać się na wyspie Kościstej. Na niej nie ma żadnego życia, to przystanek na którym się wysiada – dosłownie. Wysiada organizm i umiera.

Ja może jestem tylko statkiem, ale wiozę cenny ładunek – Twoje geny. Zostałem zaprogramowany tak, by chronić ten skarb. To moja nadrzędna rola (dowiedz się więcej z książki „The selfish gene” Richarda Dawkinsa).
Jestem naszpikowany systemem wczesnego ostrzegania , a mechanizm ten jest doskonały.
Pamiętasz jak uchyliłaś się przed lecącym w twoją stronę przedmiotem? Jak podskoczyłaś gdy usłyszałaś nagły hałas? Jak szybko zabrałaś sparzoną rękę z gorącej powierzchni? Stało się to bez Twojej świadomości, długie sekundy przed tym, zanim umysł zrozumiał sytuację.
Ja jestem szybsze, bo w każdym momencie monitoruję otoczenie i reaguję natychmiast.

I niech Cię nie zwiedzie moja zwyczajność – ja wiem wszystko.
Na przykład to, że dieta 1800 kcal to kurs na mieliznę.
Ty tego nie wiesz, nie wie tego pewnie twój dietetyk, który ci tę dietę dał, nie wie tego twój lekarz, nie przeczytasz tego praktycznie w żadnej książce (bo chyba jeszcze mało kto na to wpadł)… ale ja, ciało, wiem to od razu.

Dlatego będę się bronić przed takim kursem, do ostatniej kropli krwi.
Ześlę na Ciebie falę głodu, deszcz łez, pioruny zdenerwowania, wiatr smutku, a jeżeli będzie trzeba burzę kompulsywnego objadania się.
Będzie bunt na pokładzie. Ja przejmę stery, Pani Kapitan, a Ty wylądujesz w lochu zwanym zaburzenia odżywiania.
Będziesz czuć się bezsilna i uwięziona na statku, nad którym nie panujesz – we własnym ciele.
Taki los spotyka niekompetentnych kapitanów, którzy ślepo pchają się na skały – poczucie braku kontroli nad własnym życiem.

Dieta 1800 kcal, cała wstecz!

Nie chcę tu powiedzieć, że przechodzimy na tę wartość kaloryczną, bo naprawdę chcemy ważyć 34 kilo. Nikt o zdrowych zmysłach tego nie pragnie. Nawet dziewczyna lądująca w skrajnym wycieńczeniu w szpitalu, nie miała na początku takiego zamiaru.
My chcemy zrzucić tylko kilka kilo, a ten okropny błąd popełniamy, bo nie wiemy, że:
Nie schudnie się jedząc MNIEJ niż się potrzebuje.
Schudnie się jedząc dokładnie TYLE ile się potrzebuje!

Ja sama o tym nie wiedziałam, chociaż przecież czułam się koszmarnie na każdej jednej diecie. Myślałam, że to moja słaba wola i w życiu by mi do głowy nie przyszło, że obcinając tylko 300 kcal (to i tak już lepiej niż 1000) kieruję się ku fizycznej zagładzie (yyy, śmierci z niedożywienia)!
Teraz to widzę.
Przecież gdybym postanowiła nie oddychać, to nie miałabym pretensji, że moje ciało odcięło mi świadomość (zemdlałabym) by zacząć oddychać normalnie, a miałam pretensję, że odcinało mi świadomość, bym uzupełniła braki w jedzeniu (ataki objadania).  A przecież to zupełnie to samo!

I to nie tak, że dotrzesz na te 34 kg za pół roku czy rok. Pewnie w ogóle nigdy tam nie dotrzesz (dzięki Bogu).
Ale czytając te słowa, może myślisz sobie tak:
Potraktuję 1800 kcal, jako stan tymczasowy. Rozumiem już, że „mój statek” płynie na rozmiar XXXXS, ale ja jestem już rozsądna, więc wysiądę po drodze – na wyspie XS i tam pozostanę. Po prostu w ten sposób, osiągnę cel szybciej!

Ok, jasne, tak sobie myśli Twój inteligentny ludzki mózg (ów kapitan, albo profesor z postu o Gadzim Mózgu)
Ale Twoje ciało tego nie wie i wiedzieć nie będzie!
Nie ma absolutnie żadnego sposobu by przekonać je, że chcesz dobrze. Ludzki mózg nie ma możliwości skomunikowania się z mózgiem pierwotnym (gadzim), Hej stary (to najstarsza struktura naszego mózgu), to że jesteśmy na diecie 1600 kcal, to wcale nie znaczy że dążymy do wagi 25 kg (katastrofy), to tylko tak do lata, żeby się zmieścić w bikini. Wytrzymasz tyle?”.
Nie ma takiej opcji.
Równie dobrze możesz gadać do głodnego noworodka, który się drze o jedzenie. Powodzenia.
Gadzi już po trzech dniach zacznie dostawać pie*dolca: Alarm, alarm, alarm, zagrożenie życia!!! Zawracamy, aaaaaa!!!
Trzeba obezwładnić kapitana i się obeżreć!
Kapitan zwariował!*
(* Tak, obcinanie jedzenia to sytuacja paradoksalna z punktu widzenia natury. Żaden gatunek tego nie robi. To wbrew instynktowi przetrwania, wbrew ewolucji. To szaleństwo.)

To nie jest niestety tak, że najpierw osiągasz  rozmiar S, potem XS, potem XXS itd. Te „przystanki” nie są ustawione w linii prostej i jak się jedzie na Wyspy Kościste, to nie można sobie wysiąść w połowie drogi na Wyglądam Zajebiście i mieć z głowy.

A jak jest?

Podstawy nawigacji.

Mój tata jest kapitanem statków handlowych, nawigatorem.
Kiedy byłam mała wyciągał atlas świata i opowiadał gdzie był i co widział. Pokazywał mi gwiazdy i mówił, że za ich pomocą można ustalić kierunek rejsu.
Ale trzeba bardzo uważać, bo nawet maleńki błąd w obliczeniach zamiast do Afryki zawiezie cię do Ameryki Południowej.
Naprawdę? Woooow.

Teraz rozumiem, że tak samo z naszym ciałem. Wystarczy lekko zmienić kurs, a dotrzemy do zupełnie innych brzegów. Weźmy sobie to do serca.
kalorie

Powiedzmy, że ważę o 10 kg za dużo. (Tak na serio, a nie że sobie to wkręcam).
Co robię? Rezygnuję, na przykład, z codziennej puszki coli i upewniam się, że jem w większości nieprzetworzone jedzenie.
Reguluję moje spożycie o 150 kcal, a nie JEB o 1000 kcal!
De-li-kat-nie i to wystarczy.

Fragment listu Kamili:

„(…) Bo faktycznie, jak zaczęłam więcej jeść, właściwie co równe 3h (chociaż i tak nie mierzę tego z zegarkiem, samo wychodzi), i jak staram się jeść zdrowo – waga spada. Wiadomo, my mamy obsesję, chciałybyśmy żeby w jedną noc spadło nam 5kg. Ale tak się nie stanie, dobrze o tym wiemy. No więc mówię sobie, że nie mogę się załamać. I to, że jem nieprzetworzone rzeczy, staram się unikać tego co mi szkodzi itd, na pewno kiedyś przyniesie efekt.

Efekt jest. Kilogramy kilogramami, nie jest to taki szał, jak sobie wymarzyłam, ale skoro i tak idzie w dół – kiedyś zatrzyma się na poziomie SZAŁU. Ale przede wszystkim: zwiększyła się moja wytrzymałość fizyczna, nie czuję już tej chronicznej senności, nie mam zaparć i wiele wiele innych. Nie jest jeszcze idealnie, nadal zdarza mi się zjeść coś spoza programu. Ale tak jak napisałaś, przecież to nie o to chodzi, żeby już do końca życia być na diecie, nie zjeść ciasta itd. Ja uważam, że skoro kiedyś mogłam zjeść nawet taki syf jak McDonald i nic mi nie było (wagowo czy kompulsywnie), to znaczy że MOŻNA.

W każdym razie, trwając w zaburzeniach nigdy nie przeszło by mi przez myśl, że jak zacznę jeść więcej to schudnę. To takie absurdalne. Przecież dieta=cięcie=mniej jedzenia. I wtedy się chudnie! No, a odkąd faktycznie zaczęłam jeść więcej (w sensie częściej, zdrowiej, jeść WYSTARCZAJĄCO), ku mojemu zdumieniu – to właśnie daje efekt! „

Tak, proces chudnięcia może i  potrwa dłużej, ale uwierz mi – jojo potrwa jeszcze dłużej. Na przykład CAŁE ŻYCIE, co widzę i w waszych listach i w mojej własnej rodzinie.
Mi zajęło ono 15 lat. Przez 15 lat próbowałam schudnąć kilka kilo, a mój statek miotał się w wichrach obżerania. Usilnie, aczkolwiek NIEŚWIADOMIE próbowałam skierować go w stronę Wyspy: ŚMIERĆ GŁODOWA, a moje mądre, kochane, zawsze wierne ciało (teraz mam łzy w oczach) walczyło by mi na to nie pozwolić.
Wtedy zamiast „dziękuję”, dostawało kopa – autoagrsja, wyzwiska…
Teraz jestem mu wdzięczna.
W końcu płynę przez życie spokojnie i mogę zająć się takimi rzeczami jak cel podróży, jej sens, a nie szukaniem skały o którą można się rozpieprzyć.

*

Widzisz już dlaczego to nie wychodzi i wyjść nie może?
Daj mi znać w komentarzu, czy połączyłaś teraz wszystkie kropki?
Uczucie głodu, depresja, ciągłe jojo, ciągłe napady obżarstwa, uzależnienie od słodyczy … hmmm, może ja jem za mało?
I tak jeszcze przedstawiam tu wersję optymistyczną, bo przecież wiem, że jesteś (byłaś, bywałaś) na diecie 1200, 1400… do tego ćwiczyłaś jak szalona!
Ja przecież mam podopieczne, które profesjonalnie zajmują się sportem – tancerki, pływaczki, trenerki fitness, które jedzą po 1600 – 1800 kcal, a nawet 1400 (bo nie na każdym treningu się spocą…)
Z niektórymi gadam od dwóch lat, a one dalej w problemie, który da się ogarnąć w bardzo krótkim czasie (TAK, da się. Widziałam to na własne oczy ze sto razy).
I to między innymi przez tę masakryczną dietę – przez brak właściwych informacji.

Zaproponuję teraz małą zabawę: użyj kalkulatorów kalorii: TEGO lub TEGO (musisz poeksperymentować z wypisywaniem wagi w tabelę „waga”) i daj mi znać w komentarzu na ile kierujesz swój „statek” przy diecie:
1800 kcal
1400 kcal
1000 kcal
Podaj swój wzrost i wiek.

Niech będzie tych komentarzy jak najwięcej! Przekonajmy się jakie to szaleństwo!!!!

W kolejnym poście opowiem Ci o przepięknym projekcie, który mam nadzieje, do końca otworzy Ci oczy na prawdę.

Najważniejsze źródła:
„Eat like a normal person” – blog o tym jak pozbyć się uzależnienia od śmieciowego jedzenia
„Never Binge Again” – Glenn Livingstone
„The Bulimia Help Method” – Richard Kerr, Ali Kerr
„Unbroken Brain” – Maia Szalavitz
” The Addictive Brain” – prof. Thad A. Polk
Minnesota Starvation experiment – różne materiały

141 komentarzy

  • Nika

    Moje zapotrzebowanie wynosi 2500 kcal. Do tej pory jadłam 1500 i dziwiłam się, że mam napady, a żadna terapia nie pomaga. Teraz jem 1800 kcal (bez warzyw) i pomału zwiększam. Napady wciąż są, ale głowa jakby spokojniejsza, a widok miliona ciastek w kuchni już tak nie kusi. Waga stoi, ale priorytety są inne 😉 Nie zawsze zgadzam się ze wszystkim co piszesz, ale ten post trafił w sedno!

    Maj 30, 2017 at 5:26 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, to jedz te 2500 a będzie zupełnie dobrze i do tego waga ruszy. No chyba, ze chcesz mieć niedowagę, to nie.

      Maj 30, 2017 at 7:15 am
  • :)

    Nałóg jedzenia chyba mi się zmienia w nałogowe czytanie Twojego bloga!!! W każdy wtorek i piątek nie mogę się doczekać nowego wpisu i tylko ciągle odświeżam stronę 😀
    Aniu, bardzo mądry wpis, ale chyba jeszcze do mnie nie dociera. Jak mogę schudnąć (zakładając, że naprawdę mam kilka kg nadwyżki, a nie wmówiłam sobie tego) skoro będę jeść tyle ile organizm potrzebuje – dostanie tyle ile chce to przecież nie odda kilogramów 🙁
    I naprawdę można nie chudnąć dlatego, że je się za mało? To znaczy przechodząc z np 1200kcal i ćwiczeń nagle na 1800kcal można zacząć chudnąć?
    Nie mogę w to uwierzyć. Z drugiej strony sama jestem przykładem, że można. Trzymając się kurczowo 1000-1200kcal chudłam, ale w końcu waga stawała, potem wylądowałam w szpitalu (nie z powodu jedzenia) i tam całe dnie leżąc, wstając tylko do toalety, śpiąc po 16-18 godzin dziennie jadłam jakieś 1600kcal, czasem mniej, czasem dochodziłam do 2000 , średnio co drugi dzień jadłam coś słodkiego i schudłam wtedy najwięcej w swoim życiu w ciągu miesiąca, bo prawie 4kg, a naprawdę nie robiłam wtedy zupełnie nic w tym celu. Mam wrażenie, że duże znaczenie ma też psychiczne nastawienie, im bardziej chcemy schudnąć, robimy wszystko IDEALNIE tym trudniej jest nam schudnąć. Paradoksalnie, gdy odpuszczam dietę to automatycznie mam mniejszą ochotę na jedzenie. Czekam na kolejny wpis i pozdrawiam 🙂 P.S. a co z postem o Newton’ie w którym mówiłaś o ucinaniu 300kcal od zapotrzebowania? To jednak tak nie działa?

    Maj 30, 2017 at 6:32 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Działa, jeżeli teraz ważysz za dużo – np gdybym ja ważyła teraz 80 kg i miała zapotrzebowanie 2500 ne tę wagę, to ucinając 400 kcal, wylądowałabym na 55 kg.
      Ale faktycznie nie każdy ma aż taką nadwagę, a więc post skoryguję.
      Co do tego, że trudno Ci jest uwierzyć, czytałaś kochana, poprzedni post? O idealnej wadze?

      Maj 30, 2017 at 7:13 am
      • Gosia M.

        No właśnie, czyli ja ważąc 73 kg przy wzroście 156 cm i zapotrzebowaniu około 2150 kcal, muszę obciąć te 400…Dobrze rozumuję, bo jestem zagubiona?

        Maj 30, 2017 at 9:46 am
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          Słońce, a jakie dane podstawiłaś? Jak Ci to wyszło? To niemożliwe.

          Maj 30, 2017 at 10:11 am
          • Gosia M.

            23 lata, 156 cm, 73 kg i aktywność fizyczna: light

            Maj 30, 2017 at 10:22 am
          • Wilczo Glodna
            Wilczo Glodna

            To może trochę więcej się ruszać i zejść do 2000? Co mogłabyś robić w ramach ruchu?

            Maj 30, 2017 at 3:12 pm
      • Kasia

        Czyli jeśli wychodzi 2500 przy obecnej wadze to trzeba uciąć tyle kcal ile ciało potrzebuje przy wadze swojej idealnej?

        Maj 30, 2017 at 10:20 am
        • Kasia

          Ważę 105 kg przy wzroście 167 i małej aktywności. Wychodzi zapotrzebowanie 2500. Ale jeśli ustawieę wagę 75 kg czyli tyle ile ważyłam do 28rż. to wychodzi 2100. Czy to oznacza że powinnam jeść na 2100, dochodząc do tej wartości powoli jednak?

          Maj 30, 2017 at 10:41 am
          • Wilczo Glodna
            Wilczo Glodna

            Dokładnie tak! Co wylatuje z diety, o takiej wartości? Może najpierw jedna rzecz?

            Maj 30, 2017 at 3:07 pm
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          Tak. :)A wiesz ile ona wynosi?

          Maj 30, 2017 at 3:10 pm
      • :)

        Czytałam Aniu, ale nie dociera. No bo skoro przy kaloryczności równej x trzymam wagę, to jak mogę schudnąć przy x-90 kcal (bo tyle u mnie wychodzi, jakieś 5-6kg do zrzutu)? To chyba musiałabym czekać na efekt kilka lat? Eh, nie ogarniam. 🙁

        Maj 30, 2017 at 11:28 am
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          A to spróbuj i zobacz 🙂
          Co mozesz wyrzucić z jadłospisu co ma 100 kcal?

          Maj 30, 2017 at 3:05 pm
          • :)

            Teraz to ja raczej musiałabym jeszcze tych kalorii dodać, aby dojść do wartości z kalkulatora, a nie wywalać. Nigdy tyle nie jadłam (nie licząc kompulsów oczywiście-wtedy to i 7tys kcal wchodziło) Możliwe, że np nie chudnę, bo jem za mało? Pewnie głupie pytanie, ale nie wiem co ze sobą zrobić.

            Maj 30, 2017 at 6:24 pm
          • Wilczo Glodna
            Wilczo Glodna

            Dokładnie tak – nie chudniesz, b jesz za mało i dzieją się dwie rzeczy: przemiana materii jest zwolniona i na to dostaje 7000 kcal z napadu (który następuje ponieważ jesz za mało). Te 7000 od razu przekształca w tłuszcz. Tyjesz, więc postanawiasz jeść mniej, co powoduje dwie rzeczy: zwalnia przemiana materii….

            Maj 31, 2017 at 1:33 am
    • :)

      A można ,,wskoczyć” od razu z 1200 na 1800 np? Czy to za duża rozbieżność i lepiej wolniej?

      Maj 31, 2017 at 6:32 am
      • Wilczo Glodna
        Wilczo Glodna

        A chcesz wyjść z ED kochana, szybciej, czy wolniej?

        Maj 31, 2017 at 1:41 pm
        • :)

          Jak najszybciej! :))

          Maj 31, 2017 at 2:10 pm
  • Kinga

    Zrobiłam eksperyment. Mam 17 lat, 156 cm wzrostu i powinnam jeść ok 2500 kcal.
    Jedząc 1800 – 14 kg
    1400 – -9 (Tak, to już wartość ujemna!)
    1000 – -32
    Dzięki Ci Aniu za tę serię postów!

    Maj 30, 2017 at 6:51 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Aż mam ciarki i chce mi się płakać. Bardzo silna reakcja. Ja nie miałam odwagi wyliczyć dla siebie, bo musiałabym spojrzeć na to co sobie robiłam 🙁

      Maj 30, 2017 at 7:10 am
      • Kinga

        No właśnie też sie przerazilam. To jest straszne, co sobie robiłyśmy. Jak pomyślę o tym, co musiało przechodzić moje ciało…

        Maj 30, 2017 at 9:57 am
  • Martyna

    odwazylam sie sprawdzic i jestem przerazona….Wyszło bardzo duzo na minusie… Nie wiem co napisac, dziekuje Ci Aniu za kazdy post, wybilas mi tak duzo głupich nawyków i myśli z głowy.. Nie wiem w jakim stanie byłabym teraz gdbym kiedys do Ciebie nie napisala, dziękuje !

    Maj 30, 2017 at 7:43 am
  • Asia

    Od może dwóch tygodni czytam Twojego bloga i dzięki Ci wielkie za te wszystkie słowa, Dobra Kobieto! Od lat udawało mi się trzymać wagę 56-57 kg, ale gdy zmieniłam pracę (przedtem jeździłam na rowerze do pracy, teraz pracuje w domu) przytyłam 5 kg ( to nie było tak że w szybko przytyłam, trwało to ok rok). Spanikowalan oczywiście i zaaplikowalam sobie te 1600 kalorii dziennie, bez bialego cukru i z minimalna ilościa tłuszczów – od dwóch miesięcy. W efekcie było wszystko to co piszesz – napady objadania się, spadek koncentracji, bez przerwy myślenie o żarciu, źle samopoczucie-caly czas się czuje jakbym miała pms. Obliczylam teraz ile powinnam jest mniej niż przedtem żeby znowu dojść do swojej wagi i okazało się że tylko 150 kalorii!!!! Jest to dla mnie tak wielki szok i takie to niepojęte bo to np tylko jogurt dziennie mniej! Otworzylas mi oczy i dzięki Ci za to! PS bardzo mnie cieszy ze podajesz źródła z których korzystasz, rzadko się z tym spotykam w internetach a sama chętnie do nich siegne.

    Maj 30, 2017 at 8:48 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Sięgnij. Zwłaszcza do tego bloga. Jest genialny!

      Maj 30, 2017 at 10:13 am
  • Joanna

    Dzięki za pot – jak zwykle w punkt 🙂
    A ja zapytam – czy ktoś też tak ma?
    Jak jem „normalnie” – śniadanie, w pracy kanapka, jabłko, obiad „normalny” – do mowy, w normalnej ilości, to zaraz po jedzeniu mam takie straszne ssanie na „cos jeszcze”… Czasem sie opamietam i to oczywiście mija, ale czasem jest silniejsze. Natomiast miałam w zyciu okresy na 700 kcal (wstyd, wstyd, wiem), to jak byłam mocno głodna, to – paradoksalnie – nie mialam ochot na jedzenie… (oczywiście wszystkie wiemy, jak to po kilku tygodniach – u mnie max 6 – się kończyło…) Jak zrobić, żeby przy „normalnym jedzeniu” nie mieć tego poposiłkowego „jeeeeszczeeeee” ???

    Maj 30, 2017 at 9:36 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      A właśnie wychodzisz z okresu restrykcji? Bo może to „jeszcze’ jest uzasadnione? Porcje za małe? Długotrwała dieta przed?

      Maj 30, 2017 at 10:12 am
      • Joanna

        Dzięki <3
        U mnie trudno powiedzieć, w jakim jestem okresie, bo wszystko mam strasznie zaburzone – 2 dni "prawidłowo" na trzeci i kolejne "rano płatki, w pracy jabłko", a potem sie zaczyna szaaaał… 🙁 Ale przeczytałam właśnie piątkowy post (jakoś go przeoczyłam) i spróbuję jeść więcej, a co mi tam 😉 I tak już mam 10 kilo nadwagi 😉 (obecnie 173cm i 75kg) Pozdrawiam serdecznie 🙂

        Maj 30, 2017 at 11:30 am
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          Dokładnie! Co masz do stracenia? Tylko kilogramy chyba 😀

          Maj 30, 2017 at 3:03 pm
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          Dokładnie! Co masz do stracenia? Tylko kilogramy chyba 😀

          Maj 30, 2017 at 3:03 pm
  • Edi

    Nie doszłam chyba do etapu bulimii, ale byłam na najlepszej drodze do niej. Cieszę się, że kuzynka pokazała mi Twojego bloga, bo szkoda wchodzić w dorosłość z ED.
    Chociaż z drugiej strony zastanawiam się, czy nie wmowilam sobie, że coś jest nie tak, a tu wychodzi na to, że po prostu lubię się objadać. Z tym, że nie wymiotuję. Czy wszelkie porady jakie dajesz, mogę brać również do siebie?

    Maj 30, 2017 at 10:38 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Jeżeli czujesz kochana, że rezonują z Tobą, to tak.
      Wiem, że czytają mnie też ludzie nie cierpiący na ED, a i tak znajdują coś dla siebie.

      Maj 30, 2017 at 3:09 pm
  • Karolina

    Dziekuje Aniu. Skorzystalam z kalkulatora. I jestem zaskoczona. Wiek 33 waga pozadana 53 wzrost 168. Wyszlo 2114. Wpisalam 55kg wyszlo 2144. 30kcal roznicy w diecie moze sprawic ze waga wzroscieo 2kg???

    Maj 30, 2017 at 10:41 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Może. A nie za mała ta waga pożądana? Pytam bo jesteśmy w tym samym wieku, a ja jestem o 6 cm niższa i ważę 55 kg. Wiem, że każdy jest inny, ale też są jakieś tam ramy. Ja zawsze chciałam ważyć poniżej 52 kg. A wiem teraz, że to niemożliwe.

      Maj 30, 2017 at 3:07 pm
  • Ola

    Dobrze, ale jak mam schudnąć nie licząc kalorii?

    Maj 30, 2017 at 10:59 am
  • Karolina

    Genialne! Nie wiem dokładnie dlaczego ryczę, ale ryczę jak bóbr. Albo dostałam kopa olśnienia, albo znowu cała moja historia przeleciała mi przed oczami i to smutek ze wzruszeniem, albo może czuje sie w końcu nie taka sama sobie. To schematy i istota choroby, ale jednak człowiek nie widzi światła, podświadomie nie dowierza że ktoś może zrozumieć, nawet jeśli ten ktoś ma podobne doświadczenia. I czuje sie pogmatwany ten człowieczek, nienaturalny i szalony. Ja teraz czuje się zrozumiana. Pogmatwana, ale przytulona, jakbym dostała wlasnie jakaś mapę i nadzieję na to że bede ją odczytywała z powodzeniem. Dziękuje za ten artykuł. Jest przedobry!

    Maj 30, 2017 at 11:30 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Dziękuję słońce. Przytulam mocno. Bierz mapę i nawiguj!

      Maj 30, 2017 at 3:04 pm
  • Paulina

    Przy wychodzeniu z ED nie jest wskazane liczenie kalorii. Tak jak jest napisane powyzej,nasze cialo samo wie ile jedzenia potrzebuje, wiec skoro mamy te napady to chyba ewidentny sygnal ze potrzebujemy jedzenia na odbudowanie braków np po anoreksji. Tak wiec, nie powinno sie obliczać zapotrzebowania na kalkulatorach, one nie wiedzą ile wynosi nasze zapotrzebowanie, gdyż ono ciagle ulga zmianie.

    Maj 30, 2017 at 12:03 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Napisałam, że nie jestem fanką kcal, ale na początku jak człowiek nie ma pojęcia ile je, to warto. Też warto to wyliczyć, po to by zobaczyć, że to nie jest 1600, ż można jeść NORMALNIE.

      Maj 30, 2017 at 3:02 pm
      • Paulina

        Dziewczyny, ktore maja napady blednie sądzą ze nie wiedza ile jesc. Przecież „jedzenie normalne ” to jedzenie tyle ile domaga sie nasz organizm. Nawet jesli jest to 8000 kcal. Widocznie nasz cialo potrzebuje tego na odbudowanie, napewno nie bez powodu prowokuje nas do takiej ilości jedzenia. Nie trzeba nic wyliczać, wystarczy zyc w zgodzie ze sobą i natura.

        Maj 31, 2017 at 4:54 am
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          Tak. Po pierwszych skokach apetytu wszystko się unormuje. Ciało nie zapomniało ile ma jeść.

          Maj 31, 2017 at 1:42 pm
  • Łucyja

    My wyliczyło, że potrzebuję 1900…
    Niby okej, ale serce zabiło mocniej. Codziennie jadam około 1500, z rezerwą na Jezuzjadłamznówzadużobędęgrubacholeramnietrafi. Tak to u mnie jest… ALE… z drugiej strony mam pewne doświadczenie z maja. Tydzień byłam na wyjeździe we Włoszech. Panikowałam: co z jedzeniem, jak zjem, co zjem. Odpuściłam, bo trzeba przecież jakoś przeżyć (a bez jedzenia to nie da rady). Jadłam tam to, co było, ale bez mięsa. Wiecie, BIAŁE PIECZYWO (ratunku!!!) makarony z sosem (!!! SOS = S.O.S.) nie mówiąc o tym, że obiad się je o 18 (w Polsce kolacja i basta!)i po nim jest giga deser… Tragedia?… Wróciłam do domu i się zważyłam. Waga w dół! Byłam w szoku. JAK TO MOŻLIWE? Jadłam dużo, chodziłam dosyć, ale bez szaleństw… ale nie ćwiczyłam :O! Jadłam słodkie!!! Jadłam białe pieczywo!!! Jadłam tak DUŻO!
    Więc się zastanawiam, co się stało?
    Boję się sięgać po te 1900… ale z drugiej strony, jeżeli zapewni mi to mniejsze prawdopodobieństwo ataku i nie przytyję, to może warto spróbować…

    Maj 30, 2017 at 12:08 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Jak będziesz tyle jadła kochana, to nie będzie powodów do ataków. Masz czarno na białym dowód – normalne jedzenie to chudnięcie jeżeli ma się z czego.
      Tak jak moja podopieczna Natalia, wspomniana w poprzednim poście – zaczęła jeść wedle zapotrzebowania i już zjechała 30 kg! Nie zaczęła się ODCHUDZAĆ, a właśnie skończyła! 🙂

      Maj 30, 2017 at 3:01 pm
  • pau wow

    Mi wyszło prawie 2700. No,ale mam sporą nadwagę,więc chyba powinnam trochę uciąć kcl, aby nie stać w miejscu ? Z 400-500?

    Maj 30, 2017 at 12:31 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Zacznij od 300. Co możesz wyrzucić z diety, co ma 300 kcal? Jakiś pączek się tam pałęta?

      Maj 30, 2017 at 2:59 pm
      • pau wow

        Wszystko się palęta. Żarcie tzw.syfu,dezorganizacja posiłków,ciągi

        Maj 30, 2017 at 3:38 pm
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          To czyścimy! Od czego zaczynamy?

          Maj 30, 2017 at 3:49 pm
  • Asia

    Mam 24 lata, około 56 kg i 171 cm wzrostu, zapotrzebowanie obecnie 2500kcal; w eksperymencie założyłam średnią aktywność fizyczną, bo kiedy jadłam mniej nie miałam siły ćwiczyć tyle, co teraz:

    1800 kcal – 28 kg
    1400 kcal – 2 kg (!!!!!!)

    I TERAZ UWAGA, przez dość długi czas nie jadłam więcej, niż 800kcal dziennie, zwykle w granicach 500-700, do tego potrafiłam przebiec 5km, bo zjadłam o jedno jabłko za dużo:

    800kcal – -38 kg

    NIGDY WIĘCEJ!

    Maj 30, 2017 at 1:10 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Otwiera oczy, co?

      Maj 30, 2017 at 2:58 pm
    • Joanna

      OMG!!!!!!!!!! To zupełnie tak jak ja… Tylko jestem starsza (38) i niestety 20kg cięższa (obecnie) Ale jak ważyłam 63kg to jadłam max 700 kcal dziennie i też – tak samo – 5km wieczorem, bo jedno jabłko za dużo…

      Czerwiec 5, 2017 at 9:31 am
  • Gosia

    A ja mam 95 kg i zapotrzebowanie 2316,57 kcal, chciałabym bardzo schudnąć – ile należy uciąć?

    Maj 30, 2017 at 3:07 pm
  • Agata

    Fenomenalne posty, jedne z lepszych na tym blogu! Powiem Tobie, Aniu, że to co piszesz jest bardzo odkrywcze, to zupełnie inne spojrzenie na odchudzanie. I może dlatego tak ciężko mi uwierzyć 🙁 Od jakiś 20 lat żyję w przekonaniu, że aby schudnąć trzeba mniej jeść, dużo mniej, a teraz taka wiadomość, że nie, że jednak to tak nie działa… Bardzo boję się wypróbować taką teorię, bo boję się, że przytyję, a dorobiłam się już prawie 20 kg i nie zniosę kolejnych… 🙁

    Maj 30, 2017 at 4:41 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, a nie sądzisz, że rację miał Einstein mówiąc: Nie można robić ciągle tego samego i oczekiwać innych rezultatów?
      Nie oczekuj ich – skoro od 20 lat tyjesz robiąc tak, to nie zaczniesz magicznie chudnąć.
      Czas zrobić coś innego!

      Maj 31, 2017 at 1:38 am
  • Olga

    Dostałam od dietetyczki dietę 1600-1500 kalorii. Teraz licząc na kalkulatorze wyszło mi, że przy moim wzroście 166cm i wieku 17 lat jedząc tyle powinnam ważyć 5kg? Jak to rozumieć? Że jedząc tylko tyle „dążę” do takiej wagi?

    Maj 30, 2017 at 4:43 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Tak. Masz 17 lat, rośniesz, ruszasz się, rozwijasz jeszcze i dostajesz na to dietę – głodówkę. I to jeszcze mając zaburzenia odżywiania, gdzie się powinno rozkręcić metabolizm i dożywić ciało!
      A wiesz ile dziewczyn do mnie przychodzi po dietach od dietetyka na 1200!? MAsakra!

      Maj 31, 2017 at 1:37 am
  • Ania N.

    Aniu, ja mam 29 lat, 158 cm wzrostu, 56 kg.
    Jak jem 1800 waga się trzyma, jak zwiększa do 2000 to powolutku, ale jednak tyję.
    Ile jeść?
    Chciałabym zrzucić 3-5 kg.
    Dziękuję za pomoc, jesteś nieoceniona 🙂

    Maj 30, 2017 at 6:22 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      A ruszasz sie coś kochana?

      Maj 31, 2017 at 1:34 am
      • Ania N.

        Niestety nie 🙁
        praca przy komputerze i dojazdy do niej zajmują mi prawie cały dzień. Co robić? zwiększyć aktywność np. tak żeby spalać dziennie dodatkowe 300 kcal?
        I wtedy jeść 2000 i tym sposobem być na deficycie -100 kcal/dziennie?
        Dobry plan? może tak być? 🙂
        Aniu, jesteś fenomenem, na prawdę. Twoje podejście do odchudzania to coś niezwykłego, odkrywczego, coś co może zrewolucjonizować dietetykę !
        Dałabym Ci Nobla ! 🙂
        Jesteś genialna 🙂 Kocham!

        Maj 31, 2017 at 3:31 am
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          Zacznij od 10 min treningu rano plus wyrzuć „cukier z kawy” czy co tam masz 🙂

          Maj 31, 2017 at 1:42 pm
  • Asia

    Aaaa jedząc 3500 kcal jak przez ostatni tydzień jadę do 160 kg!!! Nieeee, ratunku!

    Maj 30, 2017 at 9:32 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Jedz kochana tyle ile trzeba z wartościowego jedzenia.

      Maj 31, 2017 at 1:31 am
  • Waniliowa

    Byłam na głodówce ponad 2 tyg… schudłam do 59,7 kg wzrost 178. Według kalkulatora powinnam jeść około 2000 kcal dziennie, ale pewnie mam tak rozwalony metabolizm ze to nie przejdzie bezboleśnie. Jak z tej glodowki wyjść mniej drastycznie zeby nie popaść znów w wymioty przeczyszczanie i kolejne diety, a po prostu wyjść, przytyć nawet z 1 lub 2 kg ale nie więcej bo zwariuje… dziewczyny pomóżcie co mam robic 🙁

    Maj 31, 2017 at 6:36 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, nie licz kalkulatorem na niedowagę. Weź swoją normalną wagę. W Twoim przypadku będzie to na pewno 63+ kg.
      Nie utrzymasz 59 kg, nie ma szans. Przepraszam kicia, ale mówię prawdę.
      Ja ważę niewiele mniej, a jestem prawie 20 cm niższa…

      Maj 31, 2017 at 1:40 pm
      • Waniliowa

        Dla 60 kg powinnam jeść 2020 kcal, a dla 63 kg 2060 kcal. Czy coś źle licze? Po tej glodowce mam od razu aż tyle jeść? Przeraza mnie to. Moja przyjaciółka majac tyle co ja cm wzrostu -178, wychodząc z ed przytyła z 54kg do 67. Przetrzymała to, a teraz waga sama jej spadła o 6 kg. Je normalnie tak twierdzi. Czy to reguła ze organizm później się unormuje i ta waga zacznie spadać? Boję się tego tycia …

        Czerwiec 1, 2017 at 9:28 pm
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          Tak kochana. Masz sporą niedowagę, której i tak i tak nie utrzymasz. To po co się męczyć.

          Czerwiec 2, 2017 at 4:11 am
        • edit

          Po głodówce zwiększaj kcal po mału, stopniowo, nie od razu 2000. Poczytaj jak się z niej wychodzi, zawsze po malutku, nigdy nie powracając do starych nawyków następnego dnia.

          Czerwiec 2, 2017 at 10:02 am
          • waniliowa

            W sobotę zjadłam około 850 kcal i dziś ważyłam 1,2 kg więcej – to normalne? Dziś zjadłam około 800 kcal.. aż się boję że jutro będzie kolejne 1,2 kg w górę… może jem za dużo tych kcal tak od razu po głodówce? zmniejszyć? błagam o pomoc! zamierzam jeść 😀 tylko ta WAGA!

            Czerwiec 4, 2017 at 6:57 pm
          • Wilczo Glodna
            Wilczo Glodna

            Matko jedyna, kicia…
            Żeby przytyć 1 kg z tłuszczu trzeba zjeść dodatkowe 7000 kcal… Twój biedny organizm pewnie broni się jak może przed skutkami głodu. Gromadzi wodę, czy co tam jeszcze.
            850 kcal… to łamie mi serce, słońce 🙁

            Czerwiec 5, 2017 at 1:34 am
  • Marta

    Gratuluję tej serii postów. Uświadamiasz, rewolucjonizujesz 😉 Bywam czasem sceptyczna, ale to też kwestia moich własnych słabości, niepewności, niechęci… Gratuluję więc nie tylko tej serii.

    Nie wiem, ile kcal jem, ale pamiętam z przeszłości m.in. „rozsądne” 1700 kcal. Dziewczyny z SFD, sportsmenki, kierowały dietami, wydawałoby się mądrze.

    Dorzucam swoje (167cm, 27 lat):
    1800: 47 kg
    1400: 17 kg
    1000: -13 kg

    Nie mogę w to uwierzyć (nigdy nie chciałam ważyć tylko 47). Ale z drugiej strony, gdyby to nie była prawda, po wszystkich moich napadach (nie wymiotuję) miałabym znaczną nadwagę. Poza tym, tak jak piszesz, każda z nas chciała w krótkim czasie pozbyć się kg, ucinanie kcal miało być „na chwilę”. Jezu. Co my sobie porobiłyśmy…

    Maj 31, 2017 at 8:50 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Ja nawet nie chcę o tym myśleć…

      Maj 31, 2017 at 1:38 pm
  • Magda

    Hej, dorzucam swoje – 39 lat, 170 cm, aktualna waga 63 (przytyłam od zimy), tryb życia średnio aktywny (niby 5 treningów w tygodniu, ale z tego jedynie bieganie (3 x) można uznać za bardziej forsowne, bo 2 x to fitness z płyt DVD, więc nie jakiś superciężke), zapotrzebowanie ok. 2223 kcal. Waga pożądana w to ok. 58 kg. Skądinąd ciężko jest mi ją utrzymać. W miarę łatwo utrzymuję za to wagę ok. 59 kg. W ogóle zauważyłam, że po prostu dobrze czuję się w wadze poniżej 60 kg. Ale nie o tym – żeby osiągnąć wagę poniżej 63 kg muszę jeść ok. 2147 kcal (bądź ciut więcej). To tak naprawdę niewielka różnica – mniej niż 100 kcal! Pytanie brzmi: w jakim czasie? To jest chyba kluczowe. Bo jeśli w ciągu 5 lat, no to wiecie;)

    Maj 31, 2017 at 10:48 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Myślę, że bardziej kilka miesięcy niż 5 lat. 🙂

      Maj 31, 2017 at 1:17 pm
  • Karolina

    Kochana Aniu ☺ na poczatku chce powiedziec, ze jestes wspaniala! Uwielbiam Cie i dziekuje za wszystkie rady. Jestes cudowna i bardzo mi pomagasz. Interesuje mnie jak dojsc do tego, zeby jesc np. 2250 kcal i tego nie liczyc? No jest to ciezkie. Nie umiem tego ogarnac. Nie chce latac z kalkulatorem i liczyc co do 1 kcal (a tak robilam) tylko jesc tyle ile potrzeba ale nie liczac tego. Boje sie, ze jak bede jadla do syta to to bedzie duzo wiecej niz wychodzi z zapotrzebowania. Nie mam pojecia jaka jest moja idealna waga bo nigdy takiej nie mialam. Mam 30 lat, waze ok.60 kg i mam 170 cm wzrostu Nie ogarniam tego wszystkiego swoja juz bardzo zmeczona glowa… to wszystko mnie juz wykancza a dodatkowo, zeby bylo malo ze mam zaburzenia odzywiania to mam jeszcze nerwice natrectw. Wszystko musi byc takie dokladne i poukladane. Jestem juz taka zmeczona…
    Pozdrawiam Cie Kochana serdecznie buziaczki

    Maj 31, 2017 at 11:05 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, tak jak pisałam w poście „idealna waga” i „pseudojedzenie” – organizm sam to wie. No bo skąd wiedzą to inni ludzie, zwierzęta? Przez kilka dni policz i zobacz jak wygląda te 2250 kcal. Potem wejdzie to już w krew.

      Maj 31, 2017 at 1:15 pm
    • KasiaKasia

      Karolina,
      Ania słusznie pisze. Ja od 1,5 roku już sie nie odchudzam, tylko próbuję wyregulować. W tej chwili już nie licze kcal, a i tak codziennie ląduję gdzies w okolicach 2200 kcal (to jest moje zapotrzebowanie wg kalkulatora). Bez liczenia i planowania. Co więcej, jakiś czas temu wazyłam mniej i jadłam intuicyjnie ok. 2000 kcal. – również zgodnie z moim ówczesnym zapotrzebowaniem. To jest wszystko „mniej więcej”, ale organizm serio potrafi podpowiedzieć, jeśli damy mu dojśc do głosu.

      Czerwiec 1, 2017 at 8:38 am
  • Daria

    Anka post super…
    Mam pytanie-czy możesz coś napisać o alkoreksji..
    Bo chyba to właśnie ‚przerabiam’…
    Chętnie bym o tym z Wami ‚pogadała’….

    Maj 31, 2017 at 12:59 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Dobrze, dziękuję za inspirację. Dużo dziewczyn tak robi, fakt.

      Maj 31, 2017 at 1:08 pm
  • Magda

    A ja ponawiam pytanie, jak długo trzeba obcinać kalorie o 100-150 kcal, jeśli chcemy osiągnąć pożądaną wagę

    Maj 31, 2017 at 1:26 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Nie wiem. Sprawdż kochana i daj znać.
      Wiem tylko jedno – krócej niż na efekt głodówek. Tak jak mówię, ja 15 lat chciałam schudnąć kilka kilo, a w mojej rodzinie niektóre „zrzucają” je od kilku dekad.

      Maj 31, 2017 at 1:45 pm
  • Karolina

    Dziekuje Aniu za odpowiedz. Mam jeszcze jedno pytanie dotyczace slodyczy. Kurcze jakie ja mam na nie ochote! Ja wiem, ze to nalog ale to jest jakas masakra jak mnie do nich ciagnie! Caly czas o nich mysle.Teraz jem tylko gorzka czekolade i to kawaleczek. Ale ja mam ochote na te niezdrowe slodycze. Jak sobie z tym radzic? Jak sobie pomoc? Jest to bardzo meczace i dobijajace… Czy to pragnienie kiedys minie?

    Maj 31, 2017 at 1:56 pm
    • KasiaKasia

      Karolina, a próbowalaś nie jeść słodyczy przez choćby tydzien czy dwa? Widziałaś jakieś zmiany?
      Co do słodyczy, to chyba nie ma sensu ich tak demonizować. Piszesz, że masz ochotę na NIEZDROWE słodycze. Wiadomo, że biały cukier zdrowy nie jest, ale sa też słodycze mniej przetworzone – takie np. z masłem i cukrem, ale bez chemicznego syfu. Kiedyś wrzucałam to wszystko do jednego worka, ale teraz myślę, że jest różnica: kupowane paczkowane ciasto z kilkumiesięcznym terminem ważnosci vs babcina szarlotka; mleczna nadziewana czekolada vs gorzka dobrej jakości; sezamki vs Snickers, itd. 🙂

      Czerwiec 1, 2017 at 8:32 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Minie. Ja na początku jadłam bardzo dużo słodkiego, ale takiego co sobie zrobiłam sama – jogurty ze stewią i kakao np. Teraz mi przeszło, a kupne słodycze są dla mnie o wiele za słodkie.

      Czerwiec 2, 2017 at 4:33 am
      • Karolina

        Dziekuje Kochane Dziewczyny za rady. Dzialam dalej!
        Buziaczki 🙂

        Czerwiec 2, 2017 at 7:53 am
  • Karolina

    Damy dziewczyny rade ze wszystkim! Trzeba dzialac i mocno wierzyc i wszystko bedzie dobrze.
    Dziekuje Aniu jeszcze raz za wszystko co robisz. Dziekuje Ci za to, ze jestes 🙂
    Pozdrawiam buziaczki Kochana :-*

    Maj 31, 2017 at 6:07 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      *

      Czerwiec 2, 2017 at 4:32 am
  • Karolina

    Trochę się już pogubiłam… czyli aby schudnac muszę jesc według mojego zapotrzebowania? A jak chce schudnac bez liczenia kalorii? Wystarczy jesc gdy czuje głód i wtedy będę chudnąć?
    A co z ludźmi którzy normalnie chudną na diecie np 1800 kcal i nie mają napadów? Dlaczego to jest takie niesprawiedliwe…

    Maj 31, 2017 at 6:28 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Jak to niesprawiedliwe? Ci ludzie sprawiedliwie będą mieli jojo 🙂 Według badań 95% dietujących w przeciągu 2 lat wraca do starej wagi, a kolejne 5% po dwóch latach.
      Zresztą co, słońce? Chodzenie zagłodzona i słaba, jest takie super, że zazdrościsz?
      To chyba dobra wiadomość, że mozna jeść więcej i schudnąć.
      Bez liczenia, jasne: zgłoś się do dietetyka po dietę na miarę, albo policz przez kilka dni, by mieć pojęcie ile trzeba jeść, a potem będziesz już wiedziała.

      Czerwiec 2, 2017 at 4:32 am
  • Beata

    Obecnie: 58kg, 158cm – 1850kcal – tyle mi wyszło,
    cel 50 kg – wyszło mi 1750kcal – czyli obetnę to 100kcal i na tym paliwie powinno być ok.

    Maj 31, 2017 at 7:10 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      No tak. Czy 50 kg to Twoja idealna waga?
      Też z Twoich wyliczeń wynika, że się mało ruszasz, kochana, co?

      Czerwiec 2, 2017 at 4:29 am
      • Beata

        Nie wiem czy 50 kg to moja idealna waga, ale dobrze się czułam jak tyle ważyłam, choć i bywało mniej. Na pewno zdrowa i bezpieczna waga. No mało się ruszam, w tygodniu praca biurowa, a w weekendy często siedzenie na studiach prawie cały dzień. W wakacje mam zamiar więcej się ruszać. Chciałabym wrócić do czasów, gdy nie zwracałam uwagę na to co jem i kiedy, jedząc nieprzetworzone rzeczy, nie wchodziłam na wagę, cieszyłam się życiem i właśnie wtedy ważyłam 50 kg (to było po kilkuletniej bulimii). Teraz po dietach, eliminacjach – znów problemy. Mój błąd jak widzę. Dzięki za to co robisz.

        Czerwiec 11, 2017 at 3:30 pm
  • Lidia

    Witam Aniu. Chciałabym napisać że próbuje Ci zaufać. Od 6 roku życia cierpię z powodu nadwagi. Od 12 ciągle się odchudzam. Bóg raczy wiedzieć ile zrobiłam sobie krzywdy przez 13 lat diet typu 1200 kcal na przemian z ogromnym obrzarstwem.. Nie wiem czy mam zaburzenia ale obsesyjnie myślę o wadze diecie i tym co powinnam zjeść. Jestem zmęczona po paru dniach i zjadam bardzo dużo. Chcę mi się płakać bo czekałam aż wszyscy wyjdą z domu i zjadalam cała nutelle duże wafle kilka batonow a potem jadłam nawet postny chleb. Parę dni temu trafiłam na Twojego bloga którego całego przeczytałam od deski do deski. Zdałam sobie sprawę że mam problem. Tu nie chodzi o kilka kilo. Chodzi o akceptację. Od paru tych dni jem zdrowo słyszę słowa wystarczy jesteś najedzona teraz nie jedz to nuda . 2500 kcal to dużo . Nie wiem czy tyle jem ale po tylu latach obliczania kalorii płakać mi się chce jak myślę o leczeniu ich. Chodzę codziennie po 10 km i ćwiczę dywanowki 4 razy w tygodniu. Boję się czy nie przesadzam. Możesz mi doradzić co robić?

    Maj 31, 2017 at 7:42 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, policz przez kilka dni (wylicz kcal dla swojej idealnej wagi), zobacz na oko ile to jest, a potem będziesz już wiedziała i nie będziesz musiała liczyć.
      Jak dla mnie za dużo się ruszasz. Ja ćwiczę tylko 4 razy w tygodniu. Więcej ruchu wcale nie znaczy mniej kilogramów, kochana!
      Napisz do mnie na prive: wilczoglodna@gmail.com, jeżeli masz jeszcze jakieś pytania.

      Czerwiec 2, 2017 at 4:28 am
  • http://www.ladymademoiselle.pl/

    Świetny wpis:) Uwielbiam słodkie, owocowe jogurty, ale teraz zamienię je na coś mniej przetworzonego, np. sałatkę, pozdrawiam:)
    http://www.ladymademoiselle.pl/

    Maj 31, 2017 at 9:38 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      A może zamiast rezygnować z tego co uwielbiasz, zrobić sobie taki jogurt samemu? 🙂

      Czerwiec 2, 2017 at 4:24 am
  • Marta

    Aniu, zaciekawiła mnie taka rzecz. Nie myślałaś, że może również proporcje tkanki tłuszczowej i mięśni mamy „zaprogramowane”? Że to ulepszanie ciała w ramach określonej wagi też wcale nie jest takie super?.. Oczywiście, na pewno coś w tym jest, bo człowiek potrzebuje określonej ilości tłuszczu do prawidłowego funkcjonowania (kobieta więcej), ale… Wiesz, taka luźna myśl, może niewarta zachodu 😉

    Czerwiec 1, 2017 at 7:57 am
    • KasiaKasia

      Marta, Ania pisala dużo o tym, że każdy ma swoją wagę, która jest dla niego idealna. Dla każdego to będzie inna waga – jest właśnie „zaprogramowana”. 🙂 Stąd różne postury – niektórzy są naturalnie chudzi, inni mają naturalnie krągłe posladki, jeszcze inni są watli itp.

      Czerwiec 1, 2017 at 8:19 am
      • Marta

        Ależ ja do tego właśnie nawiązuję 😉 Bo Ania proponuje w zamian za walkę z cyferkami na wadze popracować nad mięśniami (żeby ta sylwetka lepiej wyglądała, jeśli mamy ochotę). Oczywiście wiem, że nie chodzi o skrajności. Zastanawiałam się po prostu, czy, podobnie jak z wagą, również stosunek mięśni do tłuszczu jest nam dany od natury… nieważne, chyba nie wiem, jak to wyrazić 😛

        Czerwiec 3, 2017 at 6:23 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Tak, mówiłam o tym w poście „pseudojedzenie” apropos jeszcze wcześniejszego postu. Nie jest nam dane zmienić się w chodzący atlas anatomiczny. To po prostu jest niezgodne z naturą i musimy to uszanować.

      Czerwiec 2, 2017 at 4:24 am
  • KasiaKasia

    Aniu, bardzo fajny post i nowe spojrzenie na zagadnienia związane z dieta. Zastanawiam się jedynie, jak te zasady zastosowac w praktyce.

    Z kalkulatora wychodzi, że jeśli chciałabym schudnąc 2 kg, różnica wynosi 30 kcal. Takiej róznicy nie jesteśmy w stanie uchwycić. Nawet jeśli bysmy wszystko wazyli i wyliczały, to jest to tak mała liczba kcal, że miesci się w granicach blędów na etykietach czy też rożnicy w liczbie kcal w produktach naturalnych (jak owoce czy warzywa) itp.
    Rozumiem, że przy słuchaniu sygnałów z ciała i spozywaniu nieprzetworzonego jedzenia takie liczenie nie jest potrzebne, gdyż organizm po pewnym czasie powinien wyregulowac się sam i pozbyć się ew. zbędnych kilogramów.

    Wydaje mi się, że nie bez znaczenia sa tu jednak czynniki, który ten proces regulacji zaburzają.
    1. Większa część jedzenia, którym odżywiamy się w krajach rozwiniętych, w jakiś sposób przetworzona została. Chociażby pieczywo, które zwykle jest głęboko mrożone; owoce czy warzywa, które czymś tam sa psikane; mięso i produkty odzwięrzęce (przecież zwierząt nie karmi sie naturalną paszą) itp. Mam tu na myśli oczywiście jedzenie ogólnodostępne (np. z marketu). Oczywiście, można kupować produkty ekologiczne, jeździć co weekend po rolnikach, przejść na weganizm, a najlepiej hodować warzywa na działce, a na balkonie trzymac kure. 😛 W przypadku osób, których priorytetyzowanie jedzenia doprowadziło do choroby, to nie jest jednak dobrym rozwiązaniem (i pewnie dla większości innych osób tez nie). Nie będę tego rozwijać, zakładam, że wiecie, o co mi chodzi. Takie „przetworzone nieprzetworzone” jedzenia zaburza odczytywanie sygnałów z ciała.
    2. A co z historią organizmu? Wszystkie błędy z przeszłości przeciez mają wpływ na obecne funkcjonowanie. W przypadku restrykcyjnego odchudzania z każdą kolejna dietą coraz ciężej schudnąć. W końcu na nadwyzke kalorii organizm reaguje newralgicznie (tycie), a na obniżenie nie reaguje. Trzeba włożyć dużo pracy w wyregulowanie tego (przez pracę mam na myśli wysilek wlozony w zdrowe odzywianie, a przeciez tego nie chcemy). Ponadto, wraz z upływem lat ciało sie już jakoś kształtuje. Wydaje mi się, że cięzko wprowadzić duże zmiany bez wprowadzaia znacznych zmian w diecie.

    Oczywiście mam na mysli osoby, które i tak na ogół odżywiają sie zdrowo i sa aktywne. Nie mam na myśli osób, które nadal na zmianę objadają sie i wymiotują – u nich na pewno organizm zacznie reagować błyskawicznie.

    Wiadomo, że jeśli ktoś odzywia sie niezdrowo, to pole do poprawy jest duże. Sądzę jednak, że bardzo niewielki procent czytelniczek Twojego bloga pije sobie ot tak puszkę coli dziennie (bo lubi i ma taki nawyk). Dlatego ja np. nie bardzo wiem, co miałabym uciąć i jak. Myślę, że w przypadku naprawde ścisłego przestrzegania zasad zdrowego żywienia to jest możliwe, no ale dobrze jest zostawić jednak te 10% marginesu, o którym zresztą wielokrotnie pisałaś.

    Oczywiście, wiem, że stosując się do powyższych zasad można sie cieszyć zdrowiem i ładną sylwetką (przeciez jest mnóstwo takich osób), ale zastanawiam sie, co w sytuacji, kiedy popelniło sie w przeszlości sporo blędów. Konsekwencje są długoterminowe, trwają latami i uniemożliwiają często wlaśnie schudnięcie.

    Podsumowując te długie rozkminy, zastanawiam się, jak zastosować rady z postu w praktyce. Ja od 1,5 roku już sie nie odchudzam, tylko probuję się wyregulować. Jem zgodnie ze swoim zapotrzebowaniem z przerwami na napady (czego efektem jest wzrost wagi). Dodam, że nidgy się powaznie nie głodziłam, nie mialam anoreksji ani niedowagi. Po prostu chciałam schudnąć i stosowałam diety powszechnie uważane za zdrowe. Jak widać, mój organizm wziąl to bardzo do siebie i od długiego czasu nie chce zapomnieć.

    Czerwiec 1, 2017 at 8:16 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Postaram się odpowiedzieć:
      1. Myślę, że nie ma co przesadzać. Oczywiście takie warzywa nie będą super „czyste” utrazdrowe, ale to lepsze niż zupa z proszku. Tego się trzymajmy, a będzie dobrze.
      2. Nie kicia, ciało jest mądrzejsze niż nam sie wydaje. Nie trzeba wkładać w to dużo pracy, ale czasami dużo czasu. Jednak tak jak pisałam i tak będzie to krócej niż gdy wprowadzimy duże zmiany w diecie, a potem będziemy miały duże jojo.

      A może kochana czas w takim razie odpuścić te 2 kg. Ja odpuściłam, mimo, że wyglądałabym „lepiej” bez nich.
      Po prostu chodzę na fitness, dbam o siebie, jestem silna i jędrna. I to jest piękne.
      Mówisz, że jesz zgodnie z zapotrzebowaniem, ale masz napady. To są dwie możliwości: albo jednak jest tego za mało, albo jesz zbyt ortorektycznie i brakuje sporo substancji odżywczych. Czy myślisz słońce, że tak właśnie może się dziać?

      Czerwiec 2, 2017 at 4:22 am
      • KasiaKasia

        Hej Aniu. Nie, absolutnie wykluczam obie te przyczyny. Na pewno nie jem za mało (i nie jest to tylko moja subiektywna opinia, ale potwierdzona) plus w ogóle nie stosuję ŻADNYCH zasad wykluczających pokarmy. Jem, to na co mam ochotę i po czym sie dobrze czuję – słucham organizmu i staram się dostosowywac na bieżąco. Substancji odżywczych raczej mi nie brakuje. Wolności w dobieraniu posiłków równiez.
        Tak naprawdę chciałabym schudnąć 6 kg do mojej wagi, którą uważam za taka „wagę akurat”, ale podałam 2 kg jako cel na początek. Z obecną waga gorzej się czuję i sądzę, że mojemu zdrowiu tez nieco gorzej robi (np. gorzej mi się biega).
        Zadaje te pytania, bo zachodze w głowę, co mogę jeszcze zrobić. Czekam cierpliwie, szanuję swoje ciało, robię badania, biore naturalne suplementy, jem zdrowo (ale bez przesadzania). Wg mnie mam napady, ponieważ:
        – odreagowuję w ten sposób emocje i tyle; pracuję nad tym i jest lepiej niż kiedyś, ale nadal NAWYKOWO w trudnych chwilach sięgam po jedzenie; i tyle – nie ma to NIC wspólnego z moim stylem odżywiania, wagą itp.; strasznie ciężko jest nie poddawać się temeu nawykowi.
        – mój organizm reaguje bardzo newralgicznie na wszelkie odstępstwa; jakiekolwiek obniżki kcal (nawet niecelowe, np. podczas wyjazdów) później nadrabiam; jesli zjem trochę później niż zwykle – równiez to odczuwam i mam ochotę się rzucić na jedzenie (osoby z mojego towarzystwa nie mają takich problemów). Nie wiem, czemu tak jest, ponieważ nie sądze, abym wyrządziła sobie az taką wielką krzywde moimi dietami (inne dziewczyny po duuużo gorszych dietach jakoś sobie radza z „ujarzmieniem” swojego organizmu). Dlatego właśnie pisałam o pracy do wykonania – pilnowaniu pór i kaloryczności oraz posiłków.
        Wiesz, ja po prostu nie rozumiem, o co chodzi i skąd moje napady, jeśli naprawdę staram się odżywiać dobrze organizm, dbam o siebie itp. Nie wiem, co moge jeszcze na tym polu zrobić.

        Czerwiec 2, 2017 at 7:16 am
        • edit

          To może być insulinooporność lub inne zaburzenie cukru np. hipoglikemia zrób krzywą cukrową i insulinową. Po zaburzeniach odżywiania często występują te przypadłości. Idź do dobrego dietetyka, wcale to nie kosztuje dużo, pomoże Ci zdrowo schudnąć, nie warto się ciągle z tym użerać i zatruwać sobie życia kilogramami.

          Czerwiec 2, 2017 at 10:36 am
          • KasiaKasia

            Nie mam żadnej insulinooporności. 🙂 Jak pisałam, wyniki badan mam dobre. A dietetyków miałam już trzech. Dalsze chodzenie do nich jest bezcelowe (w zasadzie by mi zaszkodziło).
            W te zgadywanki „a może to”, „a może tamto” bawię się już od dłuższego czasu. Zasięgam różnych opinii, nikt nie jest w stanie napisać mi nic sensownego.
            Obawiam sie, ze to mój sposób na odreagowywanie emocji. A dodatkowo zarówno moje ciało, jak i moja głowa, boją się uczucia głodu.
            Dlatego właśnie twierdzę, że nie zawsze wystarczy „jeść normalnie” i wszelkie napady znikną.

            Czerwiec 4, 2017 at 10:29 pm
          • Wilczo Glodna
            Wilczo Glodna

            Przeczytaj kochana w takim razie posty o Gadzim Mózgu (od 1 maja 2016)

            Czerwiec 5, 2017 at 1:31 am
  • Patrycja

    Mam 173 cm wzrostu, podczas odchudzania zeszłam do 51kg… Teraz ważę 63 kg – tyle samo co przed odchudzaniem, aczkolwiek wyglądam lepiej przez większą ilość mięśni i ogólnego ruchu. Ale wciąż niestety czasem dręczy mnie ta szóstka z przodu w kilogramach… 🙁 Schowałam wagę, staram się o tym nie myśleć. Dziękuję za każdy post, mega mi pomagasz!

    Czerwiec 1, 2017 at 3:42 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kicia, to zważ się w funtach. Będziesz miała jedynkę z przodu. Nie warto poświęcać życia dla cyferek.

      Czerwiec 2, 2017 at 4:13 am
  • słodulka

    hmm..nie liczyć kalorii..jeść intuicyjnie..ale jak to pogodzić skoro ja kazdy posiłek i przekąskę muszę zaplanować? Jak przejść na te normalne jedzenie wybierając przy tym produkty zdrowe i nieprzetworzone?

    Czerwiec 1, 2017 at 6:22 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Ja na początku też planowałam. To zajęło trochę czasu – ponad pół roku, zanim odzyskałam kontakt z własnym ciałem i intuicję.

      Czerwiec 2, 2017 at 4:12 am
  • Olga

    Co zrobić z psychiką jeśli niezależnie od tego czy zjem mniej (1600) czy więcej (1900, przeprowadziłam taki eksperyment) to i tak myślę tylko o slodyczach? Jak się tego oduczyć?

    Czerwiec 1, 2017 at 7:13 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      A może powinnaś kochana jeść 2200? Sprawdziłaś to?

      Czerwiec 2, 2017 at 4:11 am
  • Ana

    Mój problem polega na tym, że nie mogę pogodzić się z moja wagą „genetyczną”, która jest dla mnie za wysoka, wbiłam sobie w mózg, że 6 kg mniej – będzie idealnie. Nie umiem się tego pozbyć. Jem nieprzetworzone, piję wodę, napadów już prawie nie mam ( nieplanowanych 200 kcal nadwyżki w orzechach nie nazywam napadem), ale cały dzień myślę o jedzeniu, liczę kalorie, planuję i nie mam innego życia.

    Czerwiec 2, 2017 at 6:20 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      To może zrób jak moja siostra: wyćwicz się ładne.

      Czerwiec 2, 2017 at 7:34 am
  • Moni

    Pani Aniu lepszego posta w życiu nie czytałam! Po prostu za niego dziękuję…

    Czerwiec 2, 2017 at 12:32 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Bardzo mi miło!

      Czerwiec 2, 2017 at 12:59 pm
  • joanna

    Mądrze i pięknie piszesz o tym, jak ciała nie da się oszukać, to prawda, przekonałam się o tym na własnej skórze. Kilka lat temu, jako, za przeproszeniem, gó*niara, przy wzroście 172 ważyłam w najgorszym momencie 52 kg, do momentu aż przestraszyłam się, gdy moje włosy zaczęły wypadać i zaczęłam mdleć w miejscach publicznych z braku energii. Dzisiaj uważam, że to co wtedy robiłam ze swoim ciałem, było jedna z najgłupszych i najniebezpieczniejszych rzeczy jakich dokonałam w życiu. Wtedy nie widziałam swojej chudości, chociaż podobało mi się, ze dużo osób zwraca na to uwagę (byłam niestety pulchnym dzieckiem, więc jako normalna nastolatka próbowałam sobie to jakos odbić.) Teraz gdy patrzę na siebie, widzę ze mam za dużo zgromadzonego tłuszczu, ale nie potrafię sobie wyobrazić, JAK mogłam ważyć kilkanaście kg mniej przy tym wzroście?? Do tego wtedy nie miałam prawie mięśni. Staram się opowiadać o tym błędnym kole wszystkim osobom, po których widzę, ze próbują popełniać ten sam błąd. Pisząc to mam 21 lat, ważę 62,5 kg przy wzroście 172. Nie jest to jeszcze moja waga naturalna, ostatnio dosyć mocno się zapuściłam przez depresyjne stany z których wyszłam już jakiś czas temu. Od tygodnia jem normalnie, rzeczy nieprzetworzone- schudłam 2,5 kg. W tydzień, nie będąc głodną, jedząc z głową wtedy, gdy mam na to ochotę. A do tej zmiany zainspirowały mnie Twoje posty. Zmienił się mój tok rozumowania, wreszcie trafiłam na kogoś, kto pisze z sensem, mądrze i przekonująco o sprawach związanych z dietą. Nie będę chudła więcej niż potrzebuję, wiem, że odżywiając się normalnie przez długi czas moja waga wynosi ok. 59-60 kg. Kiedyś nienawidziłam tej wagi, teraz będę do niej dążyć bo wiem, że nie jest zła, że wyglądam wtedy zdrowo, naturalnie, a i tak z natury mam dość szczupłą budowę ciała. Cieszę się, że trafiłam na tę stronę. Dziękuję za to, że piszesz, będę tu zaglądać i polecać osobom, zmagającym się ze swoją dietą i postrzeganiem samych siebie. Życzę Ci powodzenia w pomaganiu takim ludziom. Wszystkiego dobrego!

    Czerwiec 4, 2017 at 12:04 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Super, dziękuję! Powodzenia słońce moje! :*

      Czerwiec 4, 2017 at 8:04 am
  • Madzia

    Aniu a ja się już w tym wszystkim pogubilam . Z bulimią walczę już ponad 20 lat /przerażające/ ,ale nie o to chodzi . Przy 162 cm ważę 54 kg . Mam 44 lata i ćwiczę przynajmniej 4 razy w tyg .Chciałam zejść do 52 kg i tu zaczyna się problem bo wg kalkulatora podanego na twojej stronie powinnam jeść 2248 kcal a wg dietetyka chcąc chudnąć 1 kg na tydz to tylko 1300 kcal . Dla mnie to wersja głodowa więc przy założeniu chudnięcia 0,3 kg na tydz dieta to 1700 kcal. mnie nawet nie chodzi o to żeby schudnąć bardziej żeby usystematyzować jedzenie i żeby mój mózg przy każdym kęsie nie mówił ,że przytyje . więc jak to w końcu jest ile jeść

    Czerwiec 4, 2017 at 12:00 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, a czytałaś post o idealnej wadze? Masz tyle samo wzrostu co ja, ćwiczysz dokładnie tyle samo razy i ważysz 1 kg mniej. I tak jak ja zawsze, chcesz mieć te 52 kg. A ja się pytam po co Ci to kochana? Co zmieni te 2 kg? Bo podejrzewam, że tylko tyle, że będziesz w tym piekle kolejne X lat. Zwłaszcza jak przejdziesz na dietę 1300, która jest po prostu masakrą. Co to za dietetyczka! grrrr.

      Czerwiec 4, 2017 at 2:12 pm
  • Agata

    Mam 14 lat, 164 cm wzrostu i ważę 46 kg, jem około 1350 kcal dziennie. Od 7 miesięcy choruję na ortoreksję. Czasami zdarza mi się kompulsywnie objadać, ale dosyć rzadko – 1 000/2 000 dodatkowych kcal w ciągu dnia raz na 5-6 tygodni. Schudłam ok 12 kg, w wyniku czego przestałam miesiączkować. W dzisiejszych czasach ludziom brakuje zdrowego i rozsądnego podejścia do życia. Sama wpadłam w zaburzenia odżywiania przez promowany powszechnie zdrowy styl życia. Najpierw stopniowo ograniczałam fast-foody i słodycze. Później zaczęłam liczyć kalorie, w końcu doszłam do momentu, w którym przeliczam wszystkie makroskładniki, spożywam posiłki w ustalonym co do minuty czasie i zjadam nawet 2 – 3 kg warzyw dziennie. Zamierzam skończyć z zaburzeniami, bardzo zależy mi na założeniu rodziny w przyszłości. To jest dla mnie bardzo ważne i nie chcę przez własną głupotę stracić na to szansy. Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga, znajduję tu dużo motywacji do walki z zaburzeniami

    Czerwiec 4, 2017 at 4:24 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Jasne kochana. Pamiętaj też że zaburzenia to bardziej stan umysłu, a nie choroba. Możesz już teraz zmienić to co myślisz i jak reagujesz na jedzenie. Do roboty! :* 🙂

      Czerwiec 5, 2017 at 1:36 am
  • Ania

    Aniu,
    jestem kolejną osoba która nie może Uwierzyć wlasnym oczom 😀 przy wzroście 170 cm ważąc 90 kg (masakra 🙁 )obliczyłam ze moje zapotrzebowanie wynosi 2400 a juz przy mojej wymarzonej wadze 65 kg 2000 kcal ! Czyli wyeliminowanie tylko 400 kcal doprowadzi mnie do mojego marzenia czy ja dobrze rozumuję? Czy no naprawdę wystarczy ? 😀

    Czerwiec 4, 2017 at 7:11 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Tak. 400 kcal dziennie wydaje się niczym. Ale policz ile to jest rocznie! 7000 kcal mniej to – 1 kg.
      Zresztą domyślam się, że te 90 kg to też na dietach się dorobiłaś, prawda kochana?

      Czerwiec 5, 2017 at 1:32 am
      • Ania

        Można tak powiedzieć 😉 Właśnie wychodząc z diet sie tego dorobiłam 😮 wczoraj miałam taką durną myśl, ze może by to przejść na diete białkową to szybciej waga zleci. Pierwszy dzień, a ja już nie wytrzymałam. Na szczęście obyło się bez ataku, ale kto wie jak mogło byc. Chociaż mam nadzieje ze waga zleci szybciej niż 1 kg rocznie bo inaczej zajmie mi to 40 lat Tak się cieszę ze natrafilam na tego posta i w ogóle całego bloga <3 jesteś najlepsza kochana <3 :*

        Czerwiec 5, 2017 at 9:18 am
        • Joanna

          Policzyłam Ci 🙂 400kcal dziennie to 146tys kcal rocznie, czyli 20kg tłuszczu w rok 🙂

          Czerwiec 5, 2017 at 10:50 am
          • Ania

            O jejku <3 dziękuje kochana ! Nawet nie wiesz, jakiego mi teraz kopa dałaś ! <3 :****

            Czerwiec 6, 2017 at 1:42 pm
  • KasiaKasia

    Aniu, odpisuję tu, bo w tym wątku, który rozpoczełam, nie widze opcji „odpowiedz”.
    Nie żalilabym się w komentarzach na Twoim blogu, gdybym go wcześniej nie przeczytała. 🙂 Wiem, o co chodzi z Gadzim. Po prostu nadal nie udaje mi się nad nim zapanowac. Podejmuję dużo starań, ale efekty sa…takie sobie. Przez pewien okres lepiej, później znowu kompulsy i tak w kółko. Jakas metoda zacznie pomagać, później przestaje. Nie wiem czemu, ale mi opisywane przez Ciebie metody chyba nie wystarczają. Są dobre doraźnie i pewne z nich są niezbędne, aby wyjść z ED (jak na przykład unormowanie jedzenia), ale dla mnie niewystarczające. Bloga przeczytałam od deski do deski (śledzę go prawie od początku istnienia), podobnie jak twoje książki. Korzystałam tez z mentoringu u Ciebie.
    Odnoszę wrażenie, że ja dotąd najbardziej pomaga mi terapia. Cały czas na nią chodzę i dzięki temu nabieram dystansu do wszystkiego związanego z jedzeniem. Bardziej siebie szanuję, więc zależy mi na tym, aby nie robić sobie krzywdy. Dlatego właśnie nie stosuję żadnych diet, nie kompensuję, itp. Ale napady nadal mam.
    Zastanawiam się, czy jestem jakimś wyjątkiem – czy większości osób naprawdę wystarczy np. kilka miesięcy unormowanego odżywiania i wrzucenia na luz i pozbywają się problemu?

    Czerwiec 5, 2017 at 6:41 am
    • Asia

      Wiesz co, chyba mam tak samo, bardzo podobnie. Nigdy się nie głodziłam, ciągle jem dość dużą liczbę kalorii jak do mojego wzrostu i wagi ok 2500 kcal, mała aktywność, a napady jak byly, tak są. Myślalam, że chodzi o pseudojedzenie, chciałam to sprawdzić, ale od pewnego czasu jem w miarę zdrowo te 2500 kcal ( omlety, owsianki, zdrowe tłuszcze, warzywa, orzechy, kasze, owoce, mięso, ryby) a napady na wieczór na śmieciowe jedzenie sie pojawiają no i dobijam do 3700-4000 kcal, nawet 3-4 razy w tygodniu. Także mój organizm na pewno nie jest niedozywiony, nie wywołuje napadów, bo nie ma składników odżywczych, na pewno nie chodzi o walkę o przetrwanie, ja nigdy się nie głodziłam!!! Chciałam tylko przestać jeść słodycze i fast foody a wyhodowałam sobie kompulsy, depresję, brak życia towarzyskiego, wycofanie,cellulit,obsesję na punkcie jedzenia i + 7 kg. A ja miałam dobrą wagę, idealną wagę!!!, po prostu chciałam nie jeść słodyczy uwolnić sie z tego nałogu, być zdrowszą i poprawić stan mojej cery(trądzik!) a wyszło jak wyszło siedzę w gównie ED juz 2,5 roku.Teraz to już chyba zajadam nawykowo wszystkie emocje i w moim wypadku uregulowanie posiłków nic nie da bo według kalkulatora ja powinnam jesc jakies 1900( znikoma aktywność) a jem 2500 i tak mam częste kompulsy(nie rekompensuje, tzn kilkakrotnie próbowałam ale nie mogę). Druga sprawa nie dotycząca ludzi z ED. Moja mama ma 46 lat waży 75 kg i ma 156 cm wzrostu. Chciałaby schudnąć do 60 kg. Obliczyłyśmy, że przy jej średniej aktywności(praca fizyczna) powinna jeść ok 2050 kcal chyba. Potem z ciekawości wyliczyłysmy ile dziennie je no i wychodziło od 1950-2100! A ciągle waży te niezmienne 75 kg. Co jest nie tak wg kalkulatora dopiero jakies 2400 jesli dobrze pamiętam zapewniloby jej stale utrzymywanie wagi 75 kg. Ja już nie ogarniam to wszystko jest zbyt skomplikowane.

      Czerwiec 11, 2017 at 10:17 pm
  • stokrotka

    mi wyszlo zapotrzebowanie niecałe 1700 🙁

    Czerwiec 5, 2017 at 11:40 am
  • C.

    Hej! Super posty, dziękuję! Kalkulator super ale skąd mam wiedzieć jaka powinna być moja waga? Mam 25 lat, 178 cm wzrostu i waze 73 kg… jestem raczej aktywna fizycznie, ale nie należę do „typu sportowego”. Czy mam się sugerować wskaźnikiem BMI? Czytam większość postów, ale nie zauważyłam odp (jeśli przeoczyłam ją gdzieś, to przepraszam). Pozdrawiam również z Gent!

    Czerwiec 5, 2017 at 1:25 pm
  • Zdezorientowania

    Cześć! Trafiłam na Twoje bloga myślę że nie przypadkiem. Od kilku miesięcy szukam odpowiedzi w internecie w sumie sama nie wiem na co. Może brzmi to dziwnie ale szukam kogos kto ma ponowne problemy jak ja i opisała czym one w praktyce są. Mam problem z odżywianiem, po przeczytaniu kilku Twoich postów jestem przekonana w 90 % i wstydzę się tego. Dotarło do mnie właśnie ze ciągle myślenie o jedzeniu, przechodzenie na jedno dniowe głodówki i tygodniowy post na samych warzywach pod pozorem „oczyszczania organizmu” chyba nie jestem normalny. Man problem bardzo duży jak widzę… Aż się popłakałam po przeczytaniu wpisu o tym jak wygląda porcja 2000 kcl (tak wyszło mi na kalkulatorze dziwnego zapotrzebowania) robiłam wcześniej takie kalkulację ale z marszu obcinalam 300-400 kcl bo przecież tak się „robi” żeby schudnąć. Od 3 lat mam problem z określeniem porcji jedzenia, kiedy nawet kupiłam dietę w której wylicza mi żeby schudnąć 10 kg czyli noj rzekomy cel muszę jeść 1500-1400-1300 kcl. Stosowałam ta dietę przez miesiąc, faktycznie schudłam ale nauczyłam się jest małe porcje które po powrocie do okresu pp diecie zaczęły mnie godzić. Chodziłam głodna i myślałam, nadal myślę że to dobrze bo przecież żeby schudnąć nie można jeść do syta. Do syta to za to jest słodycze, wieczorem i po obiedzie, jedno ciasto, drugie, czekoladka, lody i spisuje kcl liczę kostki, nie jestm za to na drugi dzień bo przecież poszalalm i przytyje. Dodam że ważę 66 kg przy wzroście 169. I wracając so tych porcji 2000 kcl. Zrobiłam sobie taki test i przygotowałam wszytko tak jak w jadłospisu na taką ilość kalorii. Nie bylam w stanie tego zjeść. Chciałam ale mózg mówił mi że to za dużo i przytulę. 3 Jajka na jajecznica! Nigdy nie wbijam 3 jajek na patelnię., nigdy nie zjadłam 200 gram filetu z kurczaka i pół kostium fety na raz. Wiem że moja wypowiedź jest pewnie nie zrozumiała ale jestem w takim szoku emocjonalnym że ciężko sklecić mi poprawnie zdania. Piszę i płacze bo tak mi źle. Myślałam że bulimia to wymioty. A ja nie wymiotuję ja robię oczyszczające głodówki. Dotarło do mnie dziś ze jednak te moje objawy to może być bulimia lub zaburzenie odżywiania. Ale nie wiek czy umiem sama stając na nogi. Pozdrawiam

    Czerwiec 5, 2017 at 9:59 pm
  • ollala

    no to jak to jest…. ile powinna jeść osoba mająca 21-22 lata, brak aktywności fizycznej, praca biurowa, studia, przy wzroście 162 cm… biorąc pod uwagę wagę normalną 50 kg wychodzi 1600 kcal… czy rzeczywiście?… wszyscy pisza tutaj że trzeba ponad 2000 czyli jednak nie jest tak kolorowo….

    pisze tak bo mam niedowage i muszę dojsc do tej wagi „normalnej” ale nie wiem ile kcal spozywac…. mówi sie że tyle ile przy wadze odpowiedniej do wzrostu? pomózcie bo nie wiem na ile moge sobie pozwolić by przytyc i pozniej zeby utrzymywac sie a nie ze bede tyla w nieskonczonosc… boje sie 🙁

    Czerwiec 7, 2017 at 6:19 pm
  • X

    Kurczę zastosowałam sie ale codziennie wychodzi mi ok 3200 kcal – jem nieprzetworzone i tyle co chce organizm. Wcześniej jadalna 1700-1800 i co 3-7 dni kilka dni ataku po 4000-10000 Czy z czasem to sie unormuje i zacznę jeść tyle ile powinnam czyli ok 2100kcal? Dodam ze mam 10kg nadwagi

    Czerwiec 7, 2017 at 8:11 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, a robisz restrykcje na jakiś makroelement na przykład?

      Czerwiec 8, 2017 at 1:26 am
      • X

        Nie absolutnie, a powinnam?

        Czerwiec 8, 2017 at 1:24 pm
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          Broń Boże!

          Czerwiec 9, 2017 at 1:52 pm
  • L.

    Mam 24 lata, 167 cm wzrostu. Przy średniej aktywności fizycznej, moje zapotrzebowanie to ok 2320 kcal.
    Bardzo długo byłam na 1500 kcal, złe samopoczucie, brak koncentracji, zero energii, siły do ćwiczeń. Po obliczeniu w kalkulatorze do jakiej wagi wtedy dążyłam, przeraziłam się.
    1500 kcal – 167 cm – 24 lata – 10 KG !!!!!!
    Dalej nie sprawdzałam, a były momenty, że jadłam o wiele mniej !
    Przeraża mnie to. Walczę ciągle z wprowadzeniem rozsądku do codziennego odżywiania, idzie opornie, ale idzie !
    Dziękuję Ci bardzo za ten post !

    Czerwiec 8, 2017 at 8:51 am
  • Kamka

    Aniu, mam małą prośbę 🙂 Kiedyś pisałam Ci, że jem 1550 kcal. Po przeczytaniu tego posta widzę, że to za mało dla mojego organizmu, ale jednocześnie ciężko mi określić, ile dokładnie powinnam jeść (nie wiem, jaką aktywność fizyczną zaznaczyć w kalkulatorach). Więc gdybyś miała chwilkę i ochotę, to mam prośbę, byś obliczyła mi moje dziennie zapotrzebowanie :* Moje dane: 166cm wzrostu, waga 78kg, wiek 20 lat, cel wagi 60 kg, raz w tygodniu chodzę na 30 minut na rolki, a oprócz tego dwa razy w tygodniu na zakupy na nogach do sklepu oddalonego o 1 km ode mnie (w jedną stronę), i jestem studentką, ale w grę wchodzi tylko nauka, bo dojazd mam pod samą uczelnię. Dodam, że mam chore serducho (częstoskurcz nadkomorowy).

    Dziękuję Ci z góry za pomoc, a jeśli Ci się nie uda, to oczywiście to zrozumiem :* Nie chcę Ci dokładać pracy 🙂

    Czerwiec 11, 2017 at 2:31 pm
  • kata

    23 lata 165 waga 53 kg aktywność hm zerowa
    Nie mogłam wejść w tę tabelki wyszukalam w internecie wychodzi koło 1300
    W sumie zjadam 1000-1500

    Czerwiec 11, 2017 at 10:33 pm
  • Beata

    Kata nie ma aktywności zerowej, przecież nie leżysz cały dzień bez ruchu. Twoje zapotrzebowanie wychodzi co najmniej 1900 kcal. 1000 kcal to jest na wagę minusową, ważysz -10 kg ? 1500 kcal to przy około 20kg? Ważysz 20 kg?

    Czerwiec 12, 2017 at 6:52 pm

Skomentuj

INSTAGRAM